poniedziałek, 19 grudnia 2016

Nowe opowiadanie? Zwiastun? :)

Hej :) Obiecałam, że wpadnę z ,,niespodzianką", a więc jestem.
Jak widzicie w tytule, TAK, będę miała nowe opowiadanie. Ale uprzedzając Wasze pytania, nie zostawiam tego. Wiem, że teraz mam ograniczony czas na bloga, więc nowe opowiadanie zacznę dopiero po skończeniu bloga, żeby nie było, że nie mam czasu ani na to, ani na to :)
Ale dzisiaj wpadłam (jak widzicie w drugiej części tytułu) ze zwiastunem, który jest już naszykowany do nowego opowiadania :) Co o nim sądzicie? Mi się niesamowicie podoba :)
Polecam włączyć sobie HD i napisy, bo inaczej może być słabo ;)
Do kolejnego wpisu :* (zostawcie swoje zdanie w komentarzu)
Viks Follow


Autorką zwiastunu nie jestem ja.

czwartek, 15 grudnia 2016

Rozdział 28 - ,,Nic nie jest jak dawniej"

Wygodniej poprawiam się w fotelu i przymykam oczy. Wiosenny wiatr delikatnie łaskocze moje policzki, a ciepły kubek z herbatą parzy ręce. Z uśmiechem na twarzy opieram głowę na zagłówku fotela i odprężam się...

***


- Ciocia Kannisss, ciocia Kanisss! - śmiech tego małego brzdąca wybudza mnie z zamyślenia. Otwieram oczy i wstaję, a moim oczom ukazuje się rozpędzony Jay, który biegnie wprost na mnie z otwartymi ramionami. Przytulam go i podnoszę na ręce.
Zerkam na korytarz, gdzie Haymitch rozmawia z Peetą. Nagle czuję łaskotanie i dostrzegam, że to Jay bawi moimi włosami swoimi malutkimi rączkami. Jego kręcone blond loczki sterczą w każdą stronę, okrągłe policzki są lekko różowe, a czerwone usteczka szeroko się uśmiechają. Kocham tego malucha, jestem taka szczęśliwa, że jest moim chrześniakiem.
Podchodzę z nim do Haymitcha, który zakłopotany rozmawia z Peetą.
 - ...ale jeśli to problem, to powiedz...
- Haymitch, żaden problem - Peeta uśmiecha się łagodnie i obejmuje mnie ramieniem.
- O co chodzi? - pytam, poprawiając śmiejącego się Jaya na rękach.
- Kochanie, Haymitch chce abyśmy dzisiaj zajęli się Jayem.
- Jasne, nie ma problemu - uśmiecham się szeroko, bo naprawdę uwielbiam spędzać z nim czas - wychodzicie gdzieś z Effie?
Haymitch śmieje się cicho, po czym klepie nas po ramionach i wychodzi z domu.

***

Czas tak szybko leci... Nim się obejrzymy, wszystko, co kochamy, przemija... Zmienia się... Nie możemy zatrzymać jednej chwili i żyć w niej na zawsze. Czas leci nieubłaganie, mimo że krzyczymy, aby zwolnił. Od tylko szyderczo się śmieje i ucieka dalej, zabierając ze sobą żywe wspomnienia, które uwieczniamy jedynie w swoich sercach. Powiada się, że ,,z czasem będzie lepiej". To prawda. Czas daje nowe wspomnienia, niesamowite, wzruszające, a czasami takie, przy których serce pęka nam na milion kawałeczków, nogi się uginają, a my potrafimy tylko bezradnie stać i patrzeć na przeszłość. Wtedy wspominamy ze łzami, jak cudownie było kiedyś, kiedy byliśmy beztroscy i przeżywaliśmy chwile przepełnione miłością.
Taki właśnie jest czas. Okrutny, nieubłagany, a jednocześnie dający nam coś, czego nikt nie zrozumie. Wspomnienia.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To chyba najkrótszy rozdział, wiecie? :/
Nie jestem z niego dumna, bo... Rozumiecie, jest krótki i taki właściwie o niczym, ale w kolejnym wyjaśni się kilka spraw. :)
Przepraszam, że tak dłuuugo mnie nie było, ale...Wracam :) Będę pisała teraz coraz częściej, a przynajmniej taką mam nadzieję. Dziękuję, że czekaliście i dawaliście o sobie znać w komentarzach :) Jesteście najlepsi ♥
W weekend mam dla Was malutką niespodziankę, więc wpadajcie tak w sobotę około 13 :)
Kolejny rozdział w przyszłym tygodniu ^^
Buziaki ;*
Viks Follow

sobota, 29 października 2016

Liebster Blog Award - sama w to nie wierzę!

Witajcie! Przepraszam, że tak dawno mnie nie było... Nauka, szkoła, mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. Ale mimo wszystko nie o tym dziś jest ten post, więc przejdźmy do stena :)



Ja też w to nie wierzę, ale zostałam nominowana do LBA... AŻ TRZY RAZY. Nawet nie wiecie dziewczyny, jak bardzo mi miło z tego powodu, ponieważ od zawsze chciałam być do tego nominowana i... Stało się :) Jestem prze szczęśliwa - ta nominacja to niby takie ,,nic" jednak dla mnie wiele znaczy.



Moja reakcja na nominacje :)
 Więc przejdźmy do pytań:

Pytania od love dream z cudownego bloga Finnick Odair & Annie Cresta

1. W jaki sposób odkryłaś Igrzyska Śmierci?

Pewnego wieczoru dowiedziałam się, że następnego dnia idę do kina na Kosogłosa cz. 1, więc obejrzałam najpierw 1 część. Po seansie kupiłam książki i tak się zaczęło.

2. Dlaczego lubisz tą trylogię?

Ponieważ jest inna od wszystkich. Ukazuje walkę o przetrwanie, niesamowity system polityczny, siłę przyjaźni i niesamowite więzi rodzinne. Ma coś takiego w sobie, że poruszyła we mnie ogromne emocje, spojrzałam na świat inaczej... Wiele wniosła do mojego życia.

3. Pięć ulubionych książek (poza Igrzyskami)

Harry Potter, Rywalki, Dotyk Julii, DIMILY i może... Love, Rosie? :)

4. Kto jest Twoim idolem? Dlaczego? 

Moimi idolkami są Jennifer Lawrence i Adele. Jennifer uwielbiam za to, że jest tak utalentowana, że zawsze jest sobą, a Adele... Ma piękny głos, kocham jej piosenki i to, jak traktuje fanów ♥

5. Gdzie chcesz mieszkać? Dlaczego?

Na pewno gdzieś za granicą, w Stanach Zjednoczonych. W sumie sama nie wiem dlaczego - po prostu bardzo podoba mi się tam,  w tamtych okolicach, można się lepiej rozwijać... USA to takie moje marzenie 

6. Wiesz już co chcesz robić w życiu? Co?

Chciałabym zostać pisarką, a jak się nie uda to prawnikiem lub jakiś zawód związany z książkami :)

7. Chodzisz z głową w chmurach czy twardo stąpasz po ziemi?

Raczej twardo stąpam po ziemi. Stawiam sobie cele i staram się je realizować. Jednak... Czasami zdarza mi się na chwilę zapomnieć i po prostu myśleć ,,Co by było gdyby...". 

