środa, 2 marca 2016

Rozdział 4 - ,,Wewnętrzna walka"

Gdy doszłyśmy do domu, na dworze panował już mrok. Razem z Johanną postanowiłyśmy iść na górę i się spakować.

Stoję nad walizką już jakiś czas i kompletnie nie wiem co spakować. Na razie leży w niej bielizna, kosmetyki (po kłótni z Jo, musiałam na nie przystać) i przybory toaletowe. Nie wiem ile czasu spędzimy w Kapitolu, ani co będziemy tam robić. Podchodzę do szafy i wyjmuję z niej kilka par legginsów w różnym kolorze, parę luźnych bluzek i kilka spódnic. Nie mam pojęcia gdzie będzie mnie wyciągać moja przyjaciółka, ale wszędzie kręcą się fotoreporterzy. Sukienki na bankiet nie pakuję, ponieważ Johanna powiedziała, że kupimy jakąś w Kapitolu. Szczerze w to wątpię, pewnie pójdę w ręczniku albo wcale. A w najgorszym wypadku zaprezentuję się tak jak Johanna w windzie po paradzie trybutów.

Po spakowaniu walizki schodzę na dół. Jo siedzi na kanapie i ogląda jakiś program w telewizorze, popijając herbatę.

- Masz, dla ciebie też zrobiłam – na mój widok podaje mi kubek – Już nic ciekawego nie puszczają w telewizji. Same
bzdety o tych Kapitolczykach albo jakieś durne talent show.

Chwilę oglądamy program, w którym ludzie wykonuję przedziwne zadania. Szybko nas to nudzi, więc Jo przełącza na inną stację.

- A teraz to, na co wszyscy czekają – mówi jakiś reporter w studio. Zaraz, to Caesar Flickerman. Wygląda zupełnie inaczej, jakby… normalnie? Nie ma sobie ton makijażu, tylko zwykłe jeansy, koszulkę i marynarkę. A to nowość. – Przed państwem… Peeta Mellark!

Patrzę osłupiała jak Peeta wchodzi na scenę. On, tak samo jak Caesar, zmienił się. Nie ma już tego wychudzonego, pobitego chłopaka z rozbieganym wzrokiem, którego spotkałam w 13. Teraz wygląda zdrowo, i widać, że dużo ćwiczył. Wita się z Caesarem, po czym siada naprzeciwko niego.

- Więc Peeta – zaczyna dziennikarz- doszły mnie słuchy, że na stałe mieszkasz w Kapitolu. Czy to prawda?

- Twoi informatorzy mają niedokładne informacje, Caesar – śmieje się Peeta – Zaraz po bankiecie wracam do 12. W końcu to tam jest mój prawdziwy dom.

- Czyli już słyszałeś o bankiecie i zebraniach. Niestety nie wiem po co pani prezydent je zwołuje – dziennikarz udaje zmartwionego – A może ty uchylisz rąbka tajemnicy?

- Skoro Paylor cię nie wtajemniczyła, ja również nie jestem do tego upoważniony.

- Paylor? –dziwi się Caesar – Jesteś z panią prezydent na ,,ty”?

- Tak wyszło – ucina Peeta.

- A więc wróćmy do twojego miejsca zamieszkania. Nam wszystkim będzie cię bardzo brakowało, tu, w Kapitolu, prawda? – zawraca się do publiczności, na co ta wydaje okrzyki poparcia – A może jeszcze przemyślisz tą sprawę? Co się tak ciągnie do 12?

- Tak jak już wspomniałem, to jest mój prawdziwy dom – odpowiada spokojnie Peeta.

- Tylko tyle? A nie chodzi przypadkiem o to, że tam mieszka nasza droga Katniss Everdeen?

- Caesarze… Proszę cię. Moje relacje z Katniss są naszą prywatną sprawą – Peeta delikatnie się uśmiecha. Raczej ich brak, myślę.

- Ależ Peeta! Cały Kapitol pragnie dowiedzieć się, jak potoczyła się dalsza historia kochanków.

- Wolę o tym nie rozmawiać –zaczyna się irytować Peeta.

- Oczywiście, oczywiście, ale jeszcze kiedyś wrócimy o tego tematu - mówi, a dalsza rozmowa schodzi na sprawy polityczne.

- Cwaniak – komentuje Johanna.

- To znaczy? – pytam. Ciągle jestem w szoku, po tym co zobaczyłam. Przez ten cały czas zastanawiałam się, czemu Peeta nie daje znaku życia. Myślałam, że może nie jest w stanie poradzić sobie ze wspomnieniami, że boi się mnie zranić słowami w przypływie ataku. A tu proszę, taka niespodzianka. Najwyraźniej w świecie nie chce mnie znać. Teraz wiem, że dawny Peeta przepadł na zawsze. Na myśl jest tak przygnębiająca, że nawet nie chcę jej wymawiać na głos.

- Sprytne uniki w sprawie waszego związku. Myślałam, że chociaż on coś mi powie – wzdycha, wyraźnie rozczarowana. – No nic, dorwę się do niego jutro.

- Że co proszę…? Jakiego związku?

- No waszego ciemna maso. Twojego i Peety. Ty plus Peeta równa się wielka miłość, nie pamiętasz? – tłumaczy mi jak upośledzonemu dziecku.

W pierwszym odruch chcę mi się śmiać, lecz szybko poważnieję. Czy on nie rozumie, że nie ma żadnego ,,nas”? Peeta się zmienił, zresztą ja także. Czemu każdemu trzeba to tłumaczyć?

- Johanna, nie ma żadnego ,,nas”.

- Wiem, że Peeta był osaczany, ale bez przesady. To jemu się działa krzywda, a nie tobie. I to właśnie ty powinnaś walczyć, nie on. Nie rozumiesz? Naprawdę chcesz wszystko zaprzepaścić tylko przez to, że nie wyciągnęli go z tej przeklętej areny? To przecież nie jego wina, do cholery – warczy.

-Wiem, że to nie jest jego wina, uspokój się. Czy według ciebie to wygląda tak, że ja go posądzam o to, że nie wyciągnięto go z areny?

-Dokładnie tak.

- Johanna, zrozum. Nie mam mu tego za złe, on nie znał planu. Tu chodzi o coś innego. Jego tam zmienili, rozumiesz? Nie jest taki jak dawniej.

- Sądzisz, że jak raz go zmienili, to nie można zrobić tego ponownie? Zresztą sama widziałaś, jest z nim o niebo lepiej – uśmiecha się delikatnie, po czym wstaje i oznajmia, że idzie spać I obudzi mnie rano.

I co mam teraz zrobić? Z jednej strony Johanna namawia mnie, abym walczyła, a z drugiej Peeta, który najwyraźniej nie chce, żebym mieszała się w jego nowe, poukładane życie. Jednak, może warto spróbować? Może warto dać ,,nam” szansę? Już sama nie wiem. Przez całe życie walczyłam, moje życie to ciągła linia wzlotów i upadków. Najpierw ratowałam rodzinę polując, potem siebie oraz ich przyszłość na pierwszych igrzyskach, na drugich walczyłam o Peetę i honor, aby przed śmiercią zadać Kapitolowi ostateczny cis, a na końcu o przyszłość. Walczyłam o życie tysięcy ludzi, aby nie żyli w strachu. Chociaż w pewnym sensie była to moja osobista gra. Zemsta dla Snowa za wszystkie okrucieństwa, jakich się dokonał przez lata. I zwyciężałam. Za każdym razem inaczej, ale mimo wszystko dawałam radę. Pokonywałam strach, głód, nieludzkie warunki i okrucieństwa, które działy się wokół mnie. Ale czy mam walczyć po raz kolejny? Czy warto? A przede wszystkim, czy jest jeszcze o co?

Sam nie wiem.

Pierwszy raz nie jestem czegoś pewna.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie, kochani!
Jak Wam mija tydzień? Mi wyśmienicie :))
Widzieliście galę rozdania Oscrarów? Ja niestety nie, ponieważ było to w nocy :(
Ale w poniedziałek z samego rana sprawdziłam wyniki, niestety Jennifer nie dostała tej wspaniałej nagrody. No cóż, tym razem to Brie Larson się udało.
Ale Leonardo wreszcie dostał, po pięciu nominajach :'''')Ten to ma ,,szczęście"! ^^
No to nie zanudzam już :)) Zapraszam do komentowania, Wasza opinia jet dla mnie bardzo ważna. ;)
Do soboty!
Viks

19 komentarzy:

  1. Nie mogę się doczekać spotkania katniss i peety! !! Kiedy następna notka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie tej dwójki już niedługo ^^
      W sobotę. ;)
      Viks

      Usuń
  2. Jeju nie moge się doczekać tego spotkania a te rozmowy Katniss i Johanny mnie rozwlają :)
    Pozdrawiam Gabriela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie niebawem ^^
      Heh, bardzo się cieszę ;) Johanna to naprawdę barwna postać i chcę to wykorzystać jak najlepiej.
      Viks

      Usuń
  3. Wspaniały rozdział. Mam nadzieję, że w przyszłym rozdziale sie spotkają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Nie tak prędko ;)
      Viks

      Usuń
  4. Tydzień mija wyśmienicie bo notkę dodalaś ! A Tobie jak mija ?:D u mnie też Nowa notka :D Gali Oscarowej tez nie oglądałam ale wyśniłam ze Leo dostanie w końcu Oscara :D ( to moja dawna miłość Z Titanica xD )

    dobra teraz o notce :D .Cud miód i orzeszki :D Katniss walcz o Peete ! Nie wiesz co masz robić? Wkładasz z nim do windy ja ją zatrzymuje Ty się rzucasz na niego calujesz jest wielkie i Love :D później strzelacie numera albo z dwa ewentualnie dziesięć :D ubieranie się ja odblokowuje windę i wszystko gra xD wiem głupia jestem :D ale poważnie Katniss walcz o Peete a nie się będziesz zastanawiać jak mrówka nad okresem :D pannaHutcherson

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omg, twój komentarz mnie rozwalił XD
      Serio, padłam, pozdrowienia z podłogi :''')
      Ty to masz pomysły, jakieś niebezpieczne normalnie :DDD
      Mi tydzień mija cudownie :D :D :D
      Viks

      Usuń
  5. trochę późno piszę kom bo już piątek ale nieważne. Jestem za Peetą i Katniss muszą być razem. A co do Jo to kocham ją za to jaka jest.
    Pozdrawiam Dudi <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie stało ^^
      Muszą, muszą, ale kiedy?
      I <3 Johanna too.
      Viks

      Usuń
  6. Jestem na tym blogu nowa i mówię szczerze (pisze ale ciiiii) , że świetnie się zaczyna jak na 4 rozdział =) . Nie mogę się już doczekać jutra . Więc po krótce wytrwałości i pomysłów ^^
    Nowa czytelniczka Oleverd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam, czy na Twoim blogu też będzie dużo fajnych Johannowych tekstów?

      Usuń
    2. Cieszę się, że ci się podoba! ^^
      Jutro wstawię z samego rana :DDD
      Postaram się, aby Johannowych tekstów nie zabrakło, bo wiadomo - to szalona postać ;))
      Viks

      Usuń
    3. Widzę , że Ty również jesteś fanką Jo =)

      Usuń
    4. No a jak! :D Jej nie da się nielubić
      Viks

      Usuń
  7. Welcome, welcome, welcome! :D
    Przeczytałam i przybyłam! :D
    Cóż ja Ci mogę powiedzieć? :D Piszesz bardzo dobrze, nie mam się do czego doczepić :D Historia zapowiada się ciekawie i czekam na kolejny rozdział, który ponoć pojawi się jeszcze dzisiaj :D Nie mogę się doczekać spotkania Katniss i Peety! :D <3 Mam nadzieję, że ich nie skłócisz i będą romantyczne sceny. XD :D <3
    Do tej pory najbardziej podobał mi się pierwszy rozdział. :D Ten sen był przegenialny! :D
    Masz talent, więc pisz, pisz, pisz i jeszcze raz pisz! :D
    PiŻW! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! ^^
      Spotkanie Katniss i Peety może nie należeć do najłatwiejszych, ale ćsii..... Nie będę spojlerować :DDD
      Miło mi, że sen ci się podobał ;) Jeszcze parę ich będzie.
      Dziękuję!!! :))))
      Viks

      Usuń
  8. Błaagam, powiedz, że Katniss też będzie miała taką rozmowę z Caesarem, to by było piękne <3 I jestem ciekawa czy będzie jakiś wątek miłości prezydent do Peety? To znaczy pewnie Katniss i Peeta będą ostatecznie razem, ale takie "urozmaicenie" że się tak wyrażę mogłoby być ciekawym pomysłem :D (Jeśli takie coś jest w dalszych rozdziałach to przepraszam xD)
    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ykhym, no teraz nic nie powiem, ponieważ:
      a) zdradziłabym ci fabułę
      b) aktualny wątek na blogu jest hen daleko i to by nie miało sensu :')
      Urozmaicenie będzie, ale niekoniecznie w taki sposób :) Ty to masz głowę, nie wpadłabym na takie połączenie! :DD
      Viks

      Usuń