sobota, 27 lutego 2016

Rozdział 3 - ,,Zmiany"


Szybkim krokiem zmierzam przez las. Nawet się nie orientuję, kiedy znalazłam się za ogrodzeniem. Wszędzie trwają prace remontowe. Właściwie odbudowywany jest cały dystrykt. Nie ma już typowego Złożyska. W całym dystrykcie budowane są jednakowe domki, żeby każdy mieszkał w takich samych warunkach. Domy są skromne, ale pięknie urządzone. Mają jedno, lub dwa piętra, zależy od rodziny. Za domkami znajdują się ogrody, gdzie mieszkańcy sadzą swoje ulubione kwiaty i drzewa. W środku domek jest pusty, każda rodzina może sobie sama wybrać meble z katalogów, które rozdawane są w Pałacu Sprawiedliwości, a następnie za darmo dowożone z Kapitolu.

Nie ma już nawet Ćwieka. Jego miejsce zajął ogromny, oczywiście legalny, Rynek Główny. Znajdują się tam liczne sklepy, bary i restauracje. Jeden z barów prowadzi Śliska Sae. Jest nawet klub, gdzie można wyjść się pobawić. Ludzie tam tańczą i śpiewają.

Na Rynek został również przeniesiony Pałac Sprawiedliwości, który został całkowicie zmieniony. Jest skromny, ale gustownie urządzony. Coraz częściej zostają zawierane w nim śluby, pewnie dlatego, że po wojnie ludzie są dużo spokojniejsi i nie martwią się o swoją przyszłość. Kompletnie ich nie rozumiem. Przecież zawsze może się coś stać.

Za Rynkiem znajduje się ogromny park. Jest w nim fontanna, gdzie codziennie bawią się dzieci. Jest również dużo drzew, kwiatów i innych roślin. Rodziny często spędzają w nim całe popołudnia.

Również wszystkie szkoły i przedszkola zostały odremontowane. Zostały założone darmowe świetlice oraz obiady. Dzieci nie chodzą już takie wychudzone, teraz zawsze mają co jeść. Trzy razy w tygodniu przyjeżdżają ciężarówki z Kapitolu z jedzeniem, które jest dostarczane do sklepów. Teraz wszystkich na wszystko stać.

Kapitol, jak Kapitol, podobno wcale się nie zmienił. Ludzie ciągle chodzą dziwacznie poprzebierani, pomalowani i nakłuci różnymi breloczkami, czego kompletnie nie rozumiem.

Z Panem zniknęli również Strażnicy Pokoju. Zamiast nich pojawili się mundurowi, którzy pilnują porządku, ale mają zakaz poddawania ludzi karą cielesnym, co chyba każdemu odpowiada.

W każdym dystrykcie wybudowano również szpital, fabrykę leków oraz komisariat mundurowych. Nie wiem skąd taka nazwa, co to w ogóle znaczy ,,komisariat”?

Wbrew wszystkiemu, Paylor jest bardzo dobrym prezydentem. Nie faworyzuje ani Kapitolu, ani żadnego z dystryktów. Pamiętam jak na początku jej sprawowania wybuchały skandale, że teraz to dystrykt ósmy będzie stolicą, bo stamtąd pochodzi pani prezydent. Oczywiście, to tylko tak mówiono, stolicą nadal jest Kapitol.

Kiedyś marzyłam o takim świecie, jaki jest teraz. Spokojny, żeby jedzenia było pod dostatkiem oraz normalnymi władzami. A teraz? Jakoś mało mnie to obchodzi.

Wolnym krokiem dochodzę do Wioski Zwycięzców. Wchodzę do domu, odwieszam kurtkę na wieszak i idę do salonu. W powietrzu unosi się zapach smażonego mięsa i jakiś przypraw, a z kuchni słychać strzępki rozmowy.

- Dawno wyszła? Ile można łazić po lesie!

- Johanno uspokój się. Zaraz powinna przyjść, może poszła coś zapolować.

- Wątpię, zostawiła w szafie łuk.

- Grzebałaś mi w szafie? – śmieję się i opieram o framugę drzwi do kuchni. Przy stole siedzi Johanna, a obok niej stoją cztery walizki. Zaraz…, cztery? Co ona, słonia zabrała ze sobą?

Przy kuchence stoi Sae i najwyraźniej gotuje nam jakiś obiad.

Johanna praktycznie rzuca się na mnie i mocno przytula.

- Dawno cię nie wiedziałam, ciemna maso – śmieje się.

- Już tą ciemną masę mogłaś sobie darować – przewracam oczami – Choć, zaprowadzę cię do twojego pokoju.