8. W skali od 1 do 10... jak bardzo chcesz wakacje?

Jakieś... 4 :)

9. Co myślisz o Samie Claflinie? 

Hah, wiedziałam, że takie pytanie będzie! :) Uwielbiam go, cudowanie zagrał w Igrzyskach, Love, Rosie, Zanim się pojawiłeś... Niesamowity aktor 

10. A o Finnicku Odairze?

KOCHAM 

11. Czy czytałaś Harry'ego Pottera? Jeśli tak, to jakie są Twoje ulubione postacie?

Czytałam! Czytałam wszystkie części jak byłam w 2/3 klasie podstawówki i od tego czasu przeczytałam całą serię jeszcze z 4, 5 razy... Moja ukochana seria na równi z Igrzyskami ♥ Moimi ulubionymi postaciami są: Hermiona Granger, Syriusz Black i Ginny Wesley (ale jeśli chodzi o Ginny to tylko tą z książek, bo w filmie tak zniszczyli tą postać...)

Czas na pytania od PinQ Evelark Hutcherson Lawrence z bloga  The Hunger Games Poland :

1. Co jest dla ciebie najważniejsze w życiu?

Rodzina, szczęście i książki 

2. Którą postacią fikcyjną chciałbyś zostać i dlaczego? 

Kurczę, strasznie trudne pytanie. Na pewno nie chciałabym być Katniss... Życie w 
Panem nie wydaje się zbyt atrakcyjne. O, wiem! Mogłabym być Hermioną :) 

3.  Jakim cytatem kierujesz się w życiu?

Może nie kieruję, ale zdecydowanie mam kilka swoich ulubieńców ;D

,,Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości."
,,Nigdy nie walcz o przyjaźń - o fałszywą nie warto, o prawdziwą nie trzeba."
,,Piekło jest puste. Wszystkie diabły są tu."
,,To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia."

I... Jeszcze ich trochę jest, ale przedstawiłam te, które są moim TOP. 

4.  Jak wygląda ranga twoich ulubionych książek//trylogii?

Odpowiedź wcześniej, u love dream :)

5. Którą postać z książki chciałabyś przenieść do realnego świata? Dlaczego?

Hm...  Chyba Kenji'ego i Warnera z Dotyku Julii. Kenji jest niesamowity, jak tylko czytam sceny z jego udziałem to zawsze się uśmiecham. A Warner... To Warner, więcej nie muszę mówić. Chętnie przeniosłabym jeszcze Peetę i Prim :) 

6. Jaką supermoc chciałabyś posiadać? 

Może czytanie w myślach? O, albo rażenie elektrycznością... Lub władza nad żywiołem wody i lodu...  Nie mogę się zdecydować. Wszystkie opcje są niesamowicie kuszące :)

7. Wyobraź sobie świat bez twojej ulubionej rzeczy, zajęcia ( np. książki, komputer itd. ) . Co by wtedy wypełniało twoją pustkę w czasie, którym dysponujesz?

Gdyby nie było książek... Świat nie byłby taki sam. W sumie sądzę, że wtedy mogłabym rysować - niekoniecznie to umiem, ale uwielbiam to robić :) 

8. Chwila/sytuacja/wydarzenie do, której chciałabyś się przenieść choć na chwilę?

Ceremonia przydziału w Hogwarcie :) Pottermore przydzieliło mnie do Ravenclaw, ale ciekawa jestem, co powiedziałaby sama Tiara Przydziału :)

9. Wyławiasz z morza Dystryktu 4 złotą rybkę, która spełni tylko twoje trzy życzenia. Jak będą brzmieć?

A to dopiero trudne pytanie...
1. Aby udało mi się wyjechać za granicę.
2. W sumie... Mogłabym wydać kiedyś książkę, która stałaby się popularna. ^^
3. Aby moja rodzina zawsze była szczęśliwa ♥

10. Zgubiłaś swój pantofelek w wielkim królewskim pałacu. Kto będzie twoim księciem?

A można kilku? Nie wybiorę jednego! Więc... Warner, Peeta Mellark, Finnick Odair, Maxon Schreave.

11. Świat zostaje zniszczony. Musisz więc w ciągu 5 sekund zdecydować do, którego świata z wybranej książki przenosisz się. Gdzie lądujesz?

W Hogwarcie :)

I czas na ostatnie - pytania od karamel56 z bloga Katniss i Peeta: Opowieść o ,,Nieszczęśliwych kochankach" :

1. Wolisz książki czy filmy? Dlaczego?

Zdecydowanie wolę książki. Kocham czytać, a film obejrzę jak mnie zainteresuje albo będzie mi się nudziło ;) Jednak uwielbiam ekranizacje książek (chyba, że są wyjątkowo słabe)


2. Jaki gatunek książkowy/filmowy lubisz? Dlaczego?

Czytam prawie wszystko - lubię dystopię, romanse, science-fiction, thrillery... Z fantastyką gorzej, nie zawsze mi przypada do gustu, szczególnie w książkach. I oczywiście nie czytam horrorów ani ich nie oglądam.

3. Kontynuacje jakiej książki chciałabyś przeczytać? 

Jeszcze niedawno powiedziałabym, że Harry'ego Pottera, ale sami wiecie, że kontynuacja miała premierę w sobotę, więc... :) Sądzę, że takimi książkami są trylogia Dotyku Julii - jestem ciekawa, jak dalej potoczyła się historia Julii, po tym zakończeniu...

4. Żoną jakiej męskiej postaci, książkowej/filmowej chciałabyś zostać? Dlaczego?

Odpowiedź wcześniej ^^

5. Dlaczego chciałaś prowadzić bloga?

Ponieważ chciałam podzielić się z Wami swoją własną wizją dalszych losów Katniss i Peety, czerpać z tego radość... I cieszę się, że to zrobiłam :)

6. Masz jakieś pasje? Jakie?

Kocham czytać, pisać opowiadania... Kiedyś przez trzy lata tańczyłam :) Lubię również rysować. 

7. Dlaczego blox, a nie blogspot?

W moim przypadku, akurat blogspot, zamiast bloxa ;) Sądzę, że jest łatwiejszy w obsłudze, a przede wszystkim w komentowaniu - na bloxie mam straszne kłopoty. No i jest o wiele więcej funkcji jeśli chodzi o wygląd bloga.

