sobota, 5 marca 2016

Rozdział 5 - ,,Za dużo rozmyśleń..."

- Johanna, natychmiast wstawaj. Ile jeszcze mam cię budzić?! – Ja nie mogę, po prostu nie mogę. Za 10 minut mamy poduszkowiec, Haymitch od dawna na nas czeka, a ta sobie śpi w najlepsze. Budzę ją już pół godziny, ale powoli zaczynam tracić cierpliwość. I to ona miała mnie obudzić? Wolne żarty.

Jestem już w pełni gotowa do wyjazdu, ubrana i wyszykowana. Moje walizki, a raczej walizka, stoi już przy drzwiach. Zresztą Johanny także. Jeśli za chwilę nie zwlecze się z łóżka, poduszkowiec odleci bez nas.

No cóż… Skoro ona sobie tak pogrywa… Niech jej będzie. Oby moja metoda na budzenie Haymitcha podziałała i na Jo, myślę i zabieram się do pracy.
***
10 minut później siedzimy już w poduszkowcu. Johanna jest na mnie wielce obrażona, ponieważ przeze mnie musiała suszyć włosy, i to niby dlatego się spóźniłyśmy. Wolałam się już z nią nie kłócić, i tak zaraz jej przejdzie. Ach, jej mina jak ją oblałam wiadrem wody była bezcenna. Jak to robiłam, w ogóle nie pomyślałam o tym, że Mason boi się wody. Jednak nie zareagowała źle. Bardziej ją zdenerwowałam, niż wywołałam jakiś atak paniki. Jak widać pół roku na zamkniętym oddziale robi swoje.

Haymitch patrzy raz na mnie, raz na Johannę, uśmiechając się pod nosem. O dziwo jest dzisiaj trzeźwy. Czy to dlatego, że ma się spotkać z Panią Prezydent i wie, że nie może być dzisiaj wstawiony? Nie wiem, nie wnikam. Jednak w duchu cieszę się, że jest w separacji z butelką. Przynajmniej na jakiś czas. Chociaż po powrocie do dwunastki też mógłby już nie pić. Dla swojego własnego zdrowia. Nie oszukujmy się, pierwszej młodości to on nie jest.

Wyglądam przez okno i widzę powoli przerzedzający się las. Pewnie jesteśmy gdzieś na ósemką, czy dziewiątką. Opieram się o zagłówek fotela i pogrążam się w myślach.

Pierwszy raz od pół roku, czyli zakończenia wojny, pojawię się w Kapitolu. Pewnie jest już odbudowany, a ludzie zapomnieli o wojnie. No, może nie całkowicie, ale nie rozpamiętują jej tak, jak mieszkańcy dystryktów. W końcu Kapitolczyków wojna dotknęła najmniej. Co oni mogą wiedzieć o wojnie, zniszczeniach, stratach w ludziach i bólu? Ich zawsze interesował tylko wygląd, rozmiar portfela i posada. A przepraszam bardzo, jeszcze Igrzyska. Ale nie to, że ludzie z dystryktów na nich ginęli, tylko to, aby osoba, na którą stawiali, wygrała. Przecież to czyste szaleństwo. Nie interesowało ich nasze życie, tylko pieniądze. Z tego co wiem, nawet Kapitol odbudowywali robotnicy z dystryktów, a nie jego rodowici mieszkańcy…

- Katniss, pobudka – czuję, jak ktoś potrząsa moim ramieniem. Powoli otwieram swoje sklejone rzęsy i widzę nad sobą pochylonego Haymitcha – Już dojechaliśmy, wstawaj. Twoja walizka jest już w pokoju, ruszaj się, nie wytrzymuję już sam z Johanną. Przeraża mnie.

Uśmiecham się leniwie i wychodzę z poduszkowca. Dopiero teraz orientuję się, że wylądowaliśmy na dachu ośrodka szkoleniowego. Haymitch znika mi z oczu, więc pewnie zeszedł na dół, na 12. piętro.

Rozglądam się i dostrzegam Johannę. Stoi na brzegu dachu, ma rozłożone szeroko ręce i głowę odchyloną do tyłu. Ciekawe nad czym rozmyśla. Wspomina swój pobyt tutaj jako trybut? Zalewa ją fala wspomnień? A może wspomina Ćwierćwiecze Poskromienia, to, na którym się poznałyśmy i jednocześnie to, po którym została zabrana razem w Peetą na tortury? Czuję, że chce teraz zostać sama, więc schodzę na dół.

Haymitch siedzi na kanapie w salonie i popija sok ze szklanki. Zaraz, sok…? Coś mi tu nie gra.

- Nie przyzwyczajaj się, skarbie – śmieje się Haymitch na widok mojej miny i wskazuje na szklankę – to dziadostwo jest gorsze od spirytusu.

- Naprawdę? W twoim przypadku wszystko jest gorsze od alkoholu – prycham – Zresztą nieważne. Która jest godzina? Nie powinniśmy się szykować?