Daję Jo pokój obok mojego, z błękitnymi ścianami. Dziewczyna mówi, że się rozpakuje i zaraz zejdzie. Wchodzę do kuchni z zamiarem podziękowania Sae za obiad, ale jej nie zastaję. Podchodzę do garczka i uchylam przykrywkę. W środku
znajduje się rosół, a w piekarniku pieczona kaczka. Ślinka napływa mi do ust, ponieważ wyszłam z domu bez śniadania.
Kiedy Johanna schodzi na dół, obiad już jest naszykowany. Siadamy do stołu.

- To… jak się czujesz? – przerywa ciszę Johanna.

- Dobrze jestem zdrowa, nie choruję, wszy…
- Wiesz, że nie oto mi chodzi- przerywa mi i robi minę typu ,,Mów prawdę, bo pójdę po siekierę”- Powiedz prawdę, jak się trzymasz?

Wzdycham. Wiedziałam, że ta rozmowa mnie nie ominie. Chociaż… Z drugie strony, to Johanna, jej mogę powiedzieć wszystko.

- Zaraz po wojnie nie było za kolorowo, ale jest lepiej. Naprawdę – dodaję na widok jej powątpiewającej miny- A co u ciebie?

- Ach… Oprócz tego, że ciągle boję się zimnej wody i dopiero co wypuszczono mnie z domu wariatów, to nic takiego- wzdycha – A podobno nie kopie się leżącego. Zresztą nie czas na użalanie się nad sobą.

Patrzę na nią i uświadamiam sobie, że mamy teraz tylko siebie. Jej cała rodzina zginęła, a moja… Cóż, Prim i tata nie żyją, a mama… Mama jest w Czwórce jako ordynator chirurgii, aktualnie nie utrzymujemy ze sobą kontaktu. Chyba po śmierci Prim zapomniała, że ma jeszcze drugą córkę. Rozumiem, że jest jej ciężko, ale ja jeszcze żyję. Tylko ja jej zostałam, a ona się tak po prostu ode mnie odsunęła.

- To kiedy jedziemy? – wyrywa mnie z zamyślenia Jo. Zaraz, ona coś mówiła? Chyba jej nie słuchałam.

- Co? Wybacz, zamyśliłam się.

- Pytałam kiedy jedziemy do Kapitolu – dziewczyna patrzy na mnie jak na wolno myślącą istotę.

- Po co?

- Paylor zwołuje jaką naradę, podobno mają być wszyscy zwycięscy. Trzeba wybrać burmistrzów do dystryktów, sama nie wiem, w każdym bądź razie będą dwa zebrania i bankiet. Na pierwszym pokaże nam kandydatury, a na drugim ich wybierzemy.

- A ten bankiet to po co?- szczerze nienawidzę bankietów. Tam się tylko tańczy, je, rzyga, i znowu je.

- Sama nie wiem, podobno Paylor wszystko wyjaśni na zebraniu. Ale nie rozumiem, czemu akurat my mamy wybierać burmistrzów? Coś mi tu śmierdzi- mówi.

-Może kroi się jakaś grubsza sprawa? Może chodzi o te Igrzyska z udziałem dzieci czy coś? – odpowiadam- To kiedy jest to zebranie?

- Jakby to powiedzieć… Jak rozmawiałyśmy przez telefon, ciągle mi to wypadało z głowy…

- Johanna, ostrzegam cię. Kiedy. Jest. To. Zebranie?

- Jutro- odpowiada i uśmiecha się złośliwie. Jutro? Naprawdę? Nie mogła mi powiedzieć wcześniej? Niewyparzony język to ona może i ma, ale pamięci za grosz.

- Nie wierzę, jak mogłaś zapomnieć mi powiedzieć? Jak się dostaniemy do Kapitolu na jutro? Oszalałaś?! Na którą jest w ogóle to zebranie?

- Na 13:00. Sama nie wiem, jak mogło mi to wylecieć z głowy…– mówi niewzruszona Jo.

- Mniejsza oto. Jak my się tam dostaniemy? Nie zamówiłyśmy poduszkowca…- wzdycham zrezygnowana.

Razem z Johanną kończymy jeść obiad. W czasie kiedy ja zmywam, Johanna zamawia nam transport na 9:00. Po zakończonym zmywaniu udajemy się do Haymitcha i mówimy mu o spotkaniu. O dziwo jest trzeźwy. Umówiliśmy się z nim o 8:30 pod bramą Wioski.