8. Czemu taki, a nie inny temat? 

Nie wiem, szczerze mówić. Nigdy nie chciałam prowadzić bloga na inny temat, Igrzyska były od zawsze jedyną opcją :)

9. Co najbardziej kochasz? Dlaczego?

Rodzinę. Sądzę, że chyba u każdego na pierwszym miejscu jest właśnie rodzina
 

10. Co sądzisz o Niezgodnej? 

Cóż... Niezbyt przypadła mi do gustu ta seria książkowa. Znaczy, pierwsza część jak najbardziej fajna, ale druga była o wiele gorsza. Trzecią zaczęłam i nie skończyłam, nie mogłam. Sądzę, że uderzało mnie również podobieństwo do Igrzysk...

11. Co dalej z blogiem, jeśli Igrzyska Ci się znudzą? 

Bloga będę prowadziła aż do Epilogu. Sądzę, że każdemu prawdziwemu fanowi nigdy nie znudzi się ukochana seria. Igrzyska były, są i będą w moim sercu, nawet jak skończę prowadzić bloga ♥


A oto blogi, które ja nominuję:


Niestety, nawet nie wiecie, jak bardzo mnie irytuje to, że nie można nominować bloga, który cię nominowała! Bardzo chętnie nominowałabym PinQ i karamel - na szczęście udało mi się ominąć reguły i nominować innego bloga love dream :D
PinQ, karamel - jeśli Wam to nie przeszkadza i chcecie odebrać nominacje ode mnie, to byłoby mi bardzo miło ^^ 

Moje pytania: 

1. Czy istnieje książka/film, która zmieniła Twoje życie lub pogląd na określony temat?
2. Który książkowy/filmowy świat uważasz za najlepiej wykreowany?
3. Posiadasz ulubionego pisarza? Jak tak, to kogo i dlaczego?
4. Co sądzisz o ekranizacjach książek? Są jakieś, które uważasz za idealnie odwzorowane lub jakieś, które całkowicie odbiegają od papierowych wersji?
5. Jakie jest Twoje największe marzenie? 
6. Jest jakaś książka/film, którą przeczytałaś z czyjegoś polecenia i zupełnie nie przypadła ci go gustu?
7. Jaka jest Twoja ulubiona para fikcyjna, którą najbardziej shippujesz?
8. Ulubiony cytat i dlaczego?
9. Ulubiony czarny charakter?
10. Co musi mieć w sobie książka/film, aby stać się Twoją ulubioną?
11. Jakie posiadasz hobby oprócz czytania i pisania? 

Uff, mam nadzieję, że dobrnęliście do końca - jeśli tak, to brawa dla Was ;*  Trochę się tego nazbierało, ale nawet nie wiecie, jaka jestem szczęśliwa z tych nominacji
 
Co do rozdziału, to strasznie Was przepraszam, że tak dawno go nie było, ale mam i dobrą wiadomość - notka pojawi się podczas tego długiego weekendu - prawdopodobnie w poniedziałek. Jeśli ktoś tu w ogóle jeszcze jest, to wiedzcie, że jestem Wam bardzo wdzięczna za wszystko 

Chciałabym Was również zaprosić na bardzo ciekawą historią na wattpadzie:
autor: moniarska
tytuł: Biuro detektywistyczne Emily Hoffman 

Liczę na Was kochani ^^ Mam nadzieję, że zajrzycie, to dopiero początek, ale w imieniu autorki bardzo zachęcam ;*

poniedziałek, 12 września 2016

Rozdział 27 - ,,Wspomnienia"

Perspektywa Katniss

Przewracam się z boku na bok. Zerkam na Peetę i widzę, że jest głęboko pogrążone we śnie. Delikatnie dotykam dłonią jego czoła i odgarniam zbłąkane kosmyki z twarzy, aby mu nie przeszkadzały. Składam na jego czole delikatny pocałunek i po cichu podnoszę się z łóżka.

Schodzę schodami na dół, do kuchni, w której ku mojemu, zdziwieniu zastaję Annie. Potrzebuję paru chwil, aby przypomnieć sobie, co tu robi. Wiem! Ognisko, goście... Annie miała spać u Sylvii, ale Gale był w takim stanie, że on tam nocuje, a do nas przeniosła się Cresta. Johanna z Samem jest w moim starym mieszkaniu, a Haymitch z Effie u siebie.

Podchodzę do Annie i kładę jej ostrożnie dłoń na ramieniu, na co odwraca się przestraszona. Jej duże, zielone oczy odbijają blask księżyca wpadający przez okno, a po policzkach toczą się krystaliczne łzy. Szybkim ruchem dłoni wyciera twarz, a ja siadam na krześle obok niej.

- Annie? Wszy... Wszystko w porządku?

- Tak - odpowiada schrypniętym głosem. - Nie mogłam spać. Miałam... Miałam koszmar.

Marszczę delikatnie brwi i powoli wyciągam do niej rękę. Ściskam ją, pragnąc dodać otuchy i przekazać, że doskonale ją rozumiem.

- Chcesz o tym porozmawiać? - przełykam ślinę, ale kontynuuję. -  Peeta mówi, że to pomaga... Rozmowa.

Przez twarz Annie przemyka cień zawahania, ale po chwili decyduje się na rozmowę.

- Śnił mi się... Finnick. Braliśmy ślub, tam, w Czwórce. Zaprosiliśmy rodzinę i przyjaciół,było idealnie. Nagle... - dziewczyna zaciska oczy z których wypływają kolejne strumienie łez - Nagle zrobiło się zimno i cicho, niebo zasłoniły chmury. A z wody... - ręka Cresty zaczyna drżeć, więc przysuwam się do niej i delikatnie obejmuję ją ramieniem. - Zmiechy pojawiły się wszędzie. Były ogromne, przerażające. Chciałam uciekać, ale Finnick zaczął walczyć, aż w końcu go dopadły. Próbowałam go odciągnąć, ale nie mogłam niczego dotknąć, moje ręce przez wszystko przenikały, jakbym była duchem... A on... On umierał... Mój Finnick! - teraz dziewczyna kompletnie się rozkleja i cicho wypłakuje się w moje ramiona. Z trudem biorę wdech, starając się zahamować łzy wzbierające w moich oczach.

Dopiero po kilki minutach ciszy, zakłócanej jedynie jej łkaniem, Annie się uspokaja. Ociera łzy i podnosi na mnie błyszczące oczy.

- Wiesz... Wciąż o nim myślę. O jego cudownych oczach, którymi spogląda na mnie z miłością, o jego niesamowitym uśmiechu... Miłości do kostek cukru oraz pływania... O tym, że nikt tak naprawdę go nie znał, a jednak ja zawsze wiedziałam, jaki jest naprawdę. Miał niesamowite poczucie humoru, a jednak tak dobrze mnie znał i wiedział kiedy, i w jaki sposób mnie pocieszyć... - Annie spogląda na mnie smutno. - Jednak czasami zdarzają się momenty, kiedy normalnie przechadzam się brzegiem morza, robię zakupy czy szyję, a dopiero po chwili dociera do mnie, że przez chwilę o nim nie myślałam... I wtedy uświadamiam sobie, jaka jestem okropna, nieczuła... Jak choć przez chwilę mogłam oderwać myśli od osoby, którą kocham?

