wtorek, 26 lipca 2016

Nowy wygląd bloga, czy wielkie brawa dla love dream!

Hej kochani!
Każdy, kto czyta teraz tego posta, zauważył już nowy i po prostu niesamowity wygląd bloga ♥ Może to nie jest zbyt skromne, ale ten szablon jest po prostu cudowny, a to wszystko dzięki love dream, która jest fenomenalna! Tak, to właśnie ona zrobiła ten piękny szablon. Mało? To właśnie love dream zrobiła to piękne zdjęcie Katnss i Peety! Ja się od razu zakochałam w zdjęciu, szablonie... No by czy nie jest piękny? No proszę Was! ♥
W każdym bądź razie ten post służy, abym wylała wszystkie swoje zachwyty nad talentem love dream oraz spytała Was co sądzicie o wyglądzie? Hę? Jestem bardzo tego ciekawa, więc czekam na komentarze! :)
Ja osobiście jeszcze raz bardzo DZIĘKUJĘ love dream - za wszystko. Jesteś bardzo miłą, utalentowaną osobą z którą wymienianie się mailami to sama przyjemność. Dziękuję.
A i ten cytat na zdjęciu, który wybrałam ja. Początkowo miał być po angielsku, najlepiej z Igrzysk, ale wiecie co? To mój ulubiony cytat i sądzę, że idealnie tu pasował. ♥
Zapraszam do komentowania tego posta oraz poprzedniego Viks Follow tu i tam, czyli wszystkie blogi które czytam 1/3 :)
PS. Kolejny rozdział napisany jest w 1/4, więc spodziewajcie się go w czwartek :)
Viks Follow

poniedziałek, 25 lipca 2016

Viks Follow tu i tam, czyli wszystkie blogi które czytam 1/3

Witajcie, kochani czytelnicy! Dzisiaj nie przybywam do Was z kolejny rozdziałem, ale za to z dość nietypowym postem. Jako, że czytam naprawdę wspaniałe blogi i dużo, ale to naprawdę dużo o nich mówię, postanowiłam, że poświęcę im trzy wyjątkowe posty, na  których dokładnie opiszę każdy z nich :)
Opiszę tu blogi, które są prowadzone aktualnie oraz ok. 5 blogów, gdzie autorzy je zawiesili lub porzucili. Kolejność przypadkowa ;) Jakby co to jest część 1., ponieważ gdybym opisała wszystkie blogi od razu, to czytalibyście to chyba z tydzień :') Gotowi? To lecimy!

Blogi o Igrzyskach Śmierci

Po rebelii | Życie po rebelii

Blog, który po prostu kocham. Świetny, zabawny, pełen przygód - po prostu cudowny. Opisuje - jak większość blogów w tym poście - dalsze losy Katniss i Peety. Jednak w taki sposób, że po przeczytaniu całego bloga chcesz powiedzieć tylko jedno - ŁAŁ. Czytając tego bloga można się wzruszyć, uśmiać do łez, zasmucić. Bohaterowie idealni w każdym stopniu! Czytałam tego bloga dwa razy i za każdym razem wywołuje i mnie fale emocji!
Blog jest prowadzony przez wspaniałą pannęHutcherson i ukazało się na nim aż 203 rozdziały! A ja wciąż mam ochotę na więcej i więcej, więc z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy, które są naprawdę cudowne ♥

PoIgrzyskach

Nie ukrywajmy - to chyba najsławniejszy blog o dalszych losach Katniss, jaki kiedykolwiek istniał/istnieje. Nie ukrywam, ale jest również chyba najlepszym, jaki czytałam. Poprawka, jednym z najlepszych. Całego czytałam chyba... Trzy, cztery raz? Co jakieś pół roku ciągle do niego wracam, bo jest cudowny, naprawdę nieziemski. Może nie czuję do niego takiego sentymentu jak do pozostałych blogów, ponieważ nie jestem jakoś związana z autorkami, które są już dorosłymi paniami, więc nie odpowiadają za często na komentarze, co oczywiście nie umniejsza blogowi :)
Na razie opublikowane zostały 183 rozdziały, które czytałam z zapartym tchem i wypiekami na twarzy, jakich nie wzbudziła niejedna książka. Mam nadzieję, że pojawią się jeszcze jakieś posty, ale autorki same mówią, że dorosłe życie nie daje za wiele czasu na blogowanie. Jednak ja wciąż wierzę, że będą nowe rozdział, bo tak historia się jeszcze nie skończyła!

Katniss i Peeta. Po rebelii.

Ech... Naprawdę cudowny blog, jednak zawieszony do odwołania, co mnie naprawdę smuci, ale liczę, że wspaniała autorka bloga jeszcze do niego wróci.
Blog charakteryzujący się naprawdę długimi rozdziałami, jednak tak wspaniałymi, że nie wiem, jak to opisać. Cudowny, bohaterowie niezwykle prawdziwi, tacy... Żywi, wiecie, o co mi chodzi? Opowiada dość inną historię Katniss, bowiem nie mamy tutaj dosłownego ,,Peetniss". Opisuje to, jak Katniss emocjonalnie stara się ułożyć swoje życie po wojnie, jednak jej psychika na to nie pozwala. Ten blog gwarantuje dam dawkę głębokich przeżyć, wzbudza w nas łzy, a jednocześnie kibicujemy Katniss bardziej, niż kiedykolwiek.
Na blogu zostało napisanych 35 rozdziałów, a ja jestem pełna nadziei, że blog będzie kontynuowany.

Dalsze losy Katniss Everdeen i Peety Mellarka

Tutaj nie rozpiszę się chyba za bardzo, ponieważ blog jest zamknięty od 27.12.2015r. Właściwie nie jest zamknięty, raczej porzucony bez słowa, co jest dla mnie przerażające i smutne i wiecie... No.
W każdym bądź razie, blog był naprawdę fenomenalny i ciągle na niego wchodzę z nadzieją, że ujrzę kolejne posty :) Blog powinien usatysfakcjonować każdego Trybuta, ma wiele ciekawych wątków i o ile pamiętam, bardzo barwne postacie :)
Do tej pory autorka udostępniła 75 wpisów, z czego każdy ciekawy, wzbudzający w czytelniku wiele emocji.

Peeta i Katniss ~ miłość połączona na wieki

I... Kolejny blog porzucony od stycznia tego roku, przez co moje serce zalewa się falą smutku, że takie wybitne historie kończą się w takich momentach.
Blog który naprawdę powala z nóg na każdym kroku. Jest przezabawny, uroczy, jednak nie zabraknie w nim akcji i wydarzeń, które łamią mi serce, dosłownie! ♥ Wiele wątków jest niepowtarzalnych, przez co naprawdę jestem nimi zafascynowana.
Do tej pory ukazało się 18 wpisów, z czego każdy przepełniony magią... W przenośnym znaczeniu ;)

The mockingjay lives

Blog, który urzekł mnie na każdej linii i w każdą stronę! Zresztą, mam do niego ogromny sentyment, historia jest inna, oryginalna, przez co zakochałam się w niej (oraz w Zawiszy!) od pierwszego wejrzenia. Tak jak napisałam, historia jest inna, tzn. Losy Katniss to również do końca przysłowiowe ,,Peetniss" . Wydarzenia tam mają bardziej wojenny charakter, przez co nie możemy oderwać się od czytania i z wypiekami śledzimy dalsze losy każdego z bohaterów. Jestem tym blogiem zafascynowana i naprawdę jest świetny!
Na razie opublikowanych zostało 24 wpisów, lecz autorka nie może kontynuować dalszej historii z przyczyn osobistych, dlatego (jak niektórzy z was wiedzą) jest organizowany konkurs na nowego autora tego bloga >KILK<

Miner's Doughter

I Viks Follow znowu się powtarza, ale to nie moja wina, że tyle blogów łamie mi serca i zostaje porzucone. Jednak liczę, że będzie kontynuowany! :) *przesadna optymistka*
I kolejna inna historia, ale piszą INNA, mam na myśli historię Katniss, jaką jeszcze nie czytałam. Albowiem opisane są tu wydarzenia, jak dalej potoczyły się jej losy, kiedy wygrała Igrzyska... Sama. Tak, Peeta nie został wylosowany w 74 Igrzyskach! Na tym blogu Katniss ma ok. 25-30 lat, jest alkoholiczką i ogólnie jej życie to dno. Na tym blogu znajdziecie naprawdę wstrząsające rozdziały, które zapamiętacie na naprawdę długo... Jednak właśnie za to kocham tego bloga i polecam każdemu, kto został zaciekawiony tą oto historią.