Razem z Johanną postanawiamy się przejść po dystrykcie, ponieważ dziewczyna jest tu po raz pierwszy. Ciągle się śmiejemy i wygłupiamy. Co chwilę zerkam na nią zerkam. Mimo tego wszystkiego co ją spotkało wydaje się zaskakująco pełna życia. Jej ciemne włosy sięgają już za ucho, a blizny są mało widoczne. Znowu stała się piękna, tak samo jak przed Igrzyskami. Ciągle pamiętam jak w windzie zaprezentowała nam swoje CAŁE piękno. Na to wspomnienie uśmiecham się pod nosem.

- O kur… de. – zatrzymuje się i klepie w czoło. Właśnie przechodzimy obok fontanny- Katniss zapomniałyśmy powiedzieć Peecie. Jak będziemy wracały, to do niego zajdziemy.

- Johanna…

-Tak?

- Peety nie ma w Dwunastce – mówię. Peeta zaraz po wojnie przyjechał do Dwunastki, zabrał kilka rzeczy i nie żegnając się, wyleciał do Kapitolu. Rozmawiałam z Haymitchem, który mi powiedział, że chłopak ma badania i dość długo go nie będzie. Jak się później okazało, Peeta został w Kapitolu na dłużej i nie wiadomo kiedy wróci. – Wyjechał do Kapitolu na badania.

- Dawno? Kiedy wraca?

- Wyjechał zaraz po wojnie, ale postanowił jeszcze zostać. Tak mi przynajmniej powiedział Haymitch. Nie wiem, czy już na zawsze tam zostaje.

- Zaraz, zaraz… Czyli ty przez pół roku nie miałaś z nim żadnego kontaktu?

- Jakoś tak wyszło – kręcę głową. To, że nie miałam z nim kontaktu, nie znaczy, że o nim nie myślałam. Ciągle pamiętam jak odganiał moje koszmary, jak mnie wspierał i pocieszał. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pomimo upływu czasu ciągle za nim tęsknię.

- To dobrze, że będzie to zebranie. Nareszcie porozmawiacie.

- Niby o czym? Wojna się skończyła, a z tym nasz granie Nieszczęśliwych Kochanków. Wyjechał do Kapitolu, ja zostałam tutaj, koniec tematu.

- Ale…

-Nie. Nie chcę o tym rozmawiać- ucinam. To zamknięty rozdział mojego życia. Koniec z Igrzyskami, koniec z wojną, koniec z udawaniem. Udawaniem… Właściwie tylko z mojej strony to uczucie było nie prawdziwe. Peeta nigdy nie udawał. Zawsze mnie kochał, uważał że jestem wyjątkowa. Tylko najgorsze jest to, że po osaczeniu zrozumiał, że wcale taka nie jestem. Pamiętam jego słowa w dniu wesela Annie i Finnicka. To wspomnienie na zawsze zostanie w mojej głowie.

- Przede wszystkim chcę na ciebie popatrzeć […] Nie jesteś zbyt wysoka, co? Ani szczególnie ładna […] I wcale nie jesteś miła […]Niezły z ciebie numer, co? […] Na pewno strasznie cię kochałem […] A ty? Kochałaś mnie?

Chciałam mu odpowiedzieć, że tak, kochałam. Że to właśnie on pomagał mi przetrwać. Że to on mnie uspokajał, całował i powoli, małymi krokami sprawił, że się w nim zakochałam. Ale nie mogłam. Nie po tym, co mu zrobili w Kapitolu. On już mnie nie chciał. Brzydził się mną. Nienawidził mnie.

W pełni go rozumiałam.

Bo miał rację.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, hej kochani! Już trzeci wpis za nami! Ja się z tego powodu bardzo cieszę, a Wy? :DDD
Mam dzisiaj naprawdę bardzo dobry humor :)
Mam nadzieję, że ten wpis będzie dla Was ciekawszy, niż poprzedni i będzie miał więcej komentarzy ^^ Szczerze... Jestem z tego rozdziału naprawdę dumna. No może nie z całego, ale z końcówki... Podoba mi się. Ale to tylko moje zdanie ^^
Zapraszam do czytania i komentowania. Wasze komentarze są naprawdę motywujące! Do środy kochani ;)
Viks

17 komentarzy:

  1. hej.
    Bardzo podoba mi się ten rozdział. Cieszę się że Katniss i Johanna razem mieszkają. Jestem ciekawa co będzie się działo w kolejnym rozdziale. I jestem też ciekawa spotkania zwycięzców.
    Dudi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejny już w środę! ^^ Też sądzę, że Johanna powinna mieszkać z Katniss.
      Spotkanie zwycięzców już iedługo <3
      Viks