- Annie... To nie jest tak, że nie myślisz o Finnicku. Minęło tyle czasu, już prawie rok - pocieram dłonią czoło, starając się odpowiednio dobierać kolejne słowa i tłumiąc łzy. - Finnick zawsze pozostanie w naszych sercach, tak jak Prim czy Mags. Po prostu z czasem uczymy się żyć, nasze rany powoli się goją. To nic złego, że czasami o nim nie myślisz. Przecież to nie znaczy, że zapomniałaś.

Rudowłosa patrzy na mnie uważnie, a z jej oczu powoli ulatuje smutek zastąpiony dziwną pustką. Wstaje i obejmuje mnie, po czym mówi:

- Dziękuję Katniss. W głębi serca wiem, że masz rację. Wiem, że Finnick dla ciebie też był ważny. - uśmiecha się blado, po czym wraca do sypialni.

Wstaję z krzesła i zmęczona ruszam do pokoju, w którym śpi niczego nieświadomy Peeta. Kładę się obok niego i delikatnie głaszczę go po policzku. Nie mogę sobie  wyobrazić, co czuje Annie... Gdybym ja straciła Peetę... Może życie byłoby pozbawione sensu.

Perspektywa Gale'a - 6 godzin wcześniej

Przemierzam Rynek Główny, kierując się w stronę baru Śliskiej Sae. Chcę jak najszybciej sprzedać jej świeżo upolowanego indyka, aby jak najprędzej zacząć szykować się na ognisko Katniss. Trochę się zdziwiłem, że mnie zaprosiła. Wiem, że wszystko sobie wyjaśniliśmy i przynajmniej staramy się zachowywać jak dawniej, ale Peeta, ta cała Johanna... Nie wiem, czy są do mnie przekonani...

Wchodzę do baru, gdzie zastaję Sae rozmawiającą z jakąś dziewczyną. Niestety nie widzę kto to, więc staję z boku, czekając aż rozmowa się zakończy.

Po chwili Sae mnie dostrzega i macha na mnie ręką, aby podszedł.

- Gale! Miło cię widzieć - staruszka uśmiecha się ciepło. - Hmm, wy się chyba jeszcze nie znacie, prawda? Gale to Sylvia, Sylvia, to Gale.

Drobna dziewczyna odwraca się do mnie, uśmiechając nieśmiało, a mnie zapiera dech i przez chwilę nie wiem co powiedzieć. Włosy w kolorze jasno brązowym, duże, zielono - niebieskie oczy i drobne usta rozciągnięte w uśmiechu. Wyciąga do mnie dłoń i przemawia cichym, pięknie brzmiącym głosem:

- Witaj... Gale, tak? Jestem Sylvia.

Patrzę na nią oniemiały i dopiero po kilku dłużących się sekundach.

- Gale jestem - zaraz, co? Co ja wygaduję? Zerkam na Sylvię i widzę, że powstrzymuje śmiech.

Speszony odwracam wzrok i podaję Sae indyka. Starsza pani dziękuj mi skinieniem głowy, po czym próbuje wręczyć kilka banknotów.

- Nie, nie trzeba - uśmiecham się do niej, a na widok nieprzekonanej miny dodaję - Naprawdę.

- To ja już będę się zbierać - Sylvia uśmiecha się do Sae i mnie.

- Jeszcze raz dziękuję za przepisy, kochana.

- Ależ nie ma za co, proszę pani - brunetka podnosi torbę z stołka i kieruje się w stronę drzwi. Patrzę na nią niezdecydowany, po czym żegnam się z Sae i wybiegam za dziewczyną.

- Hej, Sylvia! - na dźwięk swojego imienia dziewczyna odwraca się do mnie z pytającą miną. - Odprowadzić cię?

- Jasne, jeśli to nie problem - uśmiecha się szeroko.

- Problem? Raczej przyjemność. - idziemy chwilę w milczeniu. - Jesteś tu nowa? Nigdy cię nie widziałem w Dwunastce.

- Tak, mieszkam tu od dwóch miesięcy. Przeprowadziłam się z dziesiątki razem z ojcem i starszym bratem.

- Wybacz ciekawość, mogę spytać, czemu się tu przeniosłaś? - pytam najdelikatniej jak potrafię, starając się jej nie urazić.

- Sprawy rodzinne - wzdycha, ale ciągnie tematu. - A ty? W sumie mieszkam tu od niedawna, ale też cię nigdy tu nie widziałam - spogląda na mnie tymi zielono - niebieskimi oczami, a moje serce zaczyna być szybciej.

- Mieszkałem tu od zawsze, lecz po wojnie pracowałem w Dwójce. Teraz postanowiłem wrócić. - wzruszam ramionami. - Zatęskniłem za domem. A właściwie gdzie mieszkasz?

Sylvia mruga zaskoczona, po czym uśmiecha się z zakłopotaniem.

- Właściwie... Możesz mnie już nie odprowadzać, zapomniałam, że muszę wpaść do sklepu na małe zakupy. Organizuję dzisiaj ze znajomymi takie spotkanie, wiesz... - tłumaczy.

- Mnie dzisiaj przyjaciółka zaprosiła na ognisko - śmieję się, po czym odruchowo łapię ją za rękę. - Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś zobaczymy.

Sylvia podchodzi do mnie i uśmiecha się. Brązowe włosy falują jej na wietrze... Jest naprawdę piękna.

- Do widzenia, Gale.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie. I jak się podobało? Pierwszy raz coś pisałam z perspektywy Gale'a więc... Zobaczymy jak to będzie :) Napiszcie co sądzicie w komentarzu.
Przepraszam, że tak dawno nic nie dodawałam. Chyba każdy zna moje wytłumaczenie - szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła... Miałam już trzy testy (czemu tak mało? Nauczyciele, coś się nie staracie :D *sarkazm jak coś :')*) a za dwa tygodnie kartkówka z biologii po angielsku...:D Nie umiem angielskiego, a jednak jestem w klasie dwujęzycznej, brawa dla mnie. Wspomniałam, że na środę mam mieć przeczytaną lekturę...? :)
A tak na poważnie - powoli przyzwyczajam się do nowej szkoły, planu dnia, więc mam nadzieję, że z czasem będę mogła poświęcać blogu więcej czasu. Postaram się - z naciskiem na ,,postaram"- dodać jeszcze jeden rozdział w tym tygodniu :) Tymczasem zapraszam was TU, TU i TU - bardzo bym się ucieszyła gdybyście odwiedzili te blogi, bo macie ku temu powody! Są świetne, więc gorąco zapraszam.
A jak u Was w szkole? Fajnie? Ciężko? Dużo nauki? Ja na szczęście mam już we wrześniu wycieczkę trzy dniową... Hura! :D
Do następnego wpisu.
Viks Follow