You know nothing, Miss Everdeen

I kolejny cudownie napisany blog, który skradł moje serce od każdym względem. Intrygujący, wywołujący tyle emocji naraz, że czasami mam ochotę napisać ,,Co? Ale jak to? Przecież to nie może być prawda!" Bohaterowie prawdziwi, nie wspominając o tym, że jest również wiele nowych postaci, a każda ma niepowtarzalny charakter. Jest tez w jakimś stopni inny, ponieważ w tym FF Katniss zabija Snowa, a Coin żyje, więc zapowiada się ciekawie, nieprawdaż?
Napisanych jest na razie 19 rozdziałów, a ja wciąż czekam na więcej i więcej. :)

Finnick Odair & Annie Cresta

Och! I kolejny wspaniały, wyjątkowy w dosłownym znaczeniu tego słowa blog! Jak o tytule widzicie, nie dotyczy on Peetniss, a Finnicka i Annie, przez co ta historia ma inny, magiczny klimat. Ja tą historię po prostu kocham, jest świetna i wiecie... Tak urocza i taka ,,Finnickowa", że nikt, absolutnie nikt nie może się od niej oderwać! Jest pisana z dwóch, a czasami więcej perspektyw, głównie Finnicka i Annie. Ta historia pokazuje nam wszystkie ich wspólne lata - ich poznanie się, powolne, urocze zakochanie, ale i to, że miłość jest najsilniejszą rzeczą na świecie i dla niej można poświęcić wszystko. Jestem oczarowana tym blogiem, autorką, która ma tak wieli talent, że to aż nie możliwe - uwierzcie na słowo. Polecam każdemu i obiecuję jedno - nie będziecie mogli się od niej oderwać na dłuższy czas!
Udostępnionych jest 114 rozdziałów i mam nadzieję, że pojawi się drugie tyle! ♥

Dalsze losy Katniss i Peety

Piękny, delikatny, uroczy - tak opiszę ostatniego w dzisiejszym zestawieniu bloga. Historia przedstawiona na tym blogu bardzo mnie poruszyła, jest wzruszająca i cóż... Bardzo mi się podoba. Każdy rozdział jest taki lekki, przyjemny - wiecie co mam na myśli? Ten blog był zawieszony, ale na szczęście jest kontynuowany, co bardzo mnie cieszy! Bohaterowie wspaniali, a pomysły na niektóre wątki mnie zachwyciły ♥ Polecam każdemu, którzy chcą poczytać o niezwykłej historii miłosnej rozgrywającej się pomiędzy Katniss i Peetą.
Opublikowanych zostało 36 rozdziałów, a ja, jak w każdym przypadku, czekam na więcej :)

Uff, dobrnęliśmy do końca :) I jak podoba Wam się ten post? Mi się go bardzo przyjemnie pisało ♥
Jeśli ktoś nie chce, abym nie recenzowała jego bloga, niech napisze w komentarz, a ja usunę recenzję ;)
Jak widzicie w tytule widnieje ,,1/3" więc z tego cyklu pojawią się jeszcze dwa posty, które są kontynuacją tego. Czemu tak zrobiłam? Jak napisałam wcześniej, czytam 30 blogów, a zrecenzowanie ich wszystkich od razu trochę by dłużyło, nie? Więc oto przed Wami pierwsza dziesiątka. Ponownie zaznaczam, że kolejność jest przypadkowa, brałam je po kolei z zakładki ,,Co czytam?" ;)
A oto, jakie blogi zrecenzuję w kolejnych postach:

Viks Follow tu i tam, czyli wszystkie blogi które czytam 2/3

Igrzyska Śmierci, nie zapomnimy
Peeta and Katniss - together?
Katniss I Peeta inna historia
Katniss&Peeta
Dalsze losy Kosogłosa po rewolucji
Peeta i Katniss: Dalsze życie - burn with us
Oczami Peety Mellarka
Courage And Sacrifice
The Hunger Games Poland ♥
Miniaturki - mulifandom

Viks Follow tu i tam, czyli wszystkie blogi które czytam 3/3

Książki oczami AMN
Czytam, piszę, recenzuję, polecam
Zaczytana Iadala
Przyjaciel książek
Books by Geek Girl
Książki według Jęczącej Marty
Films World News
Rozmawiamy o wszystkim i o niczym
Opowiadanie o nastolatkach
All I can is be me. Whoever that is.

Mam nadzieję, że ten cykl Wam się podoba, bo naprawdę długo się zastanawiałam czy go opublikować. Dajce znać w komentarzu, nawet jak nie zrecenzowałam dziś Waszego bloga - chcę po prostu wiedzieć, czy mam kontynuować ten cykl, kochani ;)
Nie wiem, co następnie pojawi się następnie, czy kolejny post z tego cyklu czy rozdział. Postaram się, aby to drugie ;) I jak niektórzy zauważyli, zmieniła się ciut moja nazwa i opis w rubryce ,,O mnie", a także obserwuję wszystkie blogi które czytam, a autorów z kontem w Google+ obserwuję :) A co, taki powiew świeżości na lato. Żartuję, ma to głębsze znaczenie *tak, chodzi o projekt, który nie chciałam Wam zdradzić*, ale o tym kiedy indziej ;)
Czekam na komentarze i byłoby mi miło, gdybyście obserwowali mojego bloga *a co, taka reklama* :')
Do następnego postu, Trybuci! ♥
Viks Follow

środa, 20 lipca 2016

Rozdział 24 - ,,Kruki"

Droga Kotna,
o ile mogę się jeszcze tak do ciebie zwracać. Pewnie zastanawiasz się, czemu piszę ten list, ponieważ jak oboje dobrze wiemy – nie jestem zbyt dobry w takich sprawach. Pewnie jest to kolejny element mojego tchórzostwa. Po prostu bałem się zadzwonić, bałem się, że odłożysz słuchawkę na dźwięk mojego głosu. Równie dobrze możesz spalić ten list jeszcze przed jego otworzeniem, ale proszę cię – jeśli doszłaś do tego momentu, nie przerywaj, tylko czytaj dalej.
Tak bardzo się boję, a jednocześnie czuję się podle, że piszę tak późno. Już dawno powinienem zebrać się na odwagę i spróbować się z tobą skontaktować. Przepraszam, że robię to tak późno.
Nie wiem nawet, co chcę napisać, ani co ten list ma wyrażać. Tęsknotę? Ból? Żal? Na pewno wszystko to czuję. Tu nie chodzi nawet o Prim, chociaż może i o to.
Tak bardzo mi przykro, Kotna. Ja... Naprawdę nie wiedziałem. Nie miałem pojęcia, co kombinuje Coin. Kazała przygotować mi i Beetee'mu bomby, więc zrobiliśmy, o co prosiła. Byliśmy przekonani, że posłużą jej do celów naukowych lub aby sprzeciwić się wrogowi. Gdybym wiedział... Uwierz, powstrzymałbym ją z wszelkich sił. Przecież wiesz, jak bardzo kochałem Prim. Zawsze się nią opiekowałem, nie pamiętasz? Kiedy złamałaś rękę w trzeciej klasie, to ja odprowadzałem ją na zajęcia i odbierałem, to ja za ciebie polowałem. A pamiętasz kiedy Daniel Grigori i Luce Price dokuczali jej z powodu tego, że miała gorsze ubranie od nich i powiedzieli, że to przez to, że jest biedna i nie może się ubierać w ładne ubrania? Zawsze stawałem w jej obronie. Proszę, Katniss, nie zapominaj o tym. Zawsze się o was troszczyłem, proszę, uwierz mi. Razem z moją rodziną byłyście bardzo ważne w moim życiu.
Wiem, że moje puste słowa to za mało, ale nie wiem, co jeszcze mogę zrobić, aby cię przekonać. Tęsknię za tobą... Oczywiście nie odbierz tego źle, tęsknię jako przyjaciel. Za naszymi rozmowami, żartami, godzinami spędzonymi w lesie. Nie mów, że tego nie pamiętasz. Proszę cię, Kotna. Nie zapominaj o tej przyjaźni. Jesteś bardzo ważną osobą w moim życiu.
Chciałbym się z tobą spotkać, oczywiście jeśli masz na to ochotę. Będę niedługo w Dwunastce w sprawach zawodowych, więc może cię odwiedzę? Oczywiście, jeśli nie będziesz chciała, od razu sobie pójdę. Ale uważam, że naprawdę powinniśmy porozmawiać.

Twój przyjaciel,
Gale


***

Wdech. Wydech. Uspokój się Katniss, nakazuję sobie w myślach, jednocześnie starając uśmiechać się do wszystkich.

Obiad przebiegł w miłej atmosferze, a przynajmniej chciałam, żeby tak było. Mam nadzieję, że nikt nie zauważył, jak bardzo trzęsły mi się ręce i jak wielki niepokój malował się na mojej twarzy.

Siedzimy wszyscy na kanapie, ja wtulona w Peetę. Sam opowiada jakieś głupie żarty, a Haymitch zabawne wspomnienia z dzieciństwa. Pan Mellark wyszedł zaraz po obiedzie, ponieważ powiedział, że niezbyt dobrze się czuje.

Przeczesuję palcami moje gęste włosy, zastanawiając się nad wszystkim. O czym będę rozmawiać z Gale'm? Wyjaśnimy sobie wszystko? Mam taką nadzieję, bo pomimo tego, że mam tutaj wspaniałych przyjaciół, takich jak Johanna, Sylvia, Sam czy Haymitch i Effie, brakuje mi tu kogoś jeszcze. Kogoś, kto jest zawsze pełen zapału, ale i powagi, uśmiechnięty, ale zatroskany jednocześnie. Przyjaciela, który wesprze mnie, ale ostudzi moje głupie pomysły. Brakuje mi Gale'a.

Rozmawialiśmy jeszcze jakiś czas, aż wreszcie poszłam na górę, mówiąc, że źle się czuję.

Zajrzałam do drugiej szuflady w komodzie, gdzie ukryłam list. Jak go odebrałam? Zdecydowanie wzruszył mnie moment, kiedy tak czule wyrażał się o Prim, do dziś pamiętam, jak o nią dbał. To chyba naprawdę niemożliwe, że o tym wiedział.

Chyba będę musiała mu wybaczyć. Skoro nie mam za złe Beetee'mu, to nie powinnam się zadręczać Gale'm. Przecież jest moim przyjacielem... No dobrze, był nim, ale mimo wszystko ciągle żywię nadzieję, że uda nam się odbudować chociaż namiastkę dawnej przyjaźni.

Przesuwam palcami do delikatnym papierze listu, przypominając sobie wszystkie chwile spędzone z nim... Nasze pierwsze spotkanie, polowania, godziny rozmów... Jego piękne szare tęczówki oraz ciepłe palce obejmujące mój policzek podczas pocałunków...

- Katniss? Wszystko w porządku? - podskakuję na dźwięk czułego głosu Peety i gwałtownie zamykam szufladę, odwracając się do niego przodem.

- Ta... - jąkam się, więc odchrząkuję – Tak, jasne – silę się na uśmiech, lecz nie wiem, czy Peeta nie dojrzy moich trzęsących się dłoni ani strachu malującego się na twarzy. Odchodzę od komody i udaję, że zaczynam poprawiać poduszki.

- Trochę dziwnie się zachowujesz, na pewno wszystko w porządku?

- Mówię przecież, że nic mi nie jest! - warczę, choć zabrzmiało to ostrzej, niż zamierzałam. Przeczesuję ręką mój rozczochrany warkocz, wzdychając ciężko – Chyba powinieneś już iść – szepczę, biorąc piżamę i kierując się do łazienki.

Zerkam na niego i widzę, że poczuł się dotknięty. Od razu robi mi się głupio, ale szybko się otrząsam.

- Jasne – mówi i wychodzi, nie oglądając się za siebie.

***

Wykąpana, leżę już na łóżku. Opuchnięte od płaczu policzki wciskam w szorstką poduszkę, zmuszając się do snu. Jednak nie mogę, bo przed oczami ciągle staje mi obraz urażonego moim zachowanie Peety. Jak mogła tak postąpić? Przecież go kocham, jest częścią mnie, mojego serca. A jednak... Kiedy Gale dał o sobie znak, wszystko ponownie stanęło mi przed oczami. Nie, nie sądzę, żebym darzyła go jakimkolwiek romantycznym uczuciem, ale myśl, że niedługo ponownie pojawi się w moim życiu, naprawa mnie jakąś dziwną ekscytacją.

Mimo wszystko okropnie potraktowałam Peetę. Powinnam go jutro przeprosić, bo jak dalej będę się tak zachowywać, to prędzej mnie zostawi, niż zdołam wypowiedzieć słowo ,,Kłamstwo”.

Właśnie...? Czemu nie powiedziałam Peecie o Gale'u? Chyba mimo wszystko powinnam najpierw spotkać się z przyjacielem, a jak już wszystko wyjaśnimy, to powiem o tym blondynowi. Nie chcę go narażać na to, aby się denerwował.

Rozmyślam jeszcze tak długo, aż nadchodzi upragniony dla mnie sen...

Ciemność. Wszędzie widzę ciemne, tajemnicze drzewa, których gałęzie łamią się z trzaskiem. Upiorny las przyprawia mnie o dreszcze, a zimny pot oblewa mój kark.
Idę, odpychając od siebie mokre liście, aż nagle potykam się o wystający korzeń. Odruchowo łapię się gałęzi, chroniąc się przed upadkiem. Dłoń, którą się złapałam, boleśnie mnie zapiekła.

Zerkam na swoje ręce. Są całe podrapane, małe blizny tworzą przejrzysty wzór na moim bladym ciele. Zerkam dalej, w dół. Mam na sobie nieskazitelnie białą suknię, która emanuje dziwnym blaskiem w tym ponurym miejscu. Jestem bosa, a blizny, które widnieją na moich rękach, okalają również wystające spod sukni stopy.

Dotykam odruchowo swojej twarzy. Wydaje się gładka w dotyku. Przesuwam dłonią wyżej. Kilka kosmyków wysunęło się spod warkocza, a na głowie spoczywa mi dziwny przedmiot. Ściągam go i okazuje się, że to piękny biały wianek, utkany z nienaturalnie małych lilii. Już chcę go ponownie włożyć, kiedy nagle kwiaty więdną, robiąc się suche i czarne.

Przerażona, wypuszczam wianek z dłoni, odruchowo zerkając na suknię, która nagle zaczęła tracić swój blask. Podobnie jak wianek, zrobiła się ciemna i ciasna.

Niepewnie stawiałam dalsze kroki z nadzieją, że wyjdę z tego koszmarnego lasu jak najszybciej. Nad moją głową zaczęły przelatywać ciemne kształty, a przeraźliwie piski i skrzeki wypełniły moje uszy.

Nagle dostrzegam kruki, dokładnie jest ich dwanaście. Wszystkie siedzą nienaturalnie sztywno na wystającej gałęzi, patrząc na mnie przenikliwie. Cofam się, w obawie przed stworzeniami, kiedy jeden z nich zaczyna przemawiać. Szorstkim, wysokim, a co najgorsze ludzkim głosem wymawia pojedyncze słowa, tworząc z nich niby wiersz, niby piosenkę.

Blada cera, przerażone spojrzenie
Ciemna okolica i ciche serca drżenie
Stoi z głową pochyloną nisko
Wie, że przez kłamstwa straciła wszystko

Popełniała błędy, nie ucząc się na nich
Krzywdząc ludzi ukochanie wspaniałych
Nie wytrzymali, cierpiąc żałośnie
Unieśli się do raju, odchodząc od niej

Została samotna w świecie cierpienia
Nie może już znieść samotnego uniesienia
Do ukochanych dołączyć pragnie
Lecz śmierć jej lęków ponownie nie łaknie

Wszyscy jej bliscy w raju są szczęśliwi
Patrząc z góry na jej zgubę, nikt już jej nie wini
Jej liczne kłamstwa odtrąciły każdego
Ona została na ziemi, żałując wszystkiego


Kruki skończyły przemawiać ten dziwny wiersz i jak jeden mąż zerwały się z gałęzi. Stałam jak sparaliżowana, nie mogąc logicznie myśleć. Ten wiersz... On był taki... Coś w nim takiego było, że na samo jego wspomnienie przeszły mnie lodowate wstrząsy.

Nagle zauważam coś dziwnego na gałęzi, na której przebywały stworzenia. Podchodzę bliżej, a ostre odłamki podszytu wbijają mi się w nagie stopy. Na gałęzi widnieją odciski ich stóp, układające się w jakiś skomplikowany wzór. Orientuję się, że ułożyły się w dwa słowa.


Katniss Everdeen

Blask. Jasna poświta zwala mnie z nóg, z przeraźliwym krzykiem padam na ziemię. Ból w głowie jest nieznośny, czuję, jakby moja czaszka płonęła, ziemia pod moim ciałem drżała. Kruki zaczęły zataczać koła nad moją głową, a ja zakryłam sobie oczy, wrzeszcząc w niebo głosy.

Stworzenia zaczęły mnie dziobać, powodując nowe, głębokie rany, jednocześnie niszcząc moją sukienkę. Robiły to tak długo, aż zostały z niej same strzępy, a z mojego ciała odpadały poszarpane kawałki skóry.

Nagle wszystko ustało, a ja pozwoliłam sobie podnieść głowę, jednocześnie uświadamiając sobie upiorną prawdę.

Ten wiersz był o mnie.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! Wiem, niby są u mnie siostry i mam mało czasu, ale co poradzić na nagły i ogromny napływ weny twórczej? :) Nic nie poradzisz na to :D
Ale się ekscytuję tym rozdziałem :) Nie wiem czemu, jest taki... No nie wiem, mi tam się podoba :D Ale Wasza opinia jest najważniejsza, więc zostawcie komentarz :)
Wiem, że ten koszmar zawiał fantastyką i takimi sprawami, ale właśnie kończę czytać ,,Upadłych" i... Wiecie, nie ma to jak książka fantasty zainspiruje cię do napisanie czegoś na blogu, który jest kontynuacją książki science fiction. Ech... Życiowe problemy :)
Wiersz jest jakby co moim dziełem ;)
To może ja nie będę przedłużała, tylko zaproszę wszystkich do czytania i komentowania! :)
Do następnego rozdziału moi najlepsi Trybuci ♥
Viks

niedziela, 17 lipca 2016

Rozdział 23 - ,,List"

Opierałam się o balustradę tarasu, dopijając zimną już herbatę. Zaraz zacznę się szykować, bo Johanna znowu zacznie narzekać, że prędzej chłopaki zamkną piekarnię, niż my ich odwiedzimy. Nie wiem, czemu jej się tak śpieszy. Chociaż może i wiem, ale na razie wolę o tym nie myśleć...

Słyszę pukanie do drzwi i domyślam się, że to Sylvia przyszła nas odwiedzić. Chociaż spodziewałam się, że odkąd zamieszka w Dwunastce, zacznie się z nami widywać, sądziłam, że pewnie nie przypadniemy sobie do gustu. Raczej z powodu mojego charakteru – powiedzmy sobie szczerze, nie jestem zbyt przyjacielska. Przecież samej Johannie zajęło mnóstwo czasu, żebyśmy zaczęły się dogadywać, a teraz zdarza nam się kłócić.

Jednak myliłam się. Okazało się, ze Sylvii po prostu nie da się nie lubić. Jest taka dobra, zawsze uśmiechnięta i radosna, wydaje się, jakby dla niej świat był wiecznie pogodny. I w dodatku jest taka podobna do Peety... Ma takie samo podejście do życia, właściwie nie wiem, jak to wytłumaczyć. I chociaż sprawia wrażenie osoby o niezbyt silnym charakterze, już wszyscy wiedzą, że tak nie jest. Potrafi postawić na swoim, i, chociaż tego nie widać, jest niesamowicie uparta. Umie postawić do pionu nawet Johannę a to już jest nie lada wyzwanie. I w dodatku ma takie coś... Potrafi przejrzeć każdego, nawet jak go nie zna. Czasami wydaje mi się, że zna wszystkie moje sekrety, chociaż nikomu ich nie zdradzam.

- Katniss! Możesz się pospieszyć? Ile mamy na ciebie czekać? Ruchy! - wchodzę do domu i moim oczom ukazuje się zniecierpliwiona Johanna, skubiąca nerwowo nitki od swojej ulubionej, czarnej sukienki. Obok niej stoi rozbawiona Sylvia.

- A tobie co się tak spieszy? - spytałam, odkładając kubek na stół i zakładając lekki sweter. Ruszyłam wymownie brwiami, na co Sylvia zasłoniła usta ręką, aby nie wybuchnąć śmiechem. Obie dobrze wiemy, że Johanna nie stała się taka punktualna z dnia na dzień.

- Bo... No późno już jest... A poza tym... Nudzi mi się. I po co w ogóle drążymy ten temat? Trochę ruchu dobrze nam zrobi – na jej słowa pokiwałam z powagą głową, ale kiedy się odwróciła wybuchłyśmy z Sylvią stłumionym śmiechem.

Wyszłyśmy z mojego domu, kierując się w stronę piekarni Mellarków. Ciągle się dziwię, jak w trzy miesiące Peeta, Sam i pan Mellark zdołali ją odbudować. Jest duża, ma piękny niebiesko-biały wystrój. Zdołali odremontować nawet mieszkanie nad piekarnią dla pana Mellarka, dzięki czemu niedawno się tam wprowadził.

Wchodzimy do piekarni, gdzie unosi się aromatyczny zapach świeżego pieczywa.

- Witam moich przystojnych braci – Sylvia podchodzi do Sama i Peety i całuje ich w policzki. Kiedy wydawało mi się to dziwne, ale teraz jest to całkiem zabawne, w jaki prosty sposób okazuje uczucia.

- Za to ja witam piękne panie – Sam uśmiecha się i puszcza do nas oko. Próbuję odnaleźć Peetę wzrokiem, ale sądząc, że Sam stoi za ladą, wyszedł przed chwilę na1 zaplecze i zajmuje się pieczeniem.

Znajduję go stojącego naprzeciwko wielkiego pieca, który mnie dosyć przeraża. Nie wiem, jak oni to robią, ale ja bym nie potrafiła obsługiwać tak skomplikowanego urządzenia, zwłaszcza z tyloma przyciskami.

- Hej, kochanie – uśmiecham się do Peety i podchodzę, aby się przytulić. Blondyn odgarnia ręką kosmyki włosów i obejmuje mnie w pasie, pochylając się jednocześnie do pocałunku. Wplatam rękę w jego blond czuprynę, przyciągając go do siebie.

- Peeta, możesz podać mi... - Sam urywa, patrząc na nas lekko zmieszany. Za nim wpada Johanna, która na widok naszych min wybucha śmiechem, opierając się na bracie mojego ukochanego. Na domiar złego z góry schodzi pan Mellark, który na widok całego zajścia delikatnie się uśmiecha, domyślając się wszystkiego.

- To co tam chciałeś, Sam? - Peeta odchrząka, dalej mnie obejmując.

- Żebyś się pospieszył. Wiem, że Katniss jest bardzo zajmująca, ale macie dla siebie całą noc – dogryza nam żartobliwie, na co gwałtownie się rumienię.

- Sam! - syczę, gromiąc go wzrokiem, jednocześnie patrząc zmieszana na pana Mellarka.

- No co, księżniczko? - Sam śmieje się głośno, udając niewiniątko, o czym wraca z Johanną za ladę, aby obsługiwać klientów. Odwracam się w stronę taty Peety, ale na szczęście wrócił już do mieszkania.

Opieram głowę na ramieniu Peety, wzdychając głośno.

- To było krępujące – jęczę, robiąc się jeszcze bardziej czerwona. Peeta śmieje się cicho, po czym wraca do swojej pracy.

- Wpadnij do mnie wieczorem – uśmiecha się i całuje mnie w policzek.

Idę na przód piekarni, gdzie zastaję Sylvię czytającą jakąś gazetę, oraz Johannę śmiejącą się zapewne z jakiegoś kolejnego głupiego żartu Sama. Informuję ich, że idę o domu naszykować jakiś obiad i zapraszam wszystkich na piętnatą, a Sylvia proponuje mi, że pójdzie ze mną i mi pomoże.

Rozmawiamy po drodze na różne tematy, świetnie się dogadując.

- A co sądzisz o Johannie i Samie? - pyta Sylvia, śmiejąc się z mojej miny.

- W sensie?

- Och, daj spokój, widać, że naszej przyjaciółce podoba się mój brat! - brunetka szturcha mnie zabawnie, na co wybucham śmiechem.

- Może i tak... Ale nie wiem, czy coś z tego będzie – zastanawiam się na głos.

- O... A czemu nie? Według mnie, doskonale by do siebie pasowali. Bardzo polubiłam Johannę. Może ma czasami jakieś humory...

- Czasami? - prycham – Proszę cię.

- No dobrze, ale Sam też nie jest łatwy. Oboje są uparci, oboje mają takie same dziwne poczucie humoru. Przecież sama zauważyłaś, że coś ciągnie ich do siebie – odpiera Sylvia z uśmiechem.

- Może i tak... Ale też martwię się o Johannę. On chyba naprawdę się w nim zakochała... No dobrze, może to jeszcze nie jest miłość, ale boję się, że Sam może ją skrzywdzić. Że on nie czuje do niej tego samego – wzdycham i wypowiadam na głos to, nad czym od dawna się zastanawiałam.

- Oto bym się raczej nie martwiła. Na kilometr widać, że śle do niej maślane oczy – uśmiecha się ciepło.

- A ty? Nie chcesz sobie kogoś znaleźć? - pytam niepewnie, nie chcąc jej urazić.

Patrzy przez chwilę zamyślona, po czym odpowiada smutno:

- Nie, raczej nie. Wiesz Katniss... Miłość moich rodziców była naprawdę piękna, mimo, że zdrady wydają mi się okropne. Ale kiedy widziałam, jak moja mam patrzy na tatę... To było prawdziwe uczucie, nawet jeśli mieli przez to ciężkie życie.

- Prawdziwa miłość zwykle jest okropnie niewygodna – wzdycham – Ale nie martw się. Tobie również zdarzy się kiedyś miłość jak ze snów.

- Czyli taka jak twoja i Peety? – śmieje się.

- Och, takiej skomplikowanej to ja nie życzę nikomu – mówię i orientuję się, że jesteśmy już pod moim domem. Wchodzimy i myjemy ręce, po czym kierujemy się do kuchni.

- Hmm... To co gotujemy na obiad?

- Yyy, akurat o tym nie pomyślałam – zastanawiam się, co możemy ugotować na obiad dla sześciu osób. Nagle Sylvia wpada na pomysł.

- Wiem! Polecę szybko do mnie, przywiozłam mnóstwo książek z przepisami. Uwielbiałyśmy z mamą gotować, więc może znajdziemy coś odpowiedniego – uśmiecha się, na co kiwam głową.

Podczas jej nieobecności zaczynam się nudzić, więc przyszykowałam wszystkie sprzęty w kuchni. Zaczęłam się zastanawiać, czemu jeszcze nie wraca. Z nudów poszłam do skrzynki pocztowej przy bramie, może przyszły nowe rachunki do opłacenia. Tak jak się spodziewałam, jest kilka rachunków, oraz jakiś list. Zerkam zainteresowana na piękny niebieski pergamin, kiedy słyszę wesoły głos Sylvi.

- Katniss? Przepraszam, że nie było mnie tak długo, nie mogłam znaleźć tych przepisów...- mówi, ale już jej nie słucham.

Moją uwagę przykuwa staranne, proste pismo.

Nadawca: Gale Hawthorne

Dystrykt 2, aleja Powstańców 3/4

Adresat: Katniss Everdeen

Dystrykt 12, Wioska Zwycięzców, dom nr 2


------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej! :) Tak jak mówiłam ostatnio, wstawiam posta :) Wiem, że nie jest jakiś super extra, nie wiadomo jaki, ale raz na jakiś czas potrzebny jest jakiś spokojny rozdział, nie? ;)
Jak Wam się podoba? Bardzo proszę - każdy kto czyta, niech skomentuje. Naprawdę, przykro patrzeć, jak kiedyś było dużo komentarzy, a teraz... Po prostu dla mnie liczy się każdy komentarz.
I wiem, że to nie jest odpowiednie miejsce na chwalenie się, ale w piątek były wyniki czy dostałam się do mojej wymarzonej szkoły i... DOSTAŁAM SIĘ! TAK! Nawet nie wiecie, jak się cieszę! :)) Heh, nie licząc tego, że ze stresu, jak już ogłosili wyniki, myślałam że mam grypę, bo strasznie się czułam. A jak się okazało, to tylko stres mnie opuszczał :') Brawo ja :DD
A teraz mniej przyjemna informacja... Otóż nie wiem, kiedy kolejny rozdział... Dzisiaj wieczorem przyjeżdżają moje kuzynki z zagranicy na CAŁE WAKACJE (jedna ma 3 latka, a dwie bliźniaczki po 2, wszystkie są siostrami rodzonymi) i będę się musiała nimi opiekować, w bardzo dosłownym sensie. Więc szansa, że usiądę do komputera w dzień jest bliska zera. Ewentualnie po 22, jak już usną, ale sądzę, że sama będę tak zmęczona, że nic nie napiszę. No ale bądźmy dobrej myśli, nie? ;)Może jakoś znajdę czas, ALE nic niestety nie obiecuję.
A teraz zapraszam do czytania i oczywiści komentowania :)
PS. Dziękuję za prawie 19 tysięcy wyświetleń. Jesteście najlepsi! ♥
Do kolejnego wpisu Trybuci,
Viks

czwartek, 7 lipca 2016

Rozdział 22 - ,,Zaskakujące fakty"

Perspektywa Peety

Patrzymy sobie w oczy – ja zszokowany, a on wyraźnie uradowany. Starszy mężczyzna z blond włosami przyprószonymi siwizną, masą zmarszczek i ciepłym, czułym uśmiechem. Robi kilka kroków w moją stronę i przytula mnie do siebie. W moich oczach wzierają nieproszone łzy, więc biorę głęboki oddech.

- Synku – szepcze ojciec, wyraźnie wzruszony – Tęskniłem za tobą...

Zasycha mi w gardle, nie wiem, co odpowiedzieć. Jak to możliwe, jak...? Przecież mój ojciec nie żyje, zginął podczas bombardowania Dwunastki razem z mamą, Jackiem i Samem. Co tu się w ogóle dzieje? Czuję, że jestem coraz bardziej zdezorientowany...

- Ale... Jak? - chrypię wzruszony. Nie wiem, o co tu chodzi, ale jedno jest pewne – mój ojciec żyje. Ta myśl wypełnia moje serce, powoduje, że po mojej twarzy przemyka cień nadziei.

- Zaraz wszystko ci wyjaś... - urywa na dźwięk głośnego trzasku dochodzącego ze schodów. Podążamy w tamtym kierunku, a to, co widzę, powoduje, że pogrążam się w coraz większym szoku. Patrzę w oczy, które są takie same jak moje i niedowierzam. Wygląda jak zawsze. Starszy ode mnie, z tym tajemniczym uśmiechem i zupełnie innych charakterem. Zamieram, a moje myśli eksplodują. Wiem, że dłużej tego nie zniosę...

- Peeta? - na dźwięk jego głosu, wszystkie wspomnienia zalewają mnie niczym fale wzburzonego morza. Nie wiem, co tu się dzieje, to wszystko zaczyna mnie przerastać.


***

Siedzą na kanapie – ojciec, Sam i drobna brunetka, której jeszcze nie zdążyłem poznać. Panuje niezręczna cisza, nikt nie wie, co powiedzieć. Czuję się coraz bardziej zdenerwowany.

- Możecie mi to wszystko wyjaśnić? Co to w ogóle ma być? - warczę roztrzęsiony. Wiem, że powinienem być wdzięczny losowi, że mój ojciec i brat żyją, ale jestem zbyt rozgorączkowany, by to docenić.

- Już wszystko... - ojciec znowu przerywa, bierze głęboki oddech i kiedy ponownie zbiera się do wyjaśniania, słyszymy pukanie do drzwi.

- Peeta? Jesteś tam? Coś się stało? - melodyjny głos Katniss jest tłumiony przez drzwi, ale i tak wiem, że jest przerażona. W sumie nie dziwię jej się, wyłamany zamek w drzwiach daje sporo do myślenia..

Zerkam szybko na ojca, na co on uśmiecha się.

- Spokojnie, otwórz – radzi, na co podnoszę się z fotela i kieruję się w stronę drzwi.

Otwieram, a moim oczom ukazuje się rozgorączkowana Katniss.

- Co się stało? Czemu zamek jest wyłamany? - na jej twarzy maluje się ulga, że zastała mnie w domu, ale i zdenerwowanie.

- Spokojnie, wszystko w porządku – obejmuję ją ramionami, a ona mocno się do mnie przytula. Wdycham zapach jej włosów – jak zwykle pachnie lasem. Składam na jej ustach delikatny pocałunek, ale szybko go przerywam, przypominając sobie o moich gościach.

- Nawet nie wiesz, jak się martwiłam, kochanie – szepcze, uśmiechając się delikatnie – cieszę się, że nic się ni stało.

- Właściwie to nie do końca wszystko w porządku – wzdycham – wejdź.

Prowadzę ją do salonu, jednak w połowie drogi zamiera zszokowana.

- Pe...Peeta? O co tu chodzi? - szepcze, zerkając mnie nierozumiejącym wzrokiem. Odpowiadam, że sam do końca nie wiem i wskazuję, aby usiadła.

- Tato? Wyjaśnisz mi teraz, o co tu chodzi? - pytam. Ojciec wzdycha smutno, zerka na Katniss i zaczyna opowiadać.

- Kiedy było bombardowanie Dwunastki, mama zajmowała się piekarnią. Jakby to było wczoraj, dokładnie pamiętam, jak krzykiem poganiała Jacka, a mi kazała jechać do Dystryktu 10 po składniki na chleb. Kiedy byłem już na miejscu, dowiedziałem się o bombardowaniu. Byłem zdruzgotany, zamieszkałem na parę dni u kobiety, która sprzedawała mi składniki potrzebne do piekarni. Po kilku dniach dowiedziałem się, że odnaleziono ciała mamy i Jacka. Kompletnie mnie to załamało...

- Zaraz, zaraz... Powiedziano mi, że twoje ciało również zostało znalezione – mówię, zastanawiając się, o co w tym wszystkim chodzi.

- Obawiam się synu, że to musiał być jakiś klient bardzo podobno do mnie. W każdym razie, kiedy dowiedziałem się, że piekarnia została zbombardowana, sądziłem, że mój świat legł w gruzach. Do czasu, kiedy powiedziano, że nie odnaleziono ciała Sama. Wiem, że był wtedy w kopalni, ale jakoś nie uwierzyłem w bajeczkę, że ciało zostało zasypane gruzami. Czułem, po prostu czułem, że Sam żyje – wziął głęboki oddech i kontynuował – Natychmiast wyruszyłem do Dwunastki, do tamtejszych schronów. Znalazłem go w jednym z nich... Poturbowanego, ale żywego. Razem wróciliśmy do Dziesiątki. Wynająłem tam małe mieszkanie, do którego się przenieśliśmy. Nie miałem na nie pieniędzy, ale kobieta, która była jego właścicielką powiedziała, że jak będę pracował u niej w sklepie, to możemy mieszkać za darmo. Dopiero niedawno postanowiliśmy cię odwiedzić i wyznać ci całą prawdę – zakończył.

Patrzę na nich po kolei i nie wiem, co powiedzieć. Cała ta historia jest niewiarygodna, nie mogę uwierzyć, że tata i Sam żyją...

- Nie mogę w to uwierzyć – szepnąłem. Katniss położyła mi rękę na ramieniu, na znak, że mnie wspiera.

Spojrzałem na Sama i nagle przypomniałem sobie tej brunetce. Ma brązowe włosy, jest dość wysoka i oczy... Ma bardzo podobne oczy do mnie.

- A kim jest pani? - spytałem, starając się być dla niej uprzejmy.

Dziewczyna zaśmiała się i odpowiedziała:

- Nazywam się Sylvia Mellark.

Sylvia... Mellark? Zerkam na brata, nic nie rozumiejąc.

- Sylvia jest naszą siostrą, Peeta – mówi niepewnie Sam.

Gwałtownie wstaję.

- Nie, nie, nie. To dla mnie za dużo. Najpierw dowiaduję się, że mój ojciec i brat żyją, a teraz, że mam siostrę! I co jeszcze? Może Snow żyje, a rebelii nie było? Wiecie co? Przerasta mnie to. A po za tym... Jakim cudem ja mam siostrę? - wybucham, przeczesując ręką włosy, jak to mam w zwyczaju, gdy się denerwuję.

- Peeta, spokojnie...- zaczyna Sam, ale jeszcze bardzie mnie irytuje.

- Jak mam być spokojny? - wzdycham, po czym wychodzę z domu trzaskając drzwiami.

Perspektywa Katniss

Zerkam zdezorientowana na pana Mellarka, Sama i siost...Sylvię. Wcale się nie dziwię Peecie, że nie wytrzymał i wyszedł. Gdybym ja się dowiedziała, że mój tata i Prim żyją, a w dodatku mam siostrę, o której nie wiedziałam przez całe życie... Cóż, Peeta i tak był cierpliwy.

Wzdycham zrezygnowana.

- Niech pan idzie do Peety – zwracam się do pana Mellarka – On pana teraz potrzebuje. Jest rozgoryczony, bo zatajaliście przed nim prawdę, ale w głębi duszy jest wdzięczny losowy, że pan i Sam żyjecie.

Pan Mellark patrzy na mnie i ciepło się uśmiecha.

- Zawsze wiedziałem, że jesteś świetną dziewczyną, kochana. Cieszę się, że mój syn ma taką wspaniałą żonę.

Rumienię się i bąkam:

- Nie, my jeszcze nie jesteśmy małżeństwem...

- Na razie – pan Mellark uśmiecha się i wychodzi na zewnątrz.

Perspektywa Peety

Stoję tyłem do domu, kiedy nagle czyjaś dłoń dotyka mojego ramienia. Nie odwracam się, ale wiem, że to tata przyszedł ze mną porozmawiać.

- Kidy urodzili się Sam i Jack, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Miałem dwóch wspaniałych, mądrych i dzielnych synów oraz... Twoją matkę za żonę. Nie wiem, czego się spodziewałem. Naprawdę sądziłem, że jak urodzi się Jack, to może się zmieni. Ale ciągle było to samo – wykorzystywała ich, wrzeszczała, była wiecznie nie zadowolona. Niszczyła dzieciństwo moim ukochanym synkom, a ja nic nie mogłem na to poradzić. Kiedy nasza piekarnia uzyskała zgodę na to, abym mógł sam jeździć po produkty do Dziesiątki, nie wiedziałem, że jeżdżąc tam, moje życie się zmieni. W fabryce poznałem Elenę – piękną, mądrą i wesołą. Zakochałem się i mimo oporów, nic nie mogłem na to poradzić. Zwierzałem jej się, że twoja mama nie daje mi żyć, a moi kochani synowie prawie nigdy nie są uśmiechnięci. Za to ona była zupełnie inna niż twoja mama. Zacząłem jeździć tam coraz częściej i mimo, że wiedziałem, że to nie uczciwie, nie zamierzałem z tym kończyć. I nagle Elena zaszła w ciążę. Byłem wtedy bardzo szczęśliwy, wiedziałem, że to czas, abym zabrał Sama i Jacka i zamieszkał z nią w Dziesiątce. Prowadzilibyśmy razem piekarnię, mielibyśmy dom pełen radosnych dzieci.... Kiedy zbliżał się poród Eleny, poprosiłem twoją mamę na rozmowę. Chciałem powiedzieć, że się wyprowadzam, jednak na powiedziała mi coś pierwsza. Że jest w ciąży. Mój świat legł w gruzach. Wiedziałem, że nie mogę jej teraz zostawić, ale co z Eleną? Ona była jedyną kobieta, którą naprawdę kochałem. Kiedy jej o tym opowiedziałem, powiedziała, że muszę zostać w Dwunastce. Wiedziałem, ż to prawda, ale nie mogłem się z tym pogodzić. Przez te wszystkie lata ciągle jeździłem do Eleny i pomagałem w wychowaniu Sylvi. Niestety, podczas wojny Elena zginęła. Kiedy Sam wyzdrowiał pojechaliśmy do niej i opowiedziałem mu całą historię. Sylvia bardzo chciała cię poznać.

Kiedy kończy historię, nie wiem, co mam o tym myśleć. Sylvia jest moją starszą siostrą. Wprawdzie jest starsza tylko o rok. W pierwszej chwili mam ochotę spytać, czemu przez tyle lat prowadził podwójne życie, ale mimo wszystko rozumiem go. Moja matka nie było dobrą kobietą i to, że mój ojciec zakochał się w kimś innym, nie jest niczym złym.

- Przepraszam za mój wybuch – szepczę – po prostu to chyba mnie przerosło.

- Rozumiem cię synu. Tak się cieszę, że wreszcie jesteśmy razem – ojciec przytulił mnie, po czym weszliśmy do domu. Ku mojemu zdziwieniu, nie panowała tam krępująca cisza, wręcz przeciwnie - Katniss, Sam i Sylvia śmieli się wesoło, pewnie z jakiegoś głupiego żartu mojego brata.

Podszedłem do Sylvi i powiedziałem.

- Wybacz. Nie chciałem się tak unosić, nie wiedziałem...- urwałem, bo Sylvia delikatnie mnie przytuliła.

- Rozumiem cię, w końcu jesteśmy rodziną – uśmiechnęła się, ogarniając brązowe kosmyki za ramie.

- A właśnie, tato. Gdzie macie zamiar zamieszkać? - pytam, nagle zdając sobie sprawę, że przecież piekarnia i dom nad nią nie są odremontowane – Może zamieszkacie na razie ze mną, a od jutra odbudujemy piekarnie i dom nad nią?

- Hmm...- Katniss westchnęła, zerkając na mnie – A może Sylvia i Sam zamieszkają w Wiosce? Twój tata w domu przy piekarni, Sylvi wynajmiemy dom obok mnie, a Samowi ten obok ciebie?

Zerkam na nią zdziwiony, ale zaraz sobie przypominam, że skoro nie ma już Igrzysk, wszystkie domy Zwycięzców należą do nas.

- Tak, to dobry pomysł – uśmiechnąłem się.

Następnie Katniss poszła do swojego domu, gdzie trzymała klucze do wszystkich domów i zaprowadziliśmy Sama i Sylvię, aby się urządzili. Tacie dałem sypialnie z łazienką, aby zamieszkał ze mną do czasu odbudowania piekarni. Wiedziałem, że teraz wszystko się zmieni, ale z drugiej strony byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, hej Trybuci!
I...? Zaskoczeni, chociaż lekko? Nie...? Pff, wiedziałam :') Ogólnie rzecz biorąc, prawie wszyscy zgadli, kogo zastanie Peeta, więc rozdział dedykowany dla wszystkich :')♥ Nigdy was nie zaskoczę, po prostu tego nie potrafię :')
Wybaczcie, że post taki chaotyczny i ,,napchany" tyloma faktami w jeden rozdział, ale doszłam do wniosku, że nie ma sensu tego rozkładać na kilka postów, żeby Was zanudzać ;) A i wiem, że miał być na weekendzie, ale jakoś napisałam do całego wczoraj i postanowiłam dodać go szybciej :) No i jest prawie cały z perspektywy Peety! :) Podoba Wam się? ;)
W przyszłym tygodniu nie będzie rozdziału *w sensie pn-pt*, więc kolejny dopiero w przyszłą niedzielę lub poniedziałek, ponieważ jadę na tydzień do domu i tam nie będę miała gdzie pisać. Wybaczcie :(
Jak wam mijają wakacje? U mnie niezbyt ładna pogoda, więc zaszyłam się w mieszkaniu i kończę czytać ,,Dziewczynę z pociągu" P. Hawkins. Zdecydowanie, NIE POLECAM...
A i oczywiście zapraszam do zakładki bohaterowie, gdzie pojawi się Sam oraz Sylvia! I co o nich sądzicie? Koniecznie napiszcie, czy wyglądają tak jak się spodziewaliście :) Tatę Peety raczej nie będę dodawać, bo nie będzie później jakąś ważną postacią ;)
Przypominam o konkursie. Jest ktoś, kto się zastanawia nad wzięciem udziału? :(
Nie przedłużając, zapraszam do komentowania chyba najdłuższego rozdziału na tym blogu! :DD
Do następnego postu kochani,
Viks

wtorek, 5 lipca 2016

Wydarzenie ,,Niech Trybuci Zmartwychwstaną!" oraz ważny konkurs Niewidzialnej Forever

Witajcie, Trybuci! Jak widzicie w tytule, dzisiejszy post będzie podzielony na dwie części - omówienie wydarzenia ,,Niech Trybuci Zmartwychwstaną!" oraz ta ważniejsza część, czyli konkurs Niewidzialnej Forever.

Wydarzenie ,,Niech Trybuci Zmartwychwstaną!":

 Jak widzicie w tytule wydarzenia, ma on skłonić do ożywienia naszego wspaniałego fandomu Trybutów.  Organizatorem tego wydarzenia na facebooku jest strona Jestem Katniss, Jestem Kosogłosem, powinnam umrzeć, ale żyję. Nie będę na razie przedłużać, zapraszam do przeczytania opisu wydarzenia zamieszczonego na facebooku.




,,UWAGA! WAŻNE! Jesteś zajęty? Przeczytaj, proszę.
Nie masz czasu? Tym bardziej przeczytaj. Twoje życie to dosłownie jeden wielki grafik? Zatrzymaj się. Weź głęboki wdech. Wydech. Już? Okay, przeczytaj chociaż pierwszy akapit. Nie pożałujesz.

Jeśli to czytasz, to prawdopodobnie jesteś, byłeś/aś lub zapomniałeś/aś, że jesteś trybutem. Spokojnie, można to jeszcze naprawić. Na pewno jesteś prawdziwym fanem / prawdziwą fanką, jeśli dotarłeś/aś do tego momentu. Otóż, administracja grupy „Trybuci-Polska” wpadła na pomysł, by zjednoczyć wszystkich fanów trylogii „Igrzyska Śmierci”. Z naszych obserwacji wynika, że fandom ten nie ma się zbyt dobrze...
. Można powiedzieć, że umiera. Stąd nasz pomysł. Ta akcja.

Na czym ona polega? Otóż, każdy kto choć trochę poczuwa się członkiem fandomu, a nie zwykłym, przeciętnym sezonowcem ma obowiązek (powiedziałbym wręcz, że jego honorem jest!) wziąć udział w tym wydarzeniu (kliknąć "wezmę udział"). Do czego to zobowiązuje? Od chwili zgłoszenia, osoba, która to zrobiła ma obowiązek dodawać w dowolnej grupie lub na dowolnej stronie (jeśli na takiej zarządza/adminuje), lub nawet na forum tego wydarzenia CO TYDZIEŃ do końca wakacji przynajmniej jeden post dotyczący igrzysk. Jaki? Nieważne. Ty wybierasz! Dyskusja, ankieta, wykreślanka, pytanie które chciałbyś/chciałabyś zadać Suzanne Collins, COKOLWIEK! Ważne, by fandom ożył, by ludzie znowu zaczęli się jarać igrzyskami. Dobrze wiemy, że jedna iskra jest w stanie wzniecić pożar. Niech tą iskrą będzie właśnie ten post!

Postanowiliśmy również zorganizować podczas wakacji trzy nieobowiązkowe (ale zachęcamy!) dni tematyczne:
22.07.2016 – „Dzień Filmu” – czyli każdy w ten dzień ogląda swoją ulubioną część igrzysk (UWAGA! Wersja hard: możesz obejrzeć wszystkie cztery części; Wersja turbohard: możesz przeczytać swoją ulubioną część) 

 05.08.2016 – „Dzień Wstążki” – czyli każdy zaopatruje się w białą i złotą wstążkę, które może dumnie w tym dniu wszystkim prezentować (UWAGA! Nie musi być wstążka. Masz fandomową czapkę/koszulkę/cokolwiek? Włóż to!)
19.08.2016 – „Dzień Randomowego Trybuta” (UWAGA! Dla odważnych!) – jeśli jesteś w grupie i zaciekawiła cię jakaś osoba albo ktoś skomentował post na stronce dotyczącej igrzysk, napisz do niego (UWAGA! Można po prostu wejść w zakładkę „Członkowie” na dowolnej grupie dotyczącej igrzysk i napisać do kogoś przypadkowego lub do kogoś, kto bierze udział w tym wydarzeniu :D ) 

I niech los zawsze wam sprzyja!

PS Współpracujemy z:
1) Grupami: "Trybuci - Polska", "Kocham Igrzyska Śmierci", "Fandoms"
2) Stronami: "Nie śpię, bo czytam igrzyska śmierci", "Moje serce staje w Pierścieniu Ognia", "Niezgodnych Trybutów Wina"
3) Blogami:
http://hungergamesmyworld.blogspot.com/ , zakrconawsloncu.wordpress.com"



I co o tym sądzicie? Mój blog osobiście również współpracuje z tym wydarzeniem, ale administrator jest aktualnie za granicą i obiecał dodać mojego bloga w piątek.
Ja osobiście uważam, że to świetny pomysł! Powiedzmy sobie szczerze - nasz fandom umiera - może blogi o Igrzyskach jeszcze jakość się trzymają, ale ktoś, kto takiego nie pisze, ani nie czyta? Powie, że jest Trybutem i... No właśnie, i co? I nic z tym nie zrobi. Naprawdę zachęcam Was, abyście wzięli udział w tym wydarzeniu! Linki do poszczególnych wydarzeń:

Niech Trybuci Zmartwychwstaną!
Dzień Filmu
Dzień Wstążki
Dzień Randomowego Trybuta

Oraz link do grupy, która to organizuje oraz grupy, która wpadła na ten pomysł:

Jestem Katniss, Jestem Kosogłosem, powinnam umrzeć, ale żyję - organizatorzy
Trybuci - Polska - pomysłodawcy

Kochani, naprawdę zachęcam Was do wzięcia udziału, to naprawdę super sprawa! Które wydarzenie najbardziej Wam się podoba? Mi osobiście Dzień Wstążki z dwóch powodów - naprawdę oryginalny pomysł na wydarzenie oraz wypada w moje urodziny! :)

A teraz czas na sprawę ważniejszą.

Konkurs blogerki Niewidzialnej Forever

O co chodzi? Jak konkurs? Już wszystko tłumaczę.
Ponad miesiąc temu zgłosiła się do mnie Niewidzialna Forever, autorka bloga The mockingjay lives.  Czemu do mnie? Hmm, sama nie wiem, może dlatego, że byłam wierną czytelniczką? Może...:) Wracając do tematu, poprosiła mnie, abym dalej prowadziła jej bloga. Cóż, to było dla mnie spore zaskoczenie. Niewidzialna jest bardzo przywiązana do swojego bloga, lecz niestety brak czasu zmusił ją, aby przestała go prowadzić. Jednak nie chce go zostawić na pastwię losu - postanowiła przekazać go mnie.
I tu zaczynają się schodki - ja naprawdę bardzo bym chciała prowadzić jej bloga, ale sądzę, że nie dałabym rady. Już ledwo ze swoim wyrabiam, w dodatku od września nowa szkoła no i nie zapominajmy o braku komputera. Wolałam być uczciwa i powiedzieć szczerze, niż podjąć się prowadzenia i po miesiącu go zamknąć.
Lecz że naprawdę zależy mi na tym blogu, zaoferowałam Niewidzialnej swoją pomoc, aby znaleźć osobę, która poprowadzi dalej tego bloga. Dlatego zorganizowałam pewien konkurs.

Co trzeba zrobić?

1. Przeczytać bloga The mockingjay lives, ale sądzę, że nie będzie z tym problemu. Jest naprawdę ciekawy! :)
2.  Napisać One Shota/ Rozdział kontynuujący ten blog/ recenzję tego bloga  (do wyboru) i wysłać gotową pracę na mojego maila: blog.viks@gmail.com 
3. Możecie w mailu napisać również, jak Waszym zdaniem potoczy się dalsza akcja tego bloga, ale to tylko dla chętnych :)

I to wszystko :) Na prace czekam do 15 sierpnia 2016r. Kiedy dotrą do mnie wszystkie prace wyślę je Niewidzialnej z moją opinią, a ona wybierze najlepszą i napisze do niej prywatnie (na maila), przekazując wszystkie informacje dotyczące bloga itp. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzu, na wszystkie odpowiem :)

Zdaję sobie również sprawę z tego, że większość z Was nie ma czasu lub posiada własne blogi, więc nie weźmie w tym udziału. Ale proszę, zastanówcie się. Może macie znajomą/znajomego, który chce poprowadzić takiego bloga? Wygląd można na nim zmienić. Proszę was, naprawdę nie chcę, aby Niewidzialna była zmuszona do zamknięcia tego bloga. Przecież nie musicie wstawiać postów codziennie - raz na tydzień czy dwa tygodnie też będzie w porządku.
Naprawdę liczę, że znajdzie się chociaż jedna chętna osoba. W przypadku porażki... Cóż, bloga będzie trzeba zamknąć.

A teraz zapraszam do komentowania, co sądzicie na temat wydarzenia ,,Niech Trybuci Zmartwychwstaną!" i konkursu.
Nowa notka na weekendzie,
Viks





sobota, 2 lipca 2016

Rozdział 21 - ,,Włamanie"

Po raz kolejny rozważam pójście do Peety. A jeśli coś jej się stało? Przecież nie ma jej już od tylu godzin. Jak wróciłam to zastałam tylko niedojedzone kanapki, kubek z zimną herbatą i... Brak Johanny. Boję się, że ktoś ją porwał. Chociaż w sumie... Johanna jest odważna i silna, nikt nie ma z nią szans. A co jeśli wróciła do Siódemki? Nie, nie, nie...

Siadam na kanapie i zanurzam ręce we włosach. Nie mogę poddawać się złym myślą. Muszę poczekać i mieć nadzieję, że Johanna szybko wróci. Przecież to moja przyjaciółka, nie zostawiła by mnie samej, nie informując mnie wcześniej. Ufam jej i wiem, że musiała mieć ważny powód, aby wyjść z domu na tak długo.

Moje rozmyślenia przerywa szczęk otwierających się drzwi. Wpadam jak burza do holu i moim oczom ukazuje się przemarznięta Johanna, odkładająca swój sweter na wieszak. Rzucam się jej na ramiona i mocno przytulam.

- Gdzie ty się podziewałaś? Wiesz, jak ja się martwiłam?! Nie zostawiłaś żadnej kartki, gdzie wychodzisz, myślałam, że coś ci się stało... - gwałtownie gestykuluję rękami, robiąc się coraz bardziej zdenerwowana.

Johanna patrzy na mnie smutno i wymija mnie w holu. Trochę mnie to dezorientuje, ponieważ nic nie mówi, nie próbuje się tłumaczyć czy usprawiedliwiać. Czyżby naprawdę stało się coś poważnego?

W drodze do schodów łapię ją za nadgarstek. Dziewczyna odwraca się i spogląda na mnie z wyrzutem.

- Nic nie powiesz?

- Katniss... Proszę cię. Jeśli już tak bardzo chcesz wiedzieć, wyszłam do lasu. Musiałam pomyśleć. I nie mam zamiaru się z tego powodu tłumaczyć. A teraz puść mnie, proszę. Chcę się położyć - łypie na mnie dużymi, brązowymi oczami i wyrywa swoją ręką z mojego uścisku.

Odsuwam się, pozwalając jej przejść. Mam mętlik w głowie. Czyżby Johannę coś gryzło? Może ma jakieś problemy? Dopiero teraz uświadamiam sobie, jak beznadziejną przyjaciółką jestem. Ostatnio całe dnie poświęcałam Peecie, byłam tak przejęta tym, że nareszcie nam się układa, że nawet nie zauważyłam, że moja przyjaciółka cierpi. Kolejny raz w moim nędznym życiu uświadamiam sobie, że jestem samolubną egoistką, myślącą tylko o sobie i swoim szczęściu. A podobno ludzie potrafią się zmienić... Cóż, chyba nie w każdym przypadku.

Zakładam kurtkę myśliwską mojego taty i wychodzę z domu. Raźnym krokiem udaję się na Rynek Główny. Wpadam na chwilę do Śliskiej Sae, gdzie dowiaduję się, że jej bar nieźle się kręci. Kupuję od niej pomidorową, bo wiem, że to ulubiona zupa Johanny. Wymieniamy jeszcze kilka luźnych uwag, po czym kieruję się w stronę domu.

Kiedy docieram na miejsce, sprzątam ze stołu i odgrzewam zupę. Kieruję się w stronę schodów, a po chwili znajduję się przed drzwiami pokoju Johanny. Delikatnie pukam, ale nikt nie odpowiada. Powoli naciskam klamkę, by w razie odmowy, dyskretnie zamknąć drzwi z powrotem.

Wchodzę do pokoju. Johanna leży na łóżku, obejmując dłońmi poduszkę. Jest pogrążona w głębokim śnie. Podchodzę do niej i siadam na brzegu jej łóżka. Ręką delikatnie gładzę są po włosach, na co nieznaczenie się porusza.

- Przepraszam - szepcze rozespanym głosem i leniwie otwiera powieki - Nie chciałam na ciebie tak naskoczyć. Po prostu... W lesie wspominałam swoją rodzinę i byłam jeszcze pod wpływem emocji. Nie chciałam, żeby tak wyszło.

Przyglądam się jej pięknej twarzy. To twarz nieskazitelna, bez żadnych wad. To twarz przyjaciółki, powierniczki i osoby, której naprawdę ufam. To niewiarygodne, że z nienawiści można tak szybko przejść do głębokiej przyjaźni. Uśmiecham się na wspomnienie Ćwierćwiecza Poskromienia, kiedy tak zawzięcie mi dogryzała. Wtedy naprawdę się nie lubiłyśmy. Zastanawiam się, kiedy tak naprawdę ujrzałam w niej coś więcej. Już wiem... To wspomnienie będzie mnie często nawiedzało.

— No pewnie, że Peeta ma rację — przyłącza się Johanna bez emocji. — Cały kraj uwielbia młodszą siostrę Katniss. Gdyby ją zabili, pewnie mieliby na karku powstanie, a tego by chyba nie chcieli. — Unosi głowę i krzyczy: — Cały kraj objęty rebelią? Nie chcieliby czegoś takiego!
Wstrząśnięta, rozchylam usta z wrażenia, bo przecież nikt nigdy nie powiedział czegoś takiego podczas Igrzysk. To jasne, że organizatorzy wyłączyli Johannę i teraz wycinają jej słowa, ale ja słyszałam ją doskonale i już zawsze będę patrzyła na nią innym wzrokiem. Johanna nie ma szans na nagrodę za uprzejmość, ale z pewnością nie brakuje jej tupetu, albo jest szalona. Teraz podnosi z ziemi kilka muszli i rusza do dżungli.
— Idę po wodę — oznajmia.
Gdy mnie mija, machinalnie chwytam ją za rękę.
— Nie wchodź tam — powstrzymuję ją. — Ptaki...
Pamiętam, że ptaki już odleciały, ale mimo to nie chcę, aby ktokolwiek tam przebywał, nawet Johanna.
— Nie zrobią mi krzywdy, bo nie grozi mi to, co wam. Nie został już nikt, kogo bym kochała — cedzi Johanna i niecierpliwym gestem wyszarpuje rękę z mojego uścisku. Kiedy przynosi mi muszlę z wodą, w milczeniu dziękuję skinieniem głowy. Wiem, że nie chciałaby usłyszeć litości w moim głosie.


Uśmiecham się smutno na to wspomnienie. Nie powiem, ale Johanna mi wtedy zaimponowała. Niby to ja wzniecałam bunt, ale to ona potrafiła zrobić coś, na co nie mieli odwagi inni. Ale to, co powiedziała później... ,,Nie został już nikt, kogo bym kochała" Właśnie wtedy zrozumiałam, że Johanna wcale nie jest taka, za jaką wszyscy ją uważają. Została skrzywdzona w życiu nie mniej niż ja, a może nawet bardziej. Może to właśnie dlatego tak doskonale się rozumiemy.

- Nic się nie stało. To moja wina. Ostatnio za dużo za czasu spędzałam z Peetą i nie zauważyłam, że mnie potrzebujesz. Wiem, że ja sama tak nie robię, ale powinnaś ze mną rozmawiać. Obie wiele przeszłyśmy i sądzę, że naprawdę się rozumiemy, pomimo tego, że nasza znajomość nie zaczynała się najlepiej - uśmiechem się, na co Johanna praska śmiechem.

- To co? Idziemy coś zjeść?

Oczami Peety

Wracam z Rynka Głównego. Wszystko tam się zmieniło, oczywiście na lepsze. Poziom życia mieszkańców Dwunastki znacznie się podniósł. Wszystko nareszcie jest na swoim miejscu, pojawiło się wiele nowych sklepów, a ludzie nareszcie mają pieniądze, żeby coś z nich kupić.

Martwi mnie tylko to, że ludzie skarżą się na brak chleba. Byłem u Ripper, która sama mi powiedziała, że chleb ze sklepu nawet nie umywa się do tego z piekarni. Właściwie to już od dawna zastanawiałem się nad ponownym otworzeniem zakładu, ale ciągle nie jestem tego pewien. Wiem, że sam wmawiam Katniss żeby się nie zamartwiała, ale szczerze mówiąc, podzielam jej zdanie. Czuję, że niedługo może zdarzyć się coś niespodziewanego, co zniszczy nasze szczęście.

Chociaż z drugiej strony... Mam tu Katniss, przyjaciół, mieszkanie... Może jakbym postanowił wrócić do pracy, to ostatecznie bym się ustabilizował?
Pogrążony w takich rozmyślaniach nawet nie zauważyłem, kiedy dotarłem do domu. Sięgam do kieszeni po klucze, kiedy nagle coś przykuwa mój wzrok, a mianowicie zamek w drzwiach. Wygląda jakby ktoś długo się z nim szarpał, a ostatecznie go wyłamał. Zaczynam się denerwować, bo wątpię, aby zrobiła to Katniss. W uszach dudni mi adrenalina, ale ignoruję ją i staram się opanować.

Ostrożnie uchylam drzwi do mieszkania, rozglądając się wokoło. Wszystko jest na swoim miejscu, ale ciągle mi coś nie gra. Zaglądam do holu i kuchni, ale zastaję tam tylko pustkę. Dopiero kiedy docieram do salonu, dostrzegam jakieś poruszenie przy oknie. Szybko tam zerkam, cały poddenerwowany. Osoba, którą tam zastaję, powoduje, że zamieram zszokowany. Wiem, że nic już nie jest jak dawniej.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej Trybuci! I oto przybywam z nowym rozdziałem, tak jak mówiłam :)
Jak Wam mijają wakacje? Wyjechaliście gdzieś czy może zostaliście w zaciszu mieszkania?
Hmm... Ten rozdział jest dość dziwny... W sensie pisało mi się go inaczej niż zwykle. To pewnie dlatego, że miałam taką przerwę w pisaniu, chociaż sama nie wiem. Ale mam przynajmniej nadzieję, że Wam się spodoba, chociaż mnie osobiście jakoś nie powala :/ Zdecydowanie widać w nim moją przerwę, ale wierzę, że uda mi się wrócić do mojego stałego trybu w pisaniu. :D Zapraszam do komentowania! :)
A i chciałabym podziękować szczególnym osobą: Lilla 18, Love Hunger Games, Paulina Mruk, love dream, bang my hands, Oleverd i Zonia♥ - dziękuję, że pomimo wszystkiego zostałyście ze mną i tym blogiem. Dziękuję, jesteście niezastąpione ♥
Ostatnio po głowie chodzi mi też pewien projekt, ale na razie nic nie zdradzę ;)
Kolejny rozdział w przyszłym tygodniu ;) Ale na bloga zapraszam już we wtorek, pojawi się na nim nietypowy post :)
PS. Ktoś wie może, kogo zastał Peeta w swoim mieszkaniu? Czekam na Wasze pomysły, a osobie która zgadnie, dedykuję następny rozdział :))
Do następnego wpisu kochani,
Viks