środa, 9 marca 2016

Rozdział 6 - ,,Wszyscy w komplecie"

- Katniss, już cza… - Johanna przerywa w połowie zdania, wpadając do pokoju. Opiera ręce na biodrach i przechyla głowę. Jej mina nie zdradza niczego. Ma na sobie białą bluzkę, dżinsową kamizelkę, czarne spodnie i wysokie, równie czarne buty. Włosy spięła w wysokiego kucyka.

- I…? – pytam, ponieważ jej milczenie zaczyna mnie irytować.

- Może być – stwierdza i dalej mi się przygląda – przynajmniej my dwie pokażemy Paylor, że nie może z nami zadzierać.

- Aż tak źle?

- Raczej, aż tak dobrze. Chociaż ja wyglądam zdecydowanie lepiej – uśmiech się złośliwie i wychodzi z mojego pokoju.
Musi być tragicznie, skoro Johannie się podoba, myślę i wychodzę za nią. Zmierzam w stronę salonu i orientuję się, że już wszyscy przejechali.

Beetee stoi obok kanapy, pogrążony w rozmowie z Haymitchem. Cieszę się, że rehabilitacja przyniosła efekty i może już samodzielnie chodzić. Ma na sobie garnitur i co chwilę spogląda na zegarek. W pewnym momencie jego wzrok zatrzymuje się na mnie. Uśmiecha się do mnie ciepło i macha mi ręką. Odwzajemniam gest.

Przejeżdżam wzrokiem po salonie. Dostrzegam Enobarię, która opiera się o framugę drzwi wejściowych. Ubrana jest w czarny kombinezon, chyba ze skóry. Ma obojętny wyraz twarzy, ale przynajmniej się nie uśmiecha. I bardzo dobrze, jakoś nie ma ochoty oglądać jej kłów.

Nigdzie nie widzę Annie. Już mam podejść do Haymitcha i się go zapytać, cze jej nie widział, kiedy dostrzegam ją na kanapie. Siedzi wyprostowana, bawiąc się kosmykiem swoich rudych włosów, które zebrała w niesforny kok. Na sobie ma błękitną sukienkę przed kolano. Ma obojętny wyraz twarzy, niemalże idealna maska. Pamiętam, jak kiedyś ja sama taką robiłam. Cóż, robię do dziś.

Podchodzę do niej i dotykam jej ramienia. Na mój widok szeroko się uśmiecha i mocno mnie ściska.

- Katniss… Bardzo za tobą tęskniłam – szepcze mi do ucha, a następnie przytula Johannę, która niespodziewanie znalazła się za mną.

- Witaj Annie – odpowiadam i we trzy siadamy na kanapie. Przyglądam się przez chwilę jej twarzy. Prawie całkowicie z jej oczy zniknął wyraz obłąkanej dziewczyny. Wygląda na pewniejszą siebie, jednak w tych oczach jest jakaś pustka. Zapewne spowodowana brakiem Finnicka… Szybko wyrzucam z głowy tą myśl.

- Co u was słychać? – pyta swoim delikatnym głosem, uważnie się nam przyglądając.

- A jak sądzisz? – odpowiada zgryźliwie Mason, nie przejmując się tym, że swoim tonem może kogoś urazić.

- Sama nie wiem… Każdy przeżywa straty bliskich osób inaczej, prawda? – kontynuuje rozmowę Annie, niczym się nie przejmując.

- Wiesz, ja raczej nie mam czego przeżywać, bo po prostu nie mam ,,bliskich”, których mogłabym stracić – warczy Johanna.

Uważnie przyglądam się ich wyminie zdań. Co Johanna sobie wyobraża? Annie się o nas martwi, a ona tak na nią naskakuje. Mi też nie został już nikt bliski, ale wiem, że to nie jest wina Cresty. Zresztą… Od kiedy ja myślę w ten sposób?

- Johanna uspokój się. To nie wina Annie, że życie się tak potoczyło. Najwyraźniej los tak chciał – próbuję załagodzić sytuację.

- Może – wzdycha Johanna, ale wiem, że nadal jest zdenerwowana. Zaraz… Czy ona przed chwilą się mnie posłuchała? Pewnie nie chciała się dalej spierać.

- Kiedyś wszystko się ułoży, zobaczysz. Przecież ja też straciłam Finn… Kogoś bliskiego – szybko kończy Annie.