środa, 31 sierpnia 2016

Informacja

I... Tak. Koniec wakacji, czyli czas, którego chyba nikt nie lubi. A co się z tym wiąże? Cóż... Niezbyt przyjemne informacje.
Już jutro pierwszy dzień szkoły, a właściwie rozpoczęcie. Zacznę od największego według mnie problemu, który mnie dotyczy wraz z końcem wakacji. Ja wiecie lub nie, nie mam komputera. W wakacje miałam dostęp do tego, który jest u mojej babci, ale już wróciłam do domu, gdzie niestety jeszcze nie kupiłam nowego. Kupię go niestety dopiero pod koniec października/początek listopada. Do tego czasu oczywiście nie opuszczam blogosfery, w życiu. Po prostu posty będą rzadko, bo laptopa, który mamy w domu, będę mogła używać niestety rzadko. Ale... Mam nadzieję, że post tygodniowo, lub raz na dwa tygodnie to nie jest jeszcze jakaś tragedia, biorąc pod uwagę, że dodatkowo zaczynam gimnazjum, czyli więcej nauki, nowe otoczenie, ludzie, nauczyciele... Wiecie o czym mówię. Mam nadzieję, że to naprawdę potrwa tylko dwa miesiące, a potem kupię ten komputer i posty będą częściej.
A jeśli chodzi o Wasze blogi, to je będę czytała na bieżąco, tylko moje komentarze mogą się pojawiać później lub będą  krótsze niż zazwyczaj, bo jednak ciężko mi się komentuje na telefonie.
Z tych mniej przyjemnych wiadomości, to jeszcze ostatnio jak się zalogowałam na blogerze to trochę się zmartwiłam. Każdy kolejny post ma coraz mniej wyświetleń. Aż na dłoni widać, każdy post ma te 20 wejść mniej... Ale postaram tłumaczyć sobie to tak, że są wakacje, nie macie czasu... Ale potem będzie rok szkolny i też tego czasu nie będzie... No zobaczymy jak to będzie.
Z informacji to tyle, nowy rozdział się pisze, a tymczasem zapraszam do poprzedniego wpisu o recenzjach, obserwowania bloga i komentowania.
Viks Follow

niedziela, 28 sierpnia 2016

Viks Follow tu i tam, czyli wszystkie blogi które czytam 2/3

Witajcie. Jak widzicie w tytule, dzisiaj przychodzę do Was z kontynuacją serii, którą rozpoczęłam miesiąc temu, a która ogólnie Wam się spodobała :) Od razu uprzedzam - w poprzednim poście napisałam listę blogów, które dziś zrecenzuję, ale że od tego czasu przybyło parę nowych, więc będzie tutaj o dwie recenzje więcej niż zamierzałam. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę i... Standardowo zapraszam do czytania.

Igrzyska Śmierci, nie zapomnimy

Tutaj nie będę się za bardzo rozpisywać - blog został zamknięty, a raczej zakończony - epilogiem. Sądzę jednak, że jest na tyle niesamowity (?), że powinien się tutaj znaleźć.
Tego bloga poznałam w zasadzie krótko przed zamknięciem, jednak od razu bardzo mi się spodobał, bo był... Sama nie wiem jaki, ale miał cudowną atmosferę i naprawdę nietypowe wydarzenia. Zburzył wszystkie schematy, jakie się dotąd wytworzyły na blogosferze Igrzyskowej i za to go pokochałam. Jeśli nie zraża Was to, że jest już zakończony - śmiało, zapraszam, będzie idealny do poczytania na chłodne jesienne wieczory, które się zbliżają.   (a miałam się nie rozpisywać...)

Peeta and Katniss - together?

Brakuje Wam tego czegoś w blogach? Tej lekkiej atmosfery, wolnej od ciężkich tematów? A może chcecie bloga, który rozbawi Was do łez, a jednocześnie rozczuli? Tak? To śmiało, klikajcie i biegnijcie czytać :)
A tak na poważnie - to właśnie taki jest ten blog. Lekki, przyjemny, ale i niesamowicie wzruszający. Polecam każdemu, kto szuka Peetniss w pełnym wydaniu. Jest naprawdę cudowny i z żalem muszę przyznać, że niestety zawieszony, lub raczej porzucony... Lecz nie tracę nadziei, że jeszcze coś się pojawi na tym blogu :)

Katniss I Peeta inna historia

Jak widzicie w tytule - tak, to jest inna historia. Bo co by było, gdyby Peeta nie został jednak wylosowany? Każdy z nas się domyśla - Katniss i tak by wygrała. Lecz co dalej? Czy ich drogi się połączą? Oj, tak...
Tak więc w skrócie wyjaśniłam o co chodzi w tej ,,innej historii", która - nie wiem jak Was - mnie zachwyciła. Bo sam pomysł... Tak! Aż mnie ciekawość zżerała, tak bardzo chciałam poznać wydarzenia opisane na tym blogu. Jednak... Dostałam tylko dziesięć rozdziałów, a reszta nie została ani napisana, ani opublikowana, nic. Jednak jeśli Was to nie zraża, to zapraszam do zapoznania się z tą historią. Uwierzcie - warto.

Katniss&Peeta

Nareszcie jakiś blog, który jest aktualny! :D I w dodatku bardzo ciekawy, czyli taki, jakie lubię najbardziej ;) 
Blog jest naprawdę świetny - bardzo podoba mi się fabuła, i widać, że autorka ma masę pomysłów! Codziennie na niego wchodzę i wyczekuję nowych wpisów, ponieważ... Sama nie wiem, mam do niego duży sentyment i... Po prostu musicie sami na niego wejść i się przekonać, obiecuję - wciągniecie się niesamowicie! I pamiętajcie - komentujcie ;)

Dalsze losy Kosogłosa po rewolucji

 I tutaj również mam aktualny blog, na którego bardzo serdecznie Was zapraszam. Przy nim będziecie śmiać się, płakać i wytrzeszczać oczy ze zdziwienia (naprawdę!) Tam są takie zwroty akcji, że wciśnie Was w fotel, a z drugiej strony jest tam masa Johannowych tekstów.Uśmiejecie się do rozpuku i będziecie czytali z zapartym tchem
Ten blog jest jednym słowem cu-do-wny. Wpadajcie, czytajcie, komentujcie - uwierzcie mi, warto. Ta historia jest niewiarygodna.

 Peeta i Katniss: Dalsze życie - burn with us

Ja naprawdę nie wiem,co mam napisać o tym blogu. Że ma niesamowity klimat? Świetnie wykreowanych bohaterów? Wartą, wciągającą akcję? Bo zdecydowanie tak, ma to wszystko w sobie. Naprawdę.
Ten blog jest tak... Inny. I nie mam tu na myśli jakiejś innej historii Peetniss - są tu ich dalsze losy, jak na większościach blogów. Jednak wydarzenia są zupełnie inne, odbiegają od tak dobrze znanych nam schematów, że po prostu... Wow.
Zachęcam, proszę, nalegam - idźcie i czytajcie jak najszybciej!

