niedziela, 8 maja 2016

Rozdział 18 - ,,Nieznajoma"

Wyglądam przez okno. Kwiecień jest piękny. Lasy, łąki i pola migają mi przed oczami, ale nie zwracam na nie uwagi. Skupiam się tylko poczuciu szczęścia i bezpieczeństwa, jakie daje mi ciepła dłoń, która delikatnie ściska moją.

Peeta przysuwa usta do mojego ucha i szepcze cicho:

- Zaraz będziemy na miejscu. Cieszysz się?

- Z tego, że wracam do domu? Oczywiście, że tak. Tęsknię za Dwunastką i normalnym życiem…

- Mam nadzieję, że w twoich fantazjach o spokojnym życiu jest miejsce dla mnie – uśmiecha się zmysłowo i delikatnie mnie całuje. Przysuwam się bliżej niego i pogłębiam pocałunek, delikatnie zamykając oczy…

- Naprawdę? Musicie się ślinić nawet w poduszkowcu? – jęczy Johanna, chociaż wiem, że cieszy się z mojego szczęścia. Chichoczę i odsuwam się od ukochanego.

Ponownie wyglądam przez okno. Przypominam sobie pożegnanie z Dorą, którą przez ostatni czas bardzo polubiłam. Obiecała, że niebawem nas odwiedzi, ale nie wie, kiedy dokładnie znajdzie czas. Dowiedziałam się, że Dora jest fotografem i często jest w rozjazdach. Może kiedyś zajedzie i do Dwunastki.

Jesteśmy już nad Ósemką. Annie niedawno wysiadła. Ona również zapewniła, że niebawem do nas wpadnie. Wprawdzie już za nią tęsknię. Przez ostatni czas razem z Johanną stała się dla mnie jak siostra. Szkoda, że już się rozstajemy. Spędziłam z nią naprawdę szczęśliwe chwile.

Zerkam na Haymitcha. Siedzi obok Johanny, ale myślami wydaje się błądzić gdzieś zupełnie indziej. Zresztą ostatnio ciągle jest zamyślony. Przestał pić, ale ciągle go nie było w Ośrodku. Podobno spotykał się z Beetee’em, ale sprawa zaczęła robić się podejrzana. Niby czemu miał się z nim tak często spotykać? I czemu po tych spotkaniach wracał taki rozradowany, a już kilka dni później wpadł w odrętwienie i smutek? Podzieliłam się moimi przemyśleniami z Peetą, na co ten obiecał porozmawiać z naszym mentorem. Jednak ta rozmowa skończyła się na tym, że Peeta niczego się nie dowiedział, a jeszcze dostał nakaz, że ma się nie wtrącać w nie swoje sprawy. Zachowanie Haymitcha trochę mnie irytuje, ale wiem, że jak chcę się czegoś dowiedzieć, to Haymitch sam musi chcieć nam powiedzieć o co chodzi.

- Kochanie, już jesteśmy – Peeta delikatnie głaszcze mnie po policzku, po czym mnie w niego całuje. Uśmiecham się leniwie i wysiadam z poduszkowca.

Dwunastka wygląda o wiele lepiej, niż przed moim wyjazdem. Już wszystkie drzewa i kwiaty zakwitły, więc jest tu niesamowicie pięknie.

Peeta odnosi moje walizki do mojego domu. Johanna obiecuje, że rozpakuje nasze rzeczy, po czym idziemy do Peety, aby i on odniósł swoje torby. Kiedy Peeta jest już rozpakowany, wychodzimy na taras i siadamy na huśtawce. Opieram głowę o ramię Peety, na co on obejmuje mnie z troską.

- Cieszę się, że jesteśmy już w domu. Nareszcie wszystko zaczyna się układać – uśmiecham się delikatnie.

- Tak… - odpowiada zamyślony.

- Coś się stało? – pytam, bawiąc się rzemyczkami i fikuśnymi ozdobami zawieszonymi na huśtawce.

- Nie… Właściwie to tak – podnosi się, zmuszają tym samym mnie, abym usiadła prosto. Patrzę na niego zdenerwowana, zastanawiając się, o co może mu chodzić – Katniss… Nareszcie wszystko między nami zaczęło się układać, jesteśmy szczęśliwi, a co najważniejsze wróciliśmy do Dwunastki, więc… Pomyślałem sobie, że może... Wiesz, żebyśmy… - bierze głęboki oddech - Przeprowadzisz się? Zamieszkasz ze mną? – pyta, patrząc na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami, a ja zastygam. Nigdy o tym nie myślałam. Nie jest jeszcze za wcześnie? Dopiero co zaczęło się nam się układać, ale żeby przeprowadzka?

Odsuwam się od niego na drugi koniec ławki, ale i tak dzielą nas tylko centymetry. Patrzę na niego zdezorientowana.