Jeszcze chwilę rozmawiamy, aż wreszcie musimy wychodzić. Idziemy krótko, do Pałacu mamy dosyć blisko.

Po drodze przyglądam się wszystkiemu dookoła. Byłam tu tylko dwa razy: Na 74 Igrzyskach, trzecim Ćwierćwieczu Poskromienia oraz na wojnie. Nie było wtedy zbytnio czasu na zwiedzanie.

Właśnie przechodzimy obok ogromnej fontanny. Dzieci pluskają się w niej, a ich rodzice siedzą na ławkach, głośno się śmiejąc. Na tym ,,obrazku” wszystko jest takie idealne. Nawet trawa jest przycięta co do milimetra, a kwiaty zasiane kolorystycznie. Jakoś nie urzeka mnie ten widok. Wszystko jest takie sztuczne, takie… Nierealne. Peeta pewnie by potrafił znaleźć w tym coś pięknego. Cóż, przywykłam już do tego, że jestem bezuczuciowa. I nie mam zamiaru tego zmieniać.

Wchodzimy do Pałacu. Parter jest urządzony skromnie. Ściany są białe, a meble dębowe. Wszędzie poustawiane są szklane wazony z fioletowymi kwiatami. To prawdopodobnie fiołki.

Podchodzimy do długiego i zaokrąglonego stołu z napisem RECEPCJA. Za nim siedzi drobna brunetka, która szybko wystukuje jakieś cyfry i litery na prostokątnej klawiaturze. Kiedy podchodzimy, nie zwraca na nas uwagi.

- Dzień dobry, nazywam się Bee…

- Pierwsze piętro, pani Prezydent się trochę spóźni – przerywa Beetee’mu brunetka, nawet nie podnosząc wzroku. Co za bezczelna dziewucha. Już chcę jej odpyskować, kiedy pozostali kierują się do windy. Wchodzimy, a Annie wciska przycisk z numerem 1.

Ciszę przerywa Johanna.

- Co za wredne babsko. Za grosz szacunku. Jeszcze jedno zadanie, a normalnie bym jej przywaliła.

- Nie wypowiadaj się, jak sama nie masz w sobie kultury – mówi Haymitch.

- I kto to mówi? A niby przepraszam bardzo, picie bimbru całymi dniami to kultura jest, tak?

- Dzisiaj jestem całkowicie trzeźwy, mam ci chuchnąć?

- Wiesz co? Ja podziękuję – krzywi się Mason.

Wymianę zdań przerywa im rozsuwająca się winda. Wychodzimy do holu, który jest urządzony tak samo jak parter. Znajdują się tu tylko jedne drzwi, czyli gabinet Paylor, z tego co rozumiem. Stajemy przed nim.

W milczeniu czekamy, aż pojawi się jakaś osoba, która zaprowadzi nas do gabinetu. Mijają minuty, a nikt się nie zjawia. W końcu słyszymy dźwięk otwierającej się windy. Odwracam się, aby zobaczyć kto przyszedł, ale zamieram w połowie drogi.

Wygląda tak jak dawniej, jednak inaczej. Wydaje się starszy, ma poważniejszy wyraz twarzy. Jego blond włosy opadają mu na czoło, niesamowicie błękitne oczy delikatnie się mienią, a usta są zaciśnięte w jedną kreskę. Ma na sobie bluzkę w biało-niebieską kratkę oraz dżinsy. Patrzy na nas uważnie, jakby bojąc się wypowiedzieć choćby jedno zdanie.

Pierwsza reaguje Annie.

- Peeta! Tak dawno cię nie widziałam – podchodzi do niego i delikatnie go przytula. Uśmiecha się szeroko i odwzajemnia gest.

- Witaj Annie. Tęskniłem – mówi i wyciąga ją na długość ramienia – Wyglądasz prześlicznie.

- Dziękuję, nawet nie wiesz jak ty się zmieniłeś! –śmieje się w odpowiedzi – Patrz, wszyscy jesteśmy już w komplecie.
Peeta zerka na nas, ale nic nie mówi. W sumie nie dziwię mu się.

Enobaria oparła się o ścianę i zupełnie nie zwraca na nic uwagi. Johanna skrzyżowała ramiona na piersi, a Haymitch z Beetee’m uważnie się mu przyglądają. Za to ja stoję i nic nie mówię. Po prostu patrzę.

Pół roku… Pół roku ignorowania się nawzajem. Nie widywaliśmy się, nie rozmawialiśmy. Jakbyśmy się zupełnie nie znali. A przecież wspólnie przeżyliśmy więcej niż inni trybuci. Innie sojusznicy. Inni ludzie... Inna para.

Po chwili milczenia Johanna podchodzi do Peety.

- Nareszcie przyszedłeś – mówi – Myślałam, że już się nie zjawisz.

- Ja też się cieszę, że cię widzę – odpowiada z przekąsem.

- No przestań. Przecież wiesz, że brakowało mi ciebie – mówi i przytula się do niego.

- Wiem – szepcze Peeta. Podchodzi do Haymitcha i Beetee’go i wita się z nimi. Mówi coś o rehabilitacji Beetee’go, ale nie za bardzo ich słucham. W pewnej chwili Haymitch szepcze mu coś do ucha, na co Peeta kiwa głową. Po pewnym czasie podchodzi do mnie.

- Katniss…

- Peeta... – wypowiadamy w tym samym momencie. Moje serce zaczyna dziwnie bić, a ręce nadmiernie się pocić. Poprawiam bluzkę, dyskretnie wycierając ręce.

- Dawno się nie widzieliśmy – zaczyna Peeta.

- Racja.

- Wiesz… Jest mi napra…

Przerywa w połowie zdania, ponieważ drzwi od gabinetu otwierają się. Wychyla się zza nich niska dziewczyna, ma na oko 16 lat i blond włosy spięte w kucyk.

- Zapraszam wszystkich do gabinetu. Pani Prezydent rozpoczyna zebranie.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie, moi drodzy! Jak tam mija Wam tydzień?
Ostatnio zmartwiła mnie liczba komentarzy... Wiem, wiem. Dopiero zaczynam bloga i nie powinnam spodziewać się cudów, ale z każdym postem jest ich coraz mniej. :(
Sama nie wiem... Notki są nudne? Albo może są za często i nie macie czasu? Mogę zmienić, aby były raz w tygodniu, jeśli tak Wam odpowiada.
Dobrze, już nie przynudzam. Miłego czytania! Oczywiście proszę, aby każdy kto przeczyta wpis, skomentował go. Było by mi miło i wiedziałabym, że się Wam podoba!
Do soboty, kochani!
Viks

22 komentarze:

  1. Nie, nie, nie!!!! Bardzo podoba mi się to, że piszesz 2 razy w tygodniu. A notki są ciekawe, i to jak! A w takim momencie kończysz... Ahhh.... Masz talent kobito i mam nadzieję, że go nie zmarnujesz! Wreszcie Katniss i Peeta się spotkali. Czekałam na to przez 6 rozdziałów, ale naprawdę w takim momencie skończyłaś... brak słów. Mam nadzieję, że w następnej notce trochę dłużej pogadają i może coś więcej.... A więc do soboty!
    Zonia- która będzie pisała od teraz długie komentarze ;-)
    PS Jeszcze raz gratulacje z super bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Taaak, takie zakończenia uwielbiam i szczerze? Chcę Was potrzymać w niepewności :)))
      Tak, Peeta i Katniss się spotkali :DD Haha, nawet ja sama czekałam na to spotkanie, mimo że to ja pisałam ;;;)))
      Mam nadzieję, że teraz będziesz zawsze komentować! :** ^^
      Dziękuję, za to, że podoba ci się mój blog ::::)))))
      Viks

      Usuń
  2. Bardzo fajna notka.dlaczego urwałaś w takim momencie?Uważam ,że powinnaś pisać dwa razy w tygodniu ,ponieważ piszesz bardzo ciekawe i wciągające notki.Widać ,że kochasz to co robisz i sprawia Ci to wielką radość. już sie nie mogę doczekać kolejnego wpisu !!!!
    OBY TAK DALEJ!!!
    Kinia ♥♥♥☻☻

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, zawsze urywam w takim momencie :) NO nie zawsze, ale często ^^
      Dziękuję, cieszę się, że Ci się podoba ;)))
      Kolejny w sobotę :*:*:*
      Dziękuję, za miłe słowa ^^ <3
      Viks

      Usuń
  3. Twoje notki wcale nie są nudne! Rozdział bardzo mi się podobał i chyba jako jedynej nie przeszkadza mi urwanie w takim a nie innym momencie, bo to buduje klimat i sprawia, że czytelnik jeszcze bardziej wciąga się w opowieść i czeka z niecierpliwością na następny rozdział. Przynajmniej ja tak mam :)
    Jeśli chodzi o częstotliwość notek, to Tobie musi pasować odstęp pomiędzy rozdziałami. Super, że są dwa razy w tygodniu!
    Pozdrawiam i życzę mnóstwa weny!!!
    Niewidzialna Forever

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^
      Tak! Chciałam, żeby zakończenie wzbudzało takie uczucia jak u ciebie! ;) Bardzo się z tego cieszę :DDD
      Chyba zostanie 2 razy w tygodniu :**
      Dziękuję ^^
      Viks

      Usuń
  4. Naprawde?! Naprawdę? Urwać w takim momencie?? Za grosz uczuć! Jak ja mam teraz żyć? Co będzie dalej?! Okej juz sie uspokajam. Rozdział cudowny ale przerwany... lepiej już nic nie powiem ;)
    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, padłam jak przeczytałam Twój kom :')
      Wiem, wiem. Za grosz uczuć ^^ :DD
      Dziękuję, że ci się podobał :))
      Hahaha.
      Kolejny w sobotę :*
      Viks

      Usuń
  5. Mega fajny wpis serio. Przerwalas w takim momencie...
    Jestem zdziwiona ze Hay tak długo się trzyma
    I w końcu Peeta. Czekam na koejny wpis.
    Ogromna i najwieksza fanka Twojego bloga.
    Jula Dudi��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! <3
      Wiem, wiem, haha :* Przerwanie w takim momencie...
      Dopadniesz mnie jutro ;)
      Peeta, Peeta... <3
      Największa? Jasne :** <3 <3
      Viks

      Usuń
    2. Tak, największa ��������
      Jula

      Usuń
  6. Moim zdaniem możesz dodawać nowe rozdziały codziennie :) lub mogą STRASZNIE długie. Super Ci wychodzi pisanie bloga.
    I mam małą prośbę czy mogłabyś zajrzeć na mojego bloga I napisać mi co o nim sądzisz? :)
    http://katnisskosoglosipeeta.blox.pl/html/5636097,11796482.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, staram się pisać jak najlepiej ;))
      Już lecę na Twojego bloga! ^^
      Viks

      Usuń
  7. Rozdzialy swietne naprawde. Nie moge sie doczekac ich rizmowu i telszej akcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Wpadnij w sobotę ^^
      Viks

      Usuń
  8. Notki wcale nie są nudne :D dla mnie to mogłyby być codziennie :D kurde kurde ciekawe co Pręta chciał powiedzieć :D jakoś wytrzymam do jutra i wtedy może się dowiem cóż ten blondyn chciał powiedzieć :D życzę weny i oby tak dalej !:D pannaHutcherson

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^
      Cieszę się, że cię zaciekawiłam ;)))
      Ale notka już jutro, wytrzymasz :DDD
      Dziękuję :*
      Viks

      Usuń
  9. Peeta miało być a nie pręta xD aj ten slownik

    OdpowiedzUsuń
  10. No w takim momencie przerywać Katniss i Peecie? Czekam na dalsze i przepraszam , że nie skomentowałam wcześniej ; ) Liczę, że jutro będzie jakieś "pojednanie " =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, wiem, wiem ;) Jestem okropna, że przerwałam w takim monecie :DDD
      Może, może będzie jakieś pojednanie :))))
      Nic się nie stało, ważne, że komentujesz teraz ^^
      Viks

      Usuń
  11. Nie ukrywa się w takim momencie, o Ty Ty niedobra!
    "Wiesz, jest mi naprawdę przykro, że wcześniej nie wyznalem, że Cię kocham"- moje biedne serduszko czeka na coś takiego, a Ty mi tu kończysz?! :D
    Rozdział jak zwykle cudny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja i te moje zakończenia... <3
      Przepraszam! Potrzymam cię trochę w niepewności, a co... ;)
      Dziękuję <3
      Viks Follow

      Usuń