- Dopiero 12:00, ale masz rację – przyznaje.

- Nie wiem w czym, ale Katniss na pewno nie ma racji – śmieje się Johanna, wchodząc do salonu. Ma zaczerwienione od mrozu policzki, a zmarznięte ręce wsadziła pod pachy. W sumie mamy początek marca, ale mróz daje o sobie znać. Ciekawe, wcale nie wygląda na osobę, która przed chwilą wspominała swoje najgorsze przeżycia.

- Ha ha, bardzo śmieszne – mówię z sarkazmem, rzucają w nią poduszką. Sprawnie łapie ją jedną ręką i uśmiecha się szeroko. Dawno nie widziałam jej takiej szczęśliwej, myślę. A przecież jesteśmy w Kapitolu.

- Właśnie mówiłem, że powinniśmy się szykować. Za pół godziny będą tu wszyscy i postanowiliśmy, że razem pójdziemy na to ,,zebranie” – ostatnie zdanie mój były mentor wymawia z grymasem na twarzy i dopija resztę soku.

- Zaraz, zaraz… Wszyscy czyli konkretnie kto tu przyjdzie? – dopytuje się Johanna.

- No wszyscy żyjący zwycięzcy – mówi Haymitch, ale na widok naszych min dodaje – Beetee, Enobaria, Annie. Zadzwoniłem do nich i postanowiliśmy, że razem pójdziemy do Pałacu, a tutaj się spotkamy. W sumie dotrzemy tam w szóstkę.

- Poczekaj, a co z Peetą? To znaczy wiem, że jest w Kapitolu, ale nie chciał iść z nami? A może do niego wcale nie dzwoniłeś? – Jo jak zwykle nie odpuszcza.

- Dzwoniłem, nie bulwersuj się tak. Powiedział, że ma dużo obowiązków i spotkamy się na zebraniu. No, ruszajcie się, trzeba się wyszykować – powiedział i ruszył do kuchni, zapewne aby poszukać jakiegoś trunka na wieczór.

Ciągle nie podnosiłam się z kanapy. Myślałam nad chwilą, kiedy spotkam się ze wszystkimi. Tak za nimi tęskniłam. Beetee przecież tyle dla mnie zrobił, wspierał mnie nie tylko słowami, ale też cudownymi wynalazkami. A Annie? Co do niej mam wątpliwości. Nie wiem czy będzie chciała mnie widzieć po tym, co się stało z Finnickiem. Wiele razy jak rozmawiałyśmy przez telefon to zapewniała mnie, że to nie moja wina, ale nie jestem pewna. Zobaczymy jak się zachowa, jak już przyjedzie. Co do Enobarii, to nie za bardzo mnie ona obchodzi, Równie dobrze mogłoby jej nie być. Nie jestem do niej jakoś przywiązana, nigdy nie rozmawiałyśmy. W dodatku na arenie chciała mnie zabić.

- Ruszaj się ciemna maso, naprawdę musimy się szykować – pogania mnie Johanna.

Niechętnie wstaję z kanapy i ruszam w stronę pokoju, który zajmowałam podczas Igrzysk. Johanna zajmuje pokój Effie, Haymitch swój, a Peety stoi pusty.

Peeta… Domyślałam się, że nie będzie palił się, aby mnie zobaczyć, ale żeby aż tak? Trudno, na zebranie będzie musiał przyjść. A może wcale się nie pojawi? Chociaż w sumie… To porządny chłopak, przełoży tak ważna sprawę nad emocje.

Zamykam za sobą drzwi do pokoju i podchodzę do walizki. Otwieram ją i przeglądam jej zawartość. W końcu decyduję się na zieloną bluzkę. Ma rękawy do łokcia, lekki dekolt i jest zwężona na biodrach. Do tego zakładam obcisłe jeansy, które podwijam przed kostkę. Widziałam jak Johanna tak robi i muszę przyznać, że nieźle to wygląda. Jeszcze tylko buty. Przyjechałam w baletkach, ale jakoś mi nie pasują do tego stroju.

Idę do łazienki. Postanowiłam, że buty dobiorę później. Jeszcze raz myję zęby, rozczesuję włosy i zostawiam je rozpuszczone. Naprawdę sporo urosły, myślę. Nawet nie zerkam na kosmetyki, wiem, że i tak się nie umaluję. Ubieram się i ponownie wchodzę do pokoju.

Nagle w roku pomieszczenia dostrzegam jakiś przedmiot. Podchodzę bliżej i przyglądam się tajemniczemu znalezisku. Okazuje się, że to złożony w kostkę mój mundur wojskowy i ciężkie buty. Ciekawe, co on tu robi? Przeglądam się butom. Są czarne, dość masywne i sięgają mi do kostki. Tak, to idealny wybór. Zrzucam kapcie, naciągam skarpetki i zakładam te buty.