- Nie, raczej nie… - mówię szeptem, po czym pośpiesznie dodaję – Nie zrozum mnie źle. Chciałabym, ale nie jest jeszcze za wcześnie?

Na jego twarzy pojawia się grymas bólu, jakbym go spoliczkowała. Przeczesuje ręką włosy zdenerwowanym ruchem ręki i patrzy na mnie przenikliwym wzrokiem.

- To jest jedyny powód? Że jest za wcześnie? Myślałem… Myślałem, że tego chcesz, że budujemy nasz związek od nowa, ale chyba się myliłem – chce wstać, ale uniemożliwiam mu to, wdrapując się na jego kolana. Obejmuję rękami jego twarz i zmuszam się, aby na mnie spojrzał.

- Peeta… Proszę, nie myśl tak. Zależy mi. Naprawdę, czasami aż boję się, że i tobie, i mi zależy aż za bardzo. Po prostu… Daj mi trochę czasu, dobrze? Kilka tygodni, nie dłużej. Chcę ochłonąć. Nacieszyć się spotykaniem z tobą. Proszę tylko o odrobinę czasu.

Peeta patrzy na mnie przez chwilę, po czym wpija się swoimi ustami w moje. Wargi ma delikatne i ciepłe, ale całuje mnie z mocą. Wygodniej na nim siadam i wplątuję dłonie w jego blond loki, aby przyciągnąć go bliżej. Dłońmi łapie mnie w talii, jakby bał się, że mu ucieknę.

Po chwili odrywamy się od siebie i stykamy się czołami. Nasze zdyszane oddechy mieszają się ze sobą.

- Przepraszam. Nie chciałem naciskać. Myślałem, że już jesteś gotowa. Ale poczekam. Tylko nie odchodź ode mnie, nie wytrzymałbym tego – szepcze.

- Nigdzie się nie wybieram, mistrzu – delikatnie gładzę jego jednodniowy zarost, po czym ponownie się całujemy.

***

Spacerujemy po Wiosce Zwycięzców, trzymając się za ręce. Jestem taka szczęśliwa. Uświadamiam sobie, że muszę być niesamowitą farciarą, że ktoś taki jak Peeta chce był właśnie ze mną. Nie wiem, czym sobie zasłużyłam na jego dobroć, troskę i miłość. On jest taki dobry, taki kochający, a ja… Cóż, mogę stwierdzić, że do ideałów to ja nie należę.

- Nad czym tak rozmyślasz?

- Właściwie to nad tym, że jestem najszczęśliwszą i najbardziej znienawidzoną kobietą w Panem – Peeta patrzy na mnie zdezorientowany, na co dodaję – Najbardziej szczęśliwą, bo mam ciebie, a najbardziej znienawidzoną, bo teraz masa twoich fanek szaleje z zazdrości o ciebie. I wcale się im nie dziwię. Nie wiem, co bym zrobiła, gdybyś był z kimś innym – wzdycham, poprawiając włosy wpadające mi do oczu.

- Sprawię, że nie będziesz musiała się przekonywać, co byś zrobiła. Jestem tylko twój.

- Wiem i to jest właśnie takie dziwne.

- Dziwne? Niby czemu?

- Peeta… Naprawdę muszę ci to tłumaczyć? Jesteś cudownym facetem, zawsze w pierwszej kolejności myślisz o innych, pomagasz im, ty jesteś po prostu chodzącą dobrocią. W dodatku jesteś utalentowany na milion sposobów, a o tym, że jesteś najprzystojniejszym facetem na tym świecie to już nie wspomnę. Więc niby czemu masz być z kimś takim jak ja?

- Katniss – zatrzymuje się naprzeciwko mnie i delikatnie łapie moją twarz w swoje dłonie – Jesteś najcudowniejszą osobą jaką spotkałem. Jesteś mądra, dzielna, odważna. Niesamowicie strzelasz z łuku. I w dodatku piękna. Marzyłem, żeby być z tobą. Musisz wreszcie to zrozumieć.

- W twoich ustach wszystko brzmi jak bajka – mówię zgryźliwie, na co Peeta wybucha śmiechem i otacza mnie ramieniem.
Spacerujemy jeszcze chwilę, gdy nagle dostrzegamy jakąś dziewczynę, a raczej kobietę która wchodzi do Wioski. Ma na sobie zwyczajne jeansy, błękitną koszulę i trampki. Wydaje się być zdenerwowana, a jej twarz jest dziwnie znajoma.

- Kto to? – Peeta próbuje podejść bliżej, ale tajemnicza nieznajoma znika w drzwiach prowadzących do domu Haymitcha, co nas wprawia w jeszcze większy szok.

- Nie wiem, ale skoro nie wychodzi, to może jakaś jego znajoma z dawnych lat. Wracajmy do domu, zapytamy go o nią przy najbliższej okazji.

Kiedy docieramy z Peetą do naszego mieszkania, opowiadamy wszystko Johannie. Teraz siedzimy wszyscy w kuchni, zastanawiając się, kim jest ta kobieta.

- A może… No wiecie, oni… - Johanna nie kończy.

- Sugerujesz, że Haymitch ma romans? – Peeta domyśla się szybciej niż ja.

- Wiesz, nic nigdy nie wiadomo – Johanna rusza wymownie brwiami, na co wybucham śmiechem.

- Daj spokój. Haymitch i romans? Ja raczej sądzę, że to ma jakiś związek z jego dziwnym zachowaniem w Kapitolu i zresztą teraz też – mówię domyślnie.

Nagle wszyscy podrywamy się, słysząc wrzaski dochodzące z domu Haymitcha. Wybiegamy na zewnątrz, a to co widzimy, sprawia, że jesteśmy kompletnie zszokowani…
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie kochani! Jak tam po weekendzie?
Wiem, że znowu się spóźniłam, ale wcześniej po prostu nie dałam rady napisać rozdziału. :C Bardzo Was przepraszam. Ten rozdział nie jest najlepszy, ale... No nie wiem, w każdym bądź razie, rozdział który będzie w środę, będzie lepszy.
Tak, właśnie tak, kolejny rozdział będzie w środę :) Wracam do Was z pełną parą, teraz notki będą już regularnie.
Zapraszam do komentowania! ^^
Do środy :)
Viks

19 komentarzy:

  1. Wow rozdział po prostu świetny naprawdę ^^
    podejrzewam że kryje się tam Effie :D
    weny ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję ☼ ♥
      Może, może ;)
      Viks

      Usuń
  2. Nie wiem czemu twierdzisz , że rozdział jest słaby =( Mi tam się podoba nie wiem jak innym czytelnikom . Strzelam, że tą tajemniczą osobą jest Effie tylko w wersji "po rebeli" czyli w wersji naturalnej ;) Napisałabym dłuższy komentarz ale jakoś nie mam pomysłu ^^
    Do przeczytania w przyszłości
    Olverd
    Ps Dużo weny tak ze 3 wiadra xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem... Chyba po prostu sądzę, że stać mnie na więcej, ale cieszę się, że ci się podoba ;)
      Ćsi... Zobaczymy, kto to jest... :'D
      Dziękuję, przyda się :))
      Viks

      Usuń
  3. Dla mnie każdy rozdział który piszesz nie jest słaby. Wszystko co piszesz jest genialne, po prostu cudne :*
    L.H.G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, bardzo dziękuję! Naprawdę, Twoje słowa sprawiły mi ogormną radość :)
      Viks

      Usuń
  4. No kochana, to teraz Ci się rozpisze.
    A wiec zaczynając moją wypowiedź nowy rozdział był... Jak Ci to powiedzieć... Zarombisty!! PO PROSTU WIELKI TALENT!!
    Kocham Cię ❤ ❤
    Ciekawe kim jest tak laska. Wiem może Effie, ale taka odmieniona?
    Daj trochę więcej Joahnna Mason, ale nie takiej zgredliwej tylko takiej zwariowaniej z głupimi i śmiesznymi textami.

    Zapraszam do mnie.( Link w spamowniku)

    P. S. Kocham Cię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *.* Zatkało mnie. Dosłownie. I w przenośni. I nie wiem, czy jedno wielkie DZIĘKUJĘ wystarczy, aby podziękować za tyle miłych słów <3
      Nic nie zdradzę... :))
      Johanna będzie (jakby to powiedzieć, żeby nie spojlerować, ale niedługo będzie jej duużo ;)
      Już u ciebie przeczytałam wszystkie wpisy i zabieram się do skomentowania :DD
      <3 <3 <3
      Viks

      Usuń
  5. Rozdział super ;-) Spodziewałam się poważniejszej kłótni (nie)szczęśliwych kochanków. Na szczęście Peeta okazał się wyrozumiały. Mam nadzieje, że Katniss będzie wkrótce gotowa na przeprowadzkę.
    Wydaje mi się, że Effie jest tą tajemniczą blondynką. No cóż pożyjemy zobaczymy.
    Życzę dużo weny❤
    Zonia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Oj tak... Ale to Peeta, on jest taki kochany...:)) A co do Katniss, to nic nie wiadomo ;)
      Haha, ćsii... Miałam nic nie zdradzać :)
      Viks

      Usuń
  6. Hymmm .... Trochę mnie zaskoczyłaś z tą odmową Kat , ale to bardzo dobrze, bo przynajmniej jest jakiś zwrocik akcji, którego nie zauważyłam na innych blogach. Jak zwykle bardzo spodobał mi się rozdział. Przez kilka dni myslalam, ze nam znikniesz : . Codziennie wchodziłam i pusto, wiec zaczęło mi cos śmierdzić zamknięciem bloga, ale cieszę się , ze powracasz i dużo wenki życzę, bo to ważne :) Ja tymczasem też zapraszamy do siebie wszystkich :)))
    hungergamesmyworld.blogspot.com
    Czekam na kolejny rozdzialik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie cieszę się, ze ci się podoba :DD
      Nie, nie znikam! Nie mogłabym - kocham pisanie i przede wszystkim Was <3 Mam nadzieję, że ten blog pociągnie jeszcze minimum... Rok? :)
      Niedługo wpadnę, jak tylko wolny czas mi na to pozwoli :') :DD
      Viks

      Usuń
    2. Jednym słowem rozdział miód malina 😂😂😍😍❤❤❤

      Usuń
  7. A ja jak zwykle ostatnia.... Co za rozpiździec w tym moim "planowaniu" czasu.. Ale rozdzial tak cudny, boski i wszechmogący, 3 matry nad niebem, zajebisty i slodki, ze jogurt naturalny ze śliwką nie jest aż tak obrzydliwy, plastik wrzynający sie w brzuch nie powoduje siniaków, a usmiech na ryjcu jest tak szeroki, ze nie mieści sie na twarzy i dostaje zmarszczek! (fundujesz mi operacje plastyczną w Kapitolu! :D)
    Matko Haymitch! Ej... Tylko mi nie mów, ze to będzie niegodziwa numer 2.. ;oo na zlom duszo nieczysta! Johanna.. Ta to ma skojarzenia... A co do tego romansu rzekomego.. Tutaj idealnie nada sie cytat "kto rano popieprzy ten ma i dzien lepszy" xD no cóż tak czasem bywa.. Moze on zostal aktorem Ukrytej Prawdy albo co? Ehh trzeba będzie to i sie 3 wojne światową rozpęta, a co! Dobra... Koncze te wypociny i jeszcze raz mowie: cudne to bylo! Nie da sie opisac tego słowami jak mi sie to spodobalo! Ahhh i jeszcze jedno! Propozycja Peety super, ale w sumie dobrze, ze sie nie zgodzila, bo to trochę za szybko.. Ale to jak mu sie wdrapala na kolanka... No sama rozumiesz :D (ten zaciesz) :) słodziutkie to bylo :)
    Ja jak zwykle od dupy strony... Jak zdrowko kochana? Pozdrawiam :) ;* <3 bang my hands

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez przesady :") I jak to ja zwykle piszę ,,cieszę się, że w ogóle komentujesz", heh, ale naprawdę się cieszę :') ☺
      Łomatko *.* Zatkało mnie. Weź tak nie pisz, bo nie wiem co odpowiedzieć! :') :* Dzię... Dziękuję? ;')
      O nie, w Kapitolu to cię na Barbie przerobią :') Pojedziemy do Las Vegas lub Los Angeles na tą operację, to się jakoś upiększymy przy okazji :""D :"D
      Nie, no nie mogę :') Rozwala mnie ta Twoja ,,dusza nieczysta" :')
      Oj, oj, Johanna ma te swoje skojarzenia :') Nie, no! Ten cytat... Ległam... Leję :')
      Tak, Ukrytej Prawdy i Trudnych Spraw w jednym :')
      Ej, nie pesz z tą ||| wojna światową! :)
      Rozumiem, rozumiem... Zamglony wzrok i te sprawy, bo to Peeta... Wiadomo ♥
      Zdrowie lepiej, dziękuję :) <3
      Viks

      Usuń
  8. Co to się dzieje w domu Haymitcha ?:D lecę czytać następny rozdział !:D ps u mnie już kilka rozdziałów ;) pannaHutcherson

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh ;) Wiem, już komentuję :DD
      Viks

      Usuń
  9. Jeju, po raz 94943764 myślę sobie, jak strasznie musi być czekać na każdy Twój rozdział dłużej niż jeden dzień. Ja mam to szczęście w nieszczęściu, że trafiłam na Twojego bloga kiedy miałaś napisane chyba z 8 rozdziałów, więc nie jestem całkowicie na bieżąco (przepraszam!) :D
    Co do rozdziału- cudny, ale to piszę przy każdym poście, więc chyba mogłabym się troszkę wysilić :') Genialny, świetny, zabawny, uroczy, ciekawy i...no, po prostu wszystkie synonimy słowa "mega". Serio :D
    A ta propozycja Peety to super pomysł był, bo oni mają być razem DO KOŃCA ŚWIATA I JESZCZE DALEEJ! <3
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, bardzo się ciesze, że moje rozdziały aż tak ci się podobają <3
      Dziękuję, takie miłe słowa - a zwłaszcza od ciebie! - naprawdę wiele dla mnie znaczą.
      Taaak <3 Peetniss forever <333
      Viks Follow

      Usuń