niedziela, 26 czerwca 2016

Blog

Witajcie kochani, o ile mogę się jeszcze tak do Was zwracać.
Pewnie mała grupka z Was od miesiąca zadaje sobie pytanie ,,Co z blogiem?" Cóż, sama jeszcze tego do końca nie wiem. Ale jedno jest pewne - jeśli spodziewaliście się zawieszenia bloga, mam dla Was zupełnie inną wiadomość. Wracam do Was :)
Czemu nie pisałam? Cóż, było to spowodowane pewnymi problemami, a głównie jednym. Straciłam komputer. Miesiąc temu, kończąc 21 rozdział, wylałam szklankę coli na klawiaturę. Nie to żebym piła centralnie nad komputerem - szklanka stała daleko, tylko chciałam zapalić lampkę, którą przewróciłam na szklankę, co spowodowało wylanie się napoju centralnie na laptopa. Razem z mamą próbowałyśmy go odratować, suszyłyśmy go, a nawet szukałam w necie jak go naprawić. Dowiedziałam się tylko, że gdyby to była woda, pewnie by mi się to udało. Jednak cola działa jak odrdzewiacz, więc cóż... Muszę wynieść komputer na elektro śmieci.
Totalnie się załamałam, poważnie. Na telefonie nie umiałam pisać, nie wiem czemu, to zupełnie co innego. Przestałam czytać inne blogi i je komentować, za co poniekąd chce bardzo przeprosić innych autorów. Ale już wróciłam i nadrobiłam wszystkie rozdziały.
Hmm, jakim cudem wróciłam? Czyżbym miała nowy komputer? Nie. Niestety, nie jestem jakaś nie wiadomo jaka bogata, żeby na pstryknięcie palca mieć nowy komputer. Na razie zbieram i mam nadzieję, że na wrzesień uda mi się zabrać na całkiem porządny laptop.
Jednak mimo wszystko w wakacje mogę pisać. Wyjechałam do babci, która szczerze mówiąc, ma lepszy laptop niż ten, który miałam ja. Nie będę mogła pisać nie wiadomo jak często - jeden rozdział na tydzień przy odrobinie szczęścia. Chociaż... Jeden rozdział na tydzień, to całkiem sporo, prawda?
Wiem, że strasznie zawiodłam. Was, moich kochanych czytelników, ale też przede wszystkim siebie. Wiem, że to może egoistyczne, ale jest mi strasznie głupio i mam pretensje do samej siebie. Zawsze stawiałam sobie cele wysoko i robiłam wszystko, aby je osiągnąć. Starałam być perfekcyjna, chociaż nigdy mi się to nie udawało. Zawsze chciałam, aby rozdziały były na czas, często siedziałam nad nimi do nocy, chociaż wiem, że ostatnio zaczęłam się spóźniać. Nie mogę sobie wybaczyć, że zawiodłam coś, co kochałam całym sercem - bloga i Wasze wsparcie, Waszą wiarę we mnie i bloga. Pewnie nie zostało Was wielu - to kolejna rzecz, której nie mogę sobie wybaczyć. Było Was naprawdę sporo i miałam komentarze, które zawsze łapały mnie za serce. Jeśli zupełnie to straciłam, to nie wiem, co zrobię.
W ostatnim czasie spadło na mnie naprawdę wiele - historia z blogiem, ukończenie szkoły i chyba stracenie przyjaciółki, już nie z powodu szkoły. W dodatku cały czas jestem w stresie, który będzie trwał do 15 lipca. Otóż wtedy dostanę wyniki, czy przyjmą mnie do mojej wymarzonej szkoły, do której ciężko się dostać.
A skoro już mowa o szkole - problemy z blogiem miały przynajmniej jedną dobrą stronę - skupiłam się na nauce i ukończyłam szkołę ze średnią 5;63, paskiem i dwoma stypendiami :) Wiem, że to chwalenie się, ale to przynajmniej jedyna pozytywna wiadomość w tym wpisie. A Wy? Jak skończyliście swój rok szkolny?
Wracając do tematu - nowy rozdział jeszcze w tym tygodniu. Mam nadzieję, że jeszcze ktoś ze mną został.
Na zawsze Wasza autorka,
Viks