      Usuń
  2. Matkoo! mam zawał ! ten rozdział jest cuuudooooooooowny :D I ta końcówka ahh łamiesz mi serducho ;( wzruszyłam się i koniec. Jo i Katniss jako współlokatorki ? coś czuję że będzie się działo :D Haymitch trzeźwy ? Oo nie poznaję go xD i to spotkanie w Kapiolu brzmi ciekawie ;) Nie mogę się doczekać co dalej ! PannaHutcherson

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie emocje, haha :DD Cieszę się, że rozdział Ci się podoba ^^
      Wiem, wiem. Końcówka łamie wszelkie zasady oraz serca <3
      Będzie się działo, będzie.
      Haymitch mistrz XD To dopiero nic, poczekaj kilka wpisów i dopiero się zdziwisz jego trzeźwością, haha.
      Spotkanie w Kapitolu też będzie ciekawe :) W końcu pewne osoby się spotkają :D Ups, miałam nie spojlerować :))))
      Cieszę się, że wpis ci się podoba! <3
      Viks

      Usuń
  3. Fajnie, tylko trochę krótko no i Peety nie ma..., ale po za tym ok... czekam na kolejny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero znalazlam tego bloga i już wiem ze go nie opuszczę :) Naprawdę cudownie piszesz i czekam na next ;)
    Milly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi,że już tu zostaniesz :) Bardzo dziękuję, staram się :) Kolejny już jutro ^^
      Viks

      Usuń
  5. Na początku się pośmiałam z Jo i jej ciemnej masy ale potem zrobiło mi się szkoda naszej Katniss i Peety bo uważa, że jej już nie chce :( ale mam nadzieję, że gdy porozmawiają to wszystko się ułoży może nie od razu ale kiedyś ale ciekawe co by było gdyby wtedy powiedziała mu, że nie tylko kochała ale nadal go kocha może byliby razem szczęśliwi ? No rozpisałam się i w ogóle przepraszam ale rozdziała naprawdę ciekawy i czekam na dalszą część, która o ile się nie mylę jutro :) yupiii, ok ogarniam się xd
    Pozdrawiam Gabriela i zapraszam do siebie bo niedługo nowy rozdzialik ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Johanna ma dobre teksty i ta jej ,,ciemna masa" ;))
      Porozmawiają na pewno, ale czy wszystko się ułoży? ^^
      Nic nie szkodzi, uwielbiam długaśne komentarze :DD
      Tak, nowy wpis już jutro :)
      Ja też się czasami nie ogarniam, to normalne XD :*
      Na pewno wpadnę i skomentuję!
      Viks

      Usuń
    2. Już dziś cały dzień w szkole a potem nowy post xd no to czekamy ;)

      Usuń
  6. Blog jest fajny, ładnie zaczęty. Przepraszam, że dopiero teraz komentuje, ale wcześniej nie miałam czasu. Normalnie kocham Johanne. Jest najbardziej barwną postacią całej trylogii według mnie. Niby taka chamska i w ogóle ale tak naprawdę pod tą skorupą kryje się wspaniała przyjaciółka. Mam nadzieję, że Katniss i Peeta się zejdą. no bo w końcu muszą. Hello! Oni będąmieć ze sobą dzieci według epilogu. Pytanie tylko: Kiedy?
    pozdrawiam i życzę weny
    Rue
    zaprasza także do siebie. nowy rozdzialik już dostępny :)
    http://katniss-i-peeta-dalsze-losy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że tak uważasz :)
      Ja też ją kocham, jest cudowna, mimo niewyparzonego języka ;)
      Może się zejdą <3
      Rozdział u ciebie przeczytam niebawem :)))
      Viks

      Usuń
  7. Wybacz że nie komentowalam twojej ostatniej notki, ale musisz wiedzieć ze była równie wspaniała jak ta. Johanna jest jedną z moich ulubionych postaci a dzięki tobie pokochałam ją na nowo ! Mam mało czasu więc już kończę ale naprawdę swietnie piszesz !
    -KarOolcia

    OdpowiedzUsuń
  8. Nic nie szkodzi, ważne że teraz komentujesz :))
    Ja też uwielbiam Johanne <3 <3 <3
    Dziękuję
    Viks

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy pomysł z tym mieszkaniem razem Katniss i Johanny. Wydaje mi się, że wprowadza to humoru do Twojej powieści. Ale dobra, dobra, Dwunastkę zostawiamy za sobą, nie mogę się już doczekać spotkania Katniss i Peety! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie dziękuję i cieszę się, że ci się podoba :D
      To zabawne, z jaką radością podchodzisz do ich spotkania :) Zważywszy na to, że wolisz Gale'a ;) *to był oczywiście komplement, nie chcę nikogo urazić* :DD
      Dziękuję za komentarz <3
      Viks

      Usuń