Zerkam w lustro. Idealnie. Od dołu ciężkie, czarne buty, dalej podwinięte jeansy i zielona bluzka. Dzięki niej wyglądam w miarę elegancko, ale przetarte spodnie i buty pokazują, że nie jestem zwykłą dziewczyną. Walczyłam na wojnie i nie mam zamiaru o tym zapomnieć.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witajcie, moi drodzy! Jak wam mija sobota? Siedzicie w domu czy gdzieś jedziecie?
Ja osobiście mam zamiar leniuchować cały weekend... :)
No to... Zapraszam do czytania i wyrażenia w komentarzu, jak wam się spodobał rozdział. Proszę, każdy kto czyta niech skomentuje :DDD
Do środy, kochani! ^^ :*
Viks

14 komentarzy:

  1. Jej komentuję pierwsza (i ta satysfakcja xD) fajny rozdzialik =). Nie wierzę Haymitch i sok o ja co tu się dzieje . Czyżbyś miała niecne plany żeby Peeta "pogodził" się z Katniss i wrócił do 12 ?
    Nie wiem czy doczekam się środy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję ^^
      Haha, Haymitch najlepszy.
      Może, może :)
      Oj, wytrzymasz :D
      Viks

      Usuń
  2. Normalnie Haymitch i ta jego separacja od butelki. Rozwalająca prawda. Nie mogąca się doczekać spotkania Kat i Peety
    Rue♥♡♥
    katniss-i-peeta-dalsze-losy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, Haymitch rozwala system :)
      Niedługo, niedługo ^^
      Viks

      Usuń
  3. Kolejny bardzo fajny rozdział! :D
    Co prawda miałam nadzieję, że Peeta pojawi się już w tym rozdziale, ale był Haymitch, który bardzo mnie przypomina (z charakteru, nie piję nałogowo alkoholu! XD), więc i tak super! :D
    No i bardzo podoba mi się ubranie Katniss :D
    A przez Ciebie muszę czekać do soboty :/ Jak mogłaś? XD
    PiŻW! :D
    PS Mam prośbę :D Czy mogłabyś dodać button ,,obserwatorzy", taki jaki jest na moim blogu? Bardzo mi to ułatwi śledzenie Twoich rozdziałów na bieżąco :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)
      Haha, Haymitch podobny do ciebie...? Już się boję :DDD
      Dziękuję, właśnie miałam nadzieję, że ktos zwróci na nie uwagę ^^
      Do soboty? raczej do środy, rozdziały są dwa razy w tygodniu :))) Miło mi, że czekasz!
      Hmm, spróbuję zrobić ten gadżet.
      Viks

      Usuń
  4. Biedny Haymitch musi pić napoje bezalkoholowe do czasu zebrania i jak on to przeżyje xD Rozdział bardzo fajny .Niby chciałam żeby Peeta już się pojawił ale jak co nie ma w tym rozdziale to znaczy ze coś bardzo ciekawego się szykuje :D pannaHutcherson

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie? Biedny Hay :/
      Dziękuję, cieszę się, że ci się podoba ^^
      Peeta miał się już pojawić, ale miałam przypływ weny i teraz szykuję coś...(bez spojlerów) :DDDD
      Viks
      PS. Czekam na notkę u ciebie! Mam nadzieję, że problemy z komputerem szybko miną :***

      Usuń
  5. Cudowny! Czekam na następny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^
      Następny jutro :DDD
      Viks

      Usuń
  6. Przeczytałam wszystkie Twoje rozdziały. Wybacz, że tak długo to trwało...
    Co do mojej opinii, to podoba mi się Twój styl pisania, jest lekki i szybko się czyta. Widzę, ze masz pomysł na fabułę i czekam na to jak to jak go rozwiniesz. Bardzo ciekawi mnie czego to spotkanie dotyczy oraz to co się wydarzy pomiędzy Peetą i Katiss, to jak zareagują na siebie nawzajem.
    Na pewno będę wpadać :)
    Pozdrawiam i przesyłam mnóstwo weny!
    Niewidzialna Forever

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Nic się nie stało, ważne że jesteś ^^
      Miło mi :)) Staram się pisać jak najlepiej, chociaż nie zawsze mi to wychodzi. Tak, pomysłów mam aż za dużo. :DD
      Spotkanie niebawem ;;;))
      Ach, relacja Katniss-Peeta... To już trudniejszy temat *.*
      Mam nadzieję, że jeszcze Cię tu zobaczę! ^^ :*
      Dziękuję za Twój miły komentarz :DDDD
      Czekam na nowy rozdział u ciebie!
      Viks

      Usuń
  7. Haymich <3 Sceny z nim świetnie Ci wychodzą, nie żałuj ich! :D A ja dalej czekam na jakieś wybuchy uczuć między Peetą a Katniss <3 Czy negatywnych czy pozytywnych to już Twoja decyzja, mnie zadowolą każde ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, Haymitch <3
      Dziękuję, cieszę się, że ci się podobają ♥
      Oj, czytaj dalej to się przekonasz co zajdzie w relacjach Peetniss :)
      Viks Follow

      Usuń