Oczami Peety Mellarka

Tak, dobrze widzicie - Oczami Peety! Mamy tutaj opisane 74 Igrzyska Głodowe opisane z Perspektywy Peety Mellarka. Powiedzmy sobie szczerze - nigdy nie zastanawialiście się, co nasz Peeta myśli? Czuje? Jakie ma zdanie na dany temat?
Mimo, że blog jest na razie chyba zawieszony (zostawiony bez słowa), to moim zdaniem warto przeczytać te dziesięć rozdziałów. Chociażby po to, aby poznać magię tego bloga. Bo według mnie jest świetny.

Courage And Sacrifice

I... W tym momencie się zacinam. Naprawdę. Bo jak mam zrecenzować bloga, na którym zostały opublikowane tylko trzy rozdziały? Właśnie...
Jednak, gdyby ktoś mnie zapytał, czy mimo tego jest po co wchodzić na tego bloga, odpowiedziałabym, że tak, oczywiście. Bo mimo, że rozdziałów jest tak mało, to są... Świetne. Naprawdę. A ja wciąż jestem pełna nadziei, że jeszcze coś się na tym blogu pojawi. A do tego czasu ja będę czekać i zachęcam Was do tego samego.

The Hunger Games Poland ♥

Ja nie wiem, co wy robicie na tym blogu, nie znając The Hunger Games Poland ♥. Poważnie - przerwijcie czytanie tej recenzji, najedźcie na tytuł i zapiszcie sobie link, a najlepiej od razu dodajcie do ulubionych. Nie żartuję.
Każdy, kto czyta mojego bloga, powinien znać również ,,The...". Bo to nie jest zwykłe, jakieś tam ff, które mi się spodobało. Nie. To jest blog o wszystkim. O nowościach ze świata gwiazd z obsady Igrzysk, recenzje gadżetów, streszczenia książek, własne pliki muzyczne powiązane z Igrzyskami robione przez autorkę bloga - wszystko, dodatkowo jeszcze PinQ pisze na nim ff. Czego chcieć więcej?
Ja się w tym blogu zakochałam i naprawdę oczekuję, że wejdziecie na tego bloga i staniecie się czytelnikami, tak jak ja. Zostawcie po sobie ślad na tym blogu. Proszę.
 
Katniss i Peeta: Opowieść o ,,Nieszczęśliwych kochankach"

Tego bloga zapewne mało z Was zna (nie wiecie co tracicie). Naprawdę, musicie na niego wejść! Ta historia jest niesamowita, a rozdziały... Każdy zwali Was z nóg, uwierzcie na słowo.
Jak już wspomniałam jest to blog raczej nieznany, chociaż jest naprawdę niesamowity i mnie bardzo urzekł. Proszę, nadróbcie na tym blogu zaległości jak najszybciej i zostawcie po sobie jakiś ślad, bo ten blog w pełni na to zasłużył.

IgrzyskaŚmierciAlways

Jak widzę ten nagłówek, uśmiech od razu wypływa na moją twarz. Tego bloga poznałam stosunkowo niedawno, dlatego jeszcze nadrabiam na nim zaległości, ale tak mi się podoba...:) W dodatku autorka pisze bloga również o Joshifer (Jennifer Lawrence + Josh Hutcherson), który jest niesamowity! (jego recenzja w następnym i ostatnim poście z tej serii)
W każdym razie zachęcam Was do zajrzenia na tego bloga, bo ja spędzam przy nim cudowne godziny! I jak już nadrobię zaległości, to z niecierpliwością będę wyczekiwała nowych wpisów.

Miniaturki - multifandom

To już ostatnia recenzja w tym poście, i -jak każda poprzednia- będzie bardzo pozytywna.
Nie jesteś tylko Trybutem? Może również Potterhead? O, widzę, że Niezgodnym również jesteś! Po co się ograniczać? To właśnie blog dla ciebie.
Ten blog, jak już zapewne wiecie, mieści w sobie miniaturki z wielu fandomów, jak sama love dream powiedziała - po co mamy się ograniczać? Tu każdy znajdzie miejsce dla siebie i za to uwielbiam tego bloga. Za tą wolność, możliwość wyborów, nieograniczanie się. To cudowne miejsce, który każdy musi znać. Nie ważne z jakiego jest fandomu ;) Ja osobiście go uwielbiam, bo mi dostarczył wielu łez, ale i wielu uśmiechów.
Wam również dostarczy.

Nareszcie dobrnęliśmy do końca i mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam :) To już drugi post z tej serii i mam nadzieję, że podobał się Wam tak samo jak pierwszy. Z tego cyklu pojawi się jeszcze jeden wpis za około... Dwa tygodnie? Trzy? Zobaczymy, w końcu ten blog jest poświęcony głównie ff.
Dajcie znać w komentarzu, co sądzicie o tych recenzjach :)

A oto blogi, które zrecenzuję w ostatnim poście:

Viks Follow tu i tam, czyli wszystkie blogi które czytam 3/3

Książki oczami AMN
Czytam, piszę, recenzuję, polecam
Zaczytana Iadala
Przyjaciel książek
Books by Geek Girl
Książki według Jęczącej Marty
Truskawkowy blog książkowy
Pomiędzy Wersami
Ludzie mówią, że życie to jest to, ale ja wolę sobie poczytać
Films World News
Joshifer

W tym poście to by było na tyle. Zapraszam do komentowania. Następny post to będzie wpis informacyjny, poświęcony końcowi wakacji/nowym rokiem szkolnym, który pojawi się we wtorek :)
PS. Jak ktoś jeszcze nie widział, to zapraszam do poprzedniego posta - One Shota.
Viks Follow

środa, 24 sierpnia 2016

One Shot - ,,Życie jest okrutne na różne sposoby"

Zerkam w stare, podniszczone lustro. Zbieram moje drobniutkie loki i związuję je starą sznurówką, którą znalazłam w sadzie. Nie chciałam kraść, ale nie stać nas na jedwabne wstążki czy gumki, więc musimy sobie radzić na inne sposoby.

Podnoszę wzrok na trzy wbite w ścianę gwoździe, które zastępują wieszaki i chwytam z nich poszarpaną, cienką bluzę z naszywanymi łatami. Nie zapewni całkowitego ocieplenia, ale przynajmniej nie zmarznę. Zakładam rękawiczki bez palców i ostatni raz zerkam przez popękane, ale krzywo zaklejone taśmą okno. Mrok. Jeszcze nie ma szóstej rano, ale zawsze wolimy być w sadzie wcześniej.

- Rue! - woła mnie tata – Musimy się zbierać. Niedługo rozpoczyna się poranna zmiana.

Wzdycham w duchu, ale nie protestuję. Ostatni raz zaglądam do pokoju, w którym śpi mama z Rikiem. Nie pracuje w sadzie, ponieważ jest poważnie chora. Ma problemy z nogami, przez co nie ustaje na drabinach, a i nie wytrzymuje całego dnia w sadzie. Nikomu o tym nie mówi, ale wiem, że ma żal do siebie, że przez to nie może pracować i pomóc nam w zbywaniu tych marnych groszy.

Wychodzę przed dom, gdzie czeka na mnie tata z pozostałą czwórką mojego rodzeństwa – Astrid i Castrą, Finnem i Kenną. Razem jest nas sześcioro, najmłodszy jest Riko - ma dopiero 3 latka, potem bliźniaczki Castra i Astrid mają dziewięć lat, a Finn ma dziesięć. Najstarsza jest Kenna – ma dziewiętnaście lat i już niedługo przestanie z nami mieszkać, ponieważ jest w zaawansowanej ciąży.

Ruszamy szybkim tempem do sadów. O szóstej kończy się nocna zmiana, a rozpoczyna dniówka. My robimy tylko w dzień. Kilka lat temu zdarzało się, że tata zostawał i na noc, ale wtedy była bardzo sroga zima. Odłączyli nam światło, a Finn miał zapalenie płuc. Nie mieliśmy jedzenia ani wystarczająco pieniędzy, żeby zapewnić mu lekarza. Było wtedy bardzo groźnie, wszyscy byliśmy na skraju wyczerpania.

Bardzo się wtedy bałam o tatę. To, że pracował 24 godzin na dobę to jedno, chodzi o to, że tylko nieliczni zostają na noc w sadach. Po zmroku robi się tam niebezpiecznie. Podobno niektórzy zakradają się tam, aby kraść, a jak ktoś ich zauważy, to robi się groźnie. Wiele osób, którzy zostają na noc już nie wracają. Oczywiście władze to ukrywają, ale to oczywiste, że złodzieje są na tyle zdesperowani, aby zabijać pracowników.

Dochodzimy do sadów, skąd wychodzą zmęczeni robotnicy. Śmierdzą zgniłymi jabłkami, a na plecach dźwigają worki z owocami, które muszą jeszcze odnieść na skup, zanim wrócą do domu. W rękach ściskają noktowizory, które wrzucają do kosza. Oczywiście obok stoi dwóch strażników pokoju, aby ich pilnować. To normalne, choć nie mniej dziwne.

Wchodzimy do sadów i każdy zajmuje się robotą. Nie chcemy marnować ani minuty, im więcej nazbieramy, tym więcej dostaniemy wypłaty pod koniec tygodnia. Znajduję sobie odpowiednie drzewo – wysokie, abym mogła się wspiąć. Przewiązuję sobie koszyk przez pas i zaczynam się wspinać. Gałęzie lekkie strzępią mi rękawiczki, a mięśnie zaczynają pracować, co jest dla mnie zupełną normą.

Naglę słyszę brzęczenie. Zerka szybko w prawą stronę, skąd dobiega dźwięk. No tak. Gniazdo gończych os. Dobrze, że w sadach rosną liście, dzięki którym w razie czego będę mogła zrobić okład na użądlenia.

Omijam gniazdo i wspinam się dalej, aż na sam szczyt. Kiedy tam docieram, zabieram się do racy. Zbieram jabłka raz za razem, ręce ciągle mam w ruchu. Szybko się z tym uwijam, jestem już przyzwyczajona.

- Psst – słyszę – Rue!

Zerkam na sąsiednie drzewo i moje usta rozciągają się w uśmiechu. Na szczycie siedzi Tommy. Jest moim przyjacielem, często umilamy sobie czas spędzony w sadzie na drobnych żartach i rozmowach. Ma czternaście lat, czyli jest dwa lata starszy ode mnie. Chodzimy razem do jednej szkoły.

- Cześć – mówię, ale nie przerywam pracy. Mięśnie mnie bolą mnie niemiłosiernie, a pot leje się po plecach. Pracuję już od kilki godziny, niedługo dojdzie trzynasta, z czego wynika, że właśnie jest największy upał.

- Słyszałaś o Martinie? - szepcze przejęty Tommy, również nie przerywając pracy – Podobno podkradł się w nocy na zmianę.

- Co? - mamroczę zszokowana. Przecież Martin to ten szalony dzieciak, ma dopiero trzy lata. Po co miałby się zakradać do sadu i to w dodatku w nocy?

- Wiem, dziwne. Zabrał noktowizory. Pewnie chciał się tylko pobawić, ale rozumiesz... - Tommy robi ponurą minę i krzywi się ze smutkiem – Zabito go na miejscu.

Uśmiech spełza mi z twarzy równie szybko, jak się pojawił. Nie rozumiem, jak można być takim okropnym... Przecież to dopiero dziecko, w dodatku chore umysłowo... Nie wiedziało co robi, chciało się tylko pobawić, a zginął... To chore, jak można być tak bardzo okrutnym i bezlitosnym?

Pracujemy dalej w ciszy, żadne z nas nie ma ochoty na rozmowy. Uwijam się tak jeszcze z godzinę, póki nie zauważam czerwonej chorągiewki, wywieszonej wysoko nad sadem. No tak, ja wspinam się najwyżej, przez co nikt jeszcze jej nie zauważył. Nucę dobrze znaną nam melodię, a kosogłosy powtarzają ją w całym sadzie. Piękna melodia unosi się jak mgła, przez co wszyscy wiedzą, że mamy przerwę.

***

Robi się coraz bardziej ciemno. Niedługo dojdzie dwudziesta druga, co oznacza koniec dziennej zmiany.

Dawno nie byłam tak wyczerpana. Plecy strasznie mnie bolą, a palce mam w niektórych miejscach obdarte do krwi. Na nic zdały się rękawiczki. W dodatku jest mi strasznie zimno, a jednocześnie pot spływa mi cienkimi strużkami po karku. Kark mam spalony od słońca, przez co niemiłosierne pieczenie przeszkadza mi w pracy.

Odgarniam zdrętwiałą ręką kosmyki, które wpadają mi do oczu. Nagle słyszę ostry gwizd, którym Strażnicy Pokoju informują, że koniec zmiany.

Z westchnieniem schodzę z drzewa, a worek w którym mam zbiory, zarzucam sobie na plecy. Przez ułamek sekundy nogi ugięły mi się pod wpływem ciężaru. Wzięłam głęboki oddech i na drżących nogach doniosłam czterdziestokilowy wór na koniec sadu, gdzie przekazałam go w milczeniu Strażnikom.

Szybkim tempem doszłam do miejsca, w którym wychodziło się z sadu, czekając na tatę, Astrid, Castrę, Finna oraz Kennę. Rozglądam się, ale nigdzie ich nie ma, w dodatku ludzie wychodzący z sadu zaczynają mnie poganiać.

W końcu kątem oka zauważam Kennę, głównie dzięki okrągłemu brzuszkowi ciążowemu. Marszczę brwi, nie rozumiejąc, po co w takim stanie jeszcze pracuje. Przecież jej mąż, Danyl, już dawno zapewnił jej mieszkanie, a nam nie musi aż tak pomagać...

- Kenna! - wołam ją, ale chyba mnie nie słyszy. - Kenna!

Odwraca się w moją stronę ze ściągniętymi brwiami. Podbiegam do niej i przytulam się, czekając, aż również mnie obejmie. Po chwili robi to i opiera brodę na czubku mojej głowy.

- Gdzie tata i reszta? - pytam z niepokojem.

- Już chyba poszli do domu, nie mogli cię znaleźć – odsuwa się ode mnie i lekko opycha w stronę wyjścia – Idź, znasz drogę. Pewnie na ciebie już czekają. Odgarnia mi włosy z czoła i uśmiecha się blado.

- A ty? - łapię ją za rękę i ciągnę leciutko. - Choć, wrócimy raze... - urywam na widok jej drugiej ręki, a raczej tego, co w niej trzyma.

- Jak to? - próbuję wyszarpnąć jej noktowizory, ale jestem za mała – Czemu zostajesz na noc? To niebezpieczne! - krzyczę, choć wargi drgają mi od powstrzymywanego płaczu.

- Rue – Kenna patrzy mi w oczy – Wrócę rano, dobrze?

- Nie! Nie możesz! Zresztą... Po co? Macie z Danylem wszystko czego potrzebujecie, a my... Radzimy sobie! - to nie do końca jest prawda, ale za żadne skarby nie pozwolę jej tu zostać. - A rodzice? Wiedzą? Kenna! Po co to robisz?

- My... Nie jestem już z Danylem. Zostałam bez mieszkania, nie mam żadnych środków na życie, a przecież mały Gerry już niedługo przyjdzie na świat – przełyka łzy, głaszcze się po wydatnym brzuchu i zerka na mnie zeszklonymi oczami – Nie mam nic, Rue. Nawet głupiego łóżeczka dla małego. A dobrze wiesz, że nie poproszę rodziców o pomoc, nie teraz, kiedy mama nie pracuje, a wy ledwo wiążecie koniec z końcem.

Moja starsza siostra wypycha mnie z sadu w tym momencie, kiedy zwraca na nas uwagę Strażnik Pokoju. Podchodzi do nas szybkim, sztywnym krokiem.

- Jakiś problem? - głos ma niemiły, wręcz szorstki.

- Moja siostra... - Kenna odwraca głowę, aby nie było widać jej mokrych policzków – Zapomniała się mnie o coś spytać. Już wychodzi.

- Świetnie – rzuca – Wychodź stąd dziecko, natychmiast.

Potykając się, wychodzę z sadu. Nic już nie rozumiem... Kenna jest przecież w ciąży, a została sama... Zapewne nie powiedziała o tym rodzicom, przecież tata by jej pomógł... Też by został na noc, jej by na to nie pozwolił, nie kiedy spodziewa się dziecka! To tak nierealne...

Z hukiem wpadam do domu. Wszyscy siedzą już przy starym stole, który zrobił kiedyś tata. Łzy toczą mi się po policzkach, ale nie próbuję nawet ich powstrzymywać.

- Rue? - tata podnosi się z krzesła i zerka na mnie z niepokojem – Gdzie Kenna? U Danyla?

- W sadzie! Jak... Jak mogliście tego nie zauważyć? Została na noc... – ze szlochem opieram się o ścianę, nie widząc, co mam zrobić w tej sytuacji.

- Jak to? - pyta tata, ale nie zwracam na niego uwagi, bo dostrzegam coś innego. Mama siedzi ze wzrokiem wbitym w stół, usta ma zaciśnięte w cienką kreskę. Unika mojego spojrzenia na tyle skutecznie, że zaczynam się domyślać, o co jej chodzi.

- Ty... Ty wiedziałaś! - chrypię, nie zważając na to, co mówię. Podnosi na mnie wzrok, oczy ma smutne, a po policzku toczy jej się samotna łza.

- Podsłuchałam... Jak rozmawiała z Danylem, był tu wczoraj. Wiem o wszystkim. Ale... Nie miałam pojęcia, że została w sadzie! - mama już nie ukrywa przerażenia.

- Zaraz... Możecie mi powiedzieć, o co chodzi?! - tata ze zdenerwowania wali ręką w stół, a ja wybiegam z kuchni. Wchodzę do pokoju, który dzielę zresztą rodzeństwa i rzucam się z płaczem na tapczan. To... To takie niesprawiedliwe...

Słyszę, jak mama każe wyjść reszcie z kuchni, zostając sam na sam z tatą. Dzieciaki chyba poszły do salonu, gdzie śpią rodzice z Kenną... Biedną Kenną, która została sama w sadzie, narażona na zbirów, niemożliwy wysiłek fizyczny i psychiczny.

Po gorączkowe rozmowie rodziców, wybucha kłótnia, która nie trwa długo, po słychać trzepnięcie drzwiami. Zakładam, że to tata wyszedł, aby ochłonąć.

Tłumiąc szloch, wciskam twarz w poduszkę i zasypiam z myślą, że świat w którym żyjemy, jest jeszcze gorszy, niż nam się wydaje...



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witajcie :)
Wiem, że miał być dzisiaj rozdział, ale... Jakoś mnie coś tak naszło na One Shota. Po prostu przez ostatnie dwa dni pracowałam w sadzie i przypomniała mi się Rue... I jakoś tak wyszło, że postanowiłam coś o niej napisać. Mam nadzieję, że się Wam podoba, bo jest to mój pierwszy One Shot na blogu i w ogóle pierwszy jaki napisałam ^^
Wiem, że ciut pozmieniałam fakty, bo Rue miała pięcioro młodszego rodzeństwo, a tu jedna z sióstr jest starsza, ale tak mi bardziej pasowało do fabuły, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi ten mankament ;)
I możecie zauważyć, że kilka wydarzeń stąd łączy się z wydarzeniami z książki, bo na przykład historia z Martinem jest prawdziwa (była w pierwszej części Igrzysk), albo to, że to Rue wygwizduje melodię kosogłosów na przerwę... :)
Mam nadzieję, że Wam się podoba i... Standardowo zapraszam do komentowania.
Chciałabym jeszcze raz podziękować za komentarze pod Q&A, wszystkie były niesamowicie miłe i bardzo podniosły mnie na duchu ♥
Do soboty, kochani, bo właśnie wtedy pojawi się kolejny wpis, ale nie rozdział, tylko seria o recenzowaniu blogów :)
Viks Follow