środa, 31 sierpnia 2016

Informacja

I... Tak. Koniec wakacji, czyli czas, którego chyba nikt nie lubi. A co się z tym wiąże? Cóż... Niezbyt przyjemne informacje.
Już jutro pierwszy dzień szkoły, a właściwie rozpoczęcie. Zacznę od największego według mnie problemu, który mnie dotyczy wraz z końcem wakacji. Ja wiecie lub nie, nie mam komputera. W wakacje miałam dostęp do tego, który jest u mojej babci, ale już wróciłam do domu, gdzie niestety jeszcze nie kupiłam nowego. Kupię go niestety dopiero pod koniec października/początek listopada. Do tego czasu oczywiście nie opuszczam blogosfery, w życiu. Po prostu posty będą rzadko, bo laptopa, który mamy w domu, będę mogła używać niestety rzadko. Ale... Mam nadzieję, że post tygodniowo, lub raz na dwa tygodnie to nie jest jeszcze jakaś tragedia, biorąc pod uwagę, że dodatkowo zaczynam gimnazjum, czyli więcej nauki, nowe otoczenie, ludzie, nauczyciele... Wiecie o czym mówię. Mam nadzieję, że to naprawdę potrwa tylko dwa miesiące, a potem kupię ten komputer i posty będą częściej.
A jeśli chodzi o Wasze blogi, to je będę czytała na bieżąco, tylko moje komentarze mogą się pojawiać później lub będą  krótsze niż zazwyczaj, bo jednak ciężko mi się komentuje na telefonie.
Z tych mniej przyjemnych wiadomości, to jeszcze ostatnio jak się zalogowałam na blogerze to trochę się zmartwiłam. Każdy kolejny post ma coraz mniej wyświetleń. Aż na dłoni widać, każdy post ma te 20 wejść mniej... Ale postaram tłumaczyć sobie to tak, że są wakacje, nie macie czasu... Ale potem będzie rok szkolny i też tego czasu nie będzie... No zobaczymy jak to będzie.
Z informacji to tyle, nowy rozdział się pisze, a tymczasem zapraszam do poprzedniego wpisu o recenzjach, obserwowania bloga i komentowania.
Viks Follow

niedziela, 28 sierpnia 2016

Viks Follow tu i tam, czyli wszystkie blogi które czytam 2/3

Witajcie. Jak widzicie w tytule, dzisiaj przychodzę do Was z kontynuacją serii, którą rozpoczęłam miesiąc temu, a która ogólnie Wam się spodobała :) Od razu uprzedzam - w poprzednim poście napisałam listę blogów, które dziś zrecenzuję, ale że od tego czasu przybyło parę nowych, więc będzie tutaj o dwie recenzje więcej niż zamierzałam. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę i... Standardowo zapraszam do czytania.

Igrzyska Śmierci, nie zapomnimy

Tutaj nie będę się za bardzo rozpisywać - blog został zamknięty, a raczej zakończony - epilogiem. Sądzę jednak, że jest na tyle niesamowity (?), że powinien się tutaj znaleźć.
Tego bloga poznałam w zasadzie krótko przed zamknięciem, jednak od razu bardzo mi się spodobał, bo był... Sama nie wiem jaki, ale miał cudowną atmosferę i naprawdę nietypowe wydarzenia. Zburzył wszystkie schematy, jakie się dotąd wytworzyły na blogosferze Igrzyskowej i za to go pokochałam. Jeśli nie zraża Was to, że jest już zakończony - śmiało, zapraszam, będzie idealny do poczytania na chłodne jesienne wieczory, które się zbliżają.   (a miałam się nie rozpisywać...)

Peeta and Katniss - together?

Brakuje Wam tego czegoś w blogach? Tej lekkiej atmosfery, wolnej od ciężkich tematów? A może chcecie bloga, który rozbawi Was do łez, a jednocześnie rozczuli? Tak? To śmiało, klikajcie i biegnijcie czytać :)
A tak na poważnie - to właśnie taki jest ten blog. Lekki, przyjemny, ale i niesamowicie wzruszający. Polecam każdemu, kto szuka Peetniss w pełnym wydaniu. Jest naprawdę cudowny i z żalem muszę przyznać, że niestety zawieszony, lub raczej porzucony... Lecz nie tracę nadziei, że jeszcze coś się pojawi na tym blogu :)

Katniss I Peeta inna historia

Jak widzicie w tytule - tak, to jest inna historia. Bo co by było, gdyby Peeta nie został jednak wylosowany? Każdy z nas się domyśla - Katniss i tak by wygrała. Lecz co dalej? Czy ich drogi się połączą? Oj, tak...
Tak więc w skrócie wyjaśniłam o co chodzi w tej ,,innej historii", która - nie wiem jak Was - mnie zachwyciła. Bo sam pomysł... Tak! Aż mnie ciekawość zżerała, tak bardzo chciałam poznać wydarzenia opisane na tym blogu. Jednak... Dostałam tylko dziesięć rozdziałów, a reszta nie została ani napisana, ani opublikowana, nic. Jednak jeśli Was to nie zraża, to zapraszam do zapoznania się z tą historią. Uwierzcie - warto.

Katniss&Peeta

Nareszcie jakiś blog, który jest aktualny! :D I w dodatku bardzo ciekawy, czyli taki, jakie lubię najbardziej ;) 
Blog jest naprawdę świetny - bardzo podoba mi się fabuła, i widać, że autorka ma masę pomysłów! Codziennie na niego wchodzę i wyczekuję nowych wpisów, ponieważ... Sama nie wiem, mam do niego duży sentyment i... Po prostu musicie sami na niego wejść i się przekonać, obiecuję - wciągniecie się niesamowicie! I pamiętajcie - komentujcie ;)

Dalsze losy Kosogłosa po rewolucji

 I tutaj również mam aktualny blog, na którego bardzo serdecznie Was zapraszam. Przy nim będziecie śmiać się, płakać i wytrzeszczać oczy ze zdziwienia (naprawdę!) Tam są takie zwroty akcji, że wciśnie Was w fotel, a z drugiej strony jest tam masa Johannowych tekstów.Uśmiejecie się do rozpuku i będziecie czytali z zapartym tchem
Ten blog jest jednym słowem cu-do-wny. Wpadajcie, czytajcie, komentujcie - uwierzcie mi, warto. Ta historia jest niewiarygodna.

 Peeta i Katniss: Dalsze życie - burn with us

Ja naprawdę nie wiem,co mam napisać o tym blogu. Że ma niesamowity klimat? Świetnie wykreowanych bohaterów? Wartą, wciągającą akcję? Bo zdecydowanie tak, ma to wszystko w sobie. Naprawdę.
Ten blog jest tak... Inny. I nie mam tu na myśli jakiejś innej historii Peetniss - są tu ich dalsze losy, jak na większościach blogów. Jednak wydarzenia są zupełnie inne, odbiegają od tak dobrze znanych nam schematów, że po prostu... Wow.
Zachęcam, proszę, nalegam - idźcie i czytajcie jak najszybciej!

Oczami Peety Mellarka

Tak, dobrze widzicie - Oczami Peety! Mamy tutaj opisane 74 Igrzyska Głodowe opisane z Perspektywy Peety Mellarka. Powiedzmy sobie szczerze - nigdy nie zastanawialiście się, co nasz Peeta myśli? Czuje? Jakie ma zdanie na dany temat?
Mimo, że blog jest na razie chyba zawieszony (zostawiony bez słowa), to moim zdaniem warto przeczytać te dziesięć rozdziałów. Chociażby po to, aby poznać magię tego bloga. Bo według mnie jest świetny.

Courage And Sacrifice

I... W tym momencie się zacinam. Naprawdę. Bo jak mam zrecenzować bloga, na którym zostały opublikowane tylko trzy rozdziały? Właśnie...
Jednak, gdyby ktoś mnie zapytał, czy mimo tego jest po co wchodzić na tego bloga, odpowiedziałabym, że tak, oczywiście. Bo mimo, że rozdziałów jest tak mało, to są... Świetne. Naprawdę. A ja wciąż jestem pełna nadziei, że jeszcze coś się na tym blogu pojawi. A do tego czasu ja będę czekać i zachęcam Was do tego samego.

The Hunger Games Poland ♥

Ja nie wiem, co wy robicie na tym blogu, nie znając The Hunger Games Poland ♥. Poważnie - przerwijcie czytanie tej recenzji, najedźcie na tytuł i zapiszcie sobie link, a najlepiej od razu dodajcie do ulubionych. Nie żartuję.
Każdy, kto czyta mojego bloga, powinien znać również ,,The...". Bo to nie jest zwykłe, jakieś tam ff, które mi się spodobało. Nie. To jest blog o wszystkim. O nowościach ze świata gwiazd z obsady Igrzysk, recenzje gadżetów, streszczenia książek, własne pliki muzyczne powiązane z Igrzyskami robione przez autorkę bloga - wszystko, dodatkowo jeszcze PinQ pisze na nim ff. Czego chcieć więcej?
Ja się w tym blogu zakochałam i naprawdę oczekuję, że wejdziecie na tego bloga i staniecie się czytelnikami, tak jak ja. Zostawcie po sobie ślad na tym blogu. Proszę.
 
Katniss i Peeta: Opowieść o ,,Nieszczęśliwych kochankach"

Tego bloga zapewne mało z Was zna (nie wiecie co tracicie). Naprawdę, musicie na niego wejść! Ta historia jest niesamowita, a rozdziały... Każdy zwali Was z nóg, uwierzcie na słowo.
Jak już wspomniałam jest to blog raczej nieznany, chociaż jest naprawdę niesamowity i mnie bardzo urzekł. Proszę, nadróbcie na tym blogu zaległości jak najszybciej i zostawcie po sobie jakiś ślad, bo ten blog w pełni na to zasłużył.

IgrzyskaŚmierciAlways

Jak widzę ten nagłówek, uśmiech od razu wypływa na moją twarz. Tego bloga poznałam stosunkowo niedawno, dlatego jeszcze nadrabiam na nim zaległości, ale tak mi się podoba...:) W dodatku autorka pisze bloga również o Joshifer (Jennifer Lawrence + Josh Hutcherson), który jest niesamowity! (jego recenzja w następnym i ostatnim poście z tej serii)
W każdym razie zachęcam Was do zajrzenia na tego bloga, bo ja spędzam przy nim cudowne godziny! I jak już nadrobię zaległości, to z niecierpliwością będę wyczekiwała nowych wpisów.

Miniaturki - multifandom

To już ostatnia recenzja w tym poście, i -jak każda poprzednia- będzie bardzo pozytywna.
Nie jesteś tylko Trybutem? Może również Potterhead? O, widzę, że Niezgodnym również jesteś! Po co się ograniczać? To właśnie blog dla ciebie.
Ten blog, jak już zapewne wiecie, mieści w sobie miniaturki z wielu fandomów, jak sama love dream powiedziała - po co mamy się ograniczać? Tu każdy znajdzie miejsce dla siebie i za to uwielbiam tego bloga. Za tą wolność, możliwość wyborów, nieograniczanie się. To cudowne miejsce, który każdy musi znać. Nie ważne z jakiego jest fandomu ;) Ja osobiście go uwielbiam, bo mi dostarczył wielu łez, ale i wielu uśmiechów.
Wam również dostarczy.

Nareszcie dobrnęliśmy do końca i mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam :) To już drugi post z tej serii i mam nadzieję, że podobał się Wam tak samo jak pierwszy. Z tego cyklu pojawi się jeszcze jeden wpis za około... Dwa tygodnie? Trzy? Zobaczymy, w końcu ten blog jest poświęcony głównie ff.
Dajcie znać w komentarzu, co sądzicie o tych recenzjach :)

A oto blogi, które zrecenzuję w ostatnim poście:

Viks Follow tu i tam, czyli wszystkie blogi które czytam 3/3

Książki oczami AMN
Czytam, piszę, recenzuję, polecam
Zaczytana Iadala
Przyjaciel książek
Books by Geek Girl
Książki według Jęczącej Marty
Truskawkowy blog książkowy
Pomiędzy Wersami
Ludzie mówią, że życie to jest to, ale ja wolę sobie poczytać
Films World News
Joshifer

W tym poście to by było na tyle. Zapraszam do komentowania. Następny post to będzie wpis informacyjny, poświęcony końcowi wakacji/nowym rokiem szkolnym, który pojawi się we wtorek :)
PS. Jak ktoś jeszcze nie widział, to zapraszam do poprzedniego posta - One Shota.
Viks Follow

środa, 24 sierpnia 2016

One Shot - ,,Życie jest okrutne na różne sposoby"

Zerkam w stare, podniszczone lustro. Zbieram moje drobniutkie loki i związuję je starą sznurówką, którą znalazłam w sadzie. Nie chciałam kraść, ale nie stać nas na jedwabne wstążki czy gumki, więc musimy sobie radzić na inne sposoby.

Podnoszę wzrok na trzy wbite w ścianę gwoździe, które zastępują wieszaki i chwytam z nich poszarpaną, cienką bluzę z naszywanymi łatami. Nie zapewni całkowitego ocieplenia, ale przynajmniej nie zmarznę. Zakładam rękawiczki bez palców i ostatni raz zerkam przez popękane, ale krzywo zaklejone taśmą okno. Mrok. Jeszcze nie ma szóstej rano, ale zawsze wolimy być w sadzie wcześniej.

- Rue! - woła mnie tata – Musimy się zbierać. Niedługo rozpoczyna się poranna zmiana.

Wzdycham w duchu, ale nie protestuję. Ostatni raz zaglądam do pokoju, w którym śpi mama z Rikiem. Nie pracuje w sadzie, ponieważ jest poważnie chora. Ma problemy z nogami, przez co nie ustaje na drabinach, a i nie wytrzymuje całego dnia w sadzie. Nikomu o tym nie mówi, ale wiem, że ma żal do siebie, że przez to nie może pracować i pomóc nam w zbywaniu tych marnych groszy.

Wychodzę przed dom, gdzie czeka na mnie tata z pozostałą czwórką mojego rodzeństwa – Astrid i Castrą, Finnem i Kenną. Razem jest nas sześcioro, najmłodszy jest Riko - ma dopiero 3 latka, potem bliźniaczki Castra i Astrid mają dziewięć lat, a Finn ma dziesięć. Najstarsza jest Kenna – ma dziewiętnaście lat i już niedługo przestanie z nami mieszkać, ponieważ jest w zaawansowanej ciąży.

Ruszamy szybkim tempem do sadów. O szóstej kończy się nocna zmiana, a rozpoczyna dniówka. My robimy tylko w dzień. Kilka lat temu zdarzało się, że tata zostawał i na noc, ale wtedy była bardzo sroga zima. Odłączyli nam światło, a Finn miał zapalenie płuc. Nie mieliśmy jedzenia ani wystarczająco pieniędzy, żeby zapewnić mu lekarza. Było wtedy bardzo groźnie, wszyscy byliśmy na skraju wyczerpania.

Bardzo się wtedy bałam o tatę. To, że pracował 24 godzin na dobę to jedno, chodzi o to, że tylko nieliczni zostają na noc w sadach. Po zmroku robi się tam niebezpiecznie. Podobno niektórzy zakradają się tam, aby kraść, a jak ktoś ich zauważy, to robi się groźnie. Wiele osób, którzy zostają na noc już nie wracają. Oczywiście władze to ukrywają, ale to oczywiste, że złodzieje są na tyle zdesperowani, aby zabijać pracowników.

Dochodzimy do sadów, skąd wychodzą zmęczeni robotnicy. Śmierdzą zgniłymi jabłkami, a na plecach dźwigają worki z owocami, które muszą jeszcze odnieść na skup, zanim wrócą do domu. W rękach ściskają noktowizory, które wrzucają do kosza. Oczywiście obok stoi dwóch strażników pokoju, aby ich pilnować. To normalne, choć nie mniej dziwne.

Wchodzimy do sadów i każdy zajmuje się robotą. Nie chcemy marnować ani minuty, im więcej nazbieramy, tym więcej dostaniemy wypłaty pod koniec tygodnia. Znajduję sobie odpowiednie drzewo – wysokie, abym mogła się wspiąć. Przewiązuję sobie koszyk przez pas i zaczynam się wspinać. Gałęzie lekkie strzępią mi rękawiczki, a mięśnie zaczynają pracować, co jest dla mnie zupełną normą.

Naglę słyszę brzęczenie. Zerka szybko w prawą stronę, skąd dobiega dźwięk. No tak. Gniazdo gończych os. Dobrze, że w sadach rosną liście, dzięki którym w razie czego będę mogła zrobić okład na użądlenia.

Omijam gniazdo i wspinam się dalej, aż na sam szczyt. Kiedy tam docieram, zabieram się do racy. Zbieram jabłka raz za razem, ręce ciągle mam w ruchu. Szybko się z tym uwijam, jestem już przyzwyczajona.

- Psst – słyszę – Rue!

Zerkam na sąsiednie drzewo i moje usta rozciągają się w uśmiechu. Na szczycie siedzi Tommy. Jest moim przyjacielem, często umilamy sobie czas spędzony w sadzie na drobnych żartach i rozmowach. Ma czternaście lat, czyli jest dwa lata starszy ode mnie. Chodzimy razem do jednej szkoły.

- Cześć – mówię, ale nie przerywam pracy. Mięśnie mnie bolą mnie niemiłosiernie, a pot leje się po plecach. Pracuję już od kilki godziny, niedługo dojdzie trzynasta, z czego wynika, że właśnie jest największy upał.

- Słyszałaś o Martinie? - szepcze przejęty Tommy, również nie przerywając pracy – Podobno podkradł się w nocy na zmianę.

- Co? - mamroczę zszokowana. Przecież Martin to ten szalony dzieciak, ma dopiero trzy lata. Po co miałby się zakradać do sadu i to w dodatku w nocy?

- Wiem, dziwne. Zabrał noktowizory. Pewnie chciał się tylko pobawić, ale rozumiesz... - Tommy robi ponurą minę i krzywi się ze smutkiem – Zabito go na miejscu.

Uśmiech spełza mi z twarzy równie szybko, jak się pojawił. Nie rozumiem, jak można być takim okropnym... Przecież to dopiero dziecko, w dodatku chore umysłowo... Nie wiedziało co robi, chciało się tylko pobawić, a zginął... To chore, jak można być tak bardzo okrutnym i bezlitosnym?

Pracujemy dalej w ciszy, żadne z nas nie ma ochoty na rozmowy. Uwijam się tak jeszcze z godzinę, póki nie zauważam czerwonej chorągiewki, wywieszonej wysoko nad sadem. No tak, ja wspinam się najwyżej, przez co nikt jeszcze jej nie zauważył. Nucę dobrze znaną nam melodię, a kosogłosy powtarzają ją w całym sadzie. Piękna melodia unosi się jak mgła, przez co wszyscy wiedzą, że mamy przerwę.

***

Robi się coraz bardziej ciemno. Niedługo dojdzie dwudziesta druga, co oznacza koniec dziennej zmiany.

Dawno nie byłam tak wyczerpana. Plecy strasznie mnie bolą, a palce mam w niektórych miejscach obdarte do krwi. Na nic zdały się rękawiczki. W dodatku jest mi strasznie zimno, a jednocześnie pot spływa mi cienkimi strużkami po karku. Kark mam spalony od słońca, przez co niemiłosierne pieczenie przeszkadza mi w pracy.

Odgarniam zdrętwiałą ręką kosmyki, które wpadają mi do oczu. Nagle słyszę ostry gwizd, którym Strażnicy Pokoju informują, że koniec zmiany.

Z westchnieniem schodzę z drzewa, a worek w którym mam zbiory, zarzucam sobie na plecy. Przez ułamek sekundy nogi ugięły mi się pod wpływem ciężaru. Wzięłam głęboki oddech i na drżących nogach doniosłam czterdziestokilowy wór na koniec sadu, gdzie przekazałam go w milczeniu Strażnikom.

Szybkim tempem doszłam do miejsca, w którym wychodziło się z sadu, czekając na tatę, Astrid, Castrę, Finna oraz Kennę. Rozglądam się, ale nigdzie ich nie ma, w dodatku ludzie wychodzący z sadu zaczynają mnie poganiać.

W końcu kątem oka zauważam Kennę, głównie dzięki okrągłemu brzuszkowi ciążowemu. Marszczę brwi, nie rozumiejąc, po co w takim stanie jeszcze pracuje. Przecież jej mąż, Danyl, już dawno zapewnił jej mieszkanie, a nam nie musi aż tak pomagać...

- Kenna! - wołam ją, ale chyba mnie nie słyszy. - Kenna!

Odwraca się w moją stronę ze ściągniętymi brwiami. Podbiegam do niej i przytulam się, czekając, aż również mnie obejmie. Po chwili robi to i opiera brodę na czubku mojej głowy.

- Gdzie tata i reszta? - pytam z niepokojem.

- Już chyba poszli do domu, nie mogli cię znaleźć – odsuwa się ode mnie i lekko opycha w stronę wyjścia – Idź, znasz drogę. Pewnie na ciebie już czekają. Odgarnia mi włosy z czoła i uśmiecha się blado.

- A ty? - łapię ją za rękę i ciągnę leciutko. - Choć, wrócimy raze... - urywam na widok jej drugiej ręki, a raczej tego, co w niej trzyma.

- Jak to? - próbuję wyszarpnąć jej noktowizory, ale jestem za mała – Czemu zostajesz na noc? To niebezpieczne! - krzyczę, choć wargi drgają mi od powstrzymywanego płaczu.

- Rue – Kenna patrzy mi w oczy – Wrócę rano, dobrze?

- Nie! Nie możesz! Zresztą... Po co? Macie z Danylem wszystko czego potrzebujecie, a my... Radzimy sobie! - to nie do końca jest prawda, ale za żadne skarby nie pozwolę jej tu zostać. - A rodzice? Wiedzą? Kenna! Po co to robisz?

- My... Nie jestem już z Danylem. Zostałam bez mieszkania, nie mam żadnych środków na życie, a przecież mały Gerry już niedługo przyjdzie na świat – przełyka łzy, głaszcze się po wydatnym brzuchu i zerka na mnie zeszklonymi oczami – Nie mam nic, Rue. Nawet głupiego łóżeczka dla małego. A dobrze wiesz, że nie poproszę rodziców o pomoc, nie teraz, kiedy mama nie pracuje, a wy ledwo wiążecie koniec z końcem.

Moja starsza siostra wypycha mnie z sadu w tym momencie, kiedy zwraca na nas uwagę Strażnik Pokoju. Podchodzi do nas szybkim, sztywnym krokiem.

- Jakiś problem? - głos ma niemiły, wręcz szorstki.

- Moja siostra... - Kenna odwraca głowę, aby nie było widać jej mokrych policzków – Zapomniała się mnie o coś spytać. Już wychodzi.

- Świetnie – rzuca – Wychodź stąd dziecko, natychmiast.

Potykając się, wychodzę z sadu. Nic już nie rozumiem... Kenna jest przecież w ciąży, a została sama... Zapewne nie powiedziała o tym rodzicom, przecież tata by jej pomógł... Też by został na noc, jej by na to nie pozwolił, nie kiedy spodziewa się dziecka! To tak nierealne...

Z hukiem wpadam do domu. Wszyscy siedzą już przy starym stole, który zrobił kiedyś tata. Łzy toczą mi się po policzkach, ale nie próbuję nawet ich powstrzymywać.

- Rue? - tata podnosi się z krzesła i zerka na mnie z niepokojem – Gdzie Kenna? U Danyla?

- W sadzie! Jak... Jak mogliście tego nie zauważyć? Została na noc... – ze szlochem opieram się o ścianę, nie widząc, co mam zrobić w tej sytuacji.

- Jak to? - pyta tata, ale nie zwracam na niego uwagi, bo dostrzegam coś innego. Mama siedzi ze wzrokiem wbitym w stół, usta ma zaciśnięte w cienką kreskę. Unika mojego spojrzenia na tyle skutecznie, że zaczynam się domyślać, o co jej chodzi.

- Ty... Ty wiedziałaś! - chrypię, nie zważając na to, co mówię. Podnosi na mnie wzrok, oczy ma smutne, a po policzku toczy jej się samotna łza.

- Podsłuchałam... Jak rozmawiała z Danylem, był tu wczoraj. Wiem o wszystkim. Ale... Nie miałam pojęcia, że została w sadzie! - mama już nie ukrywa przerażenia.

- Zaraz... Możecie mi powiedzieć, o co chodzi?! - tata ze zdenerwowania wali ręką w stół, a ja wybiegam z kuchni. Wchodzę do pokoju, który dzielę zresztą rodzeństwa i rzucam się z płaczem na tapczan. To... To takie niesprawiedliwe...

Słyszę, jak mama każe wyjść reszcie z kuchni, zostając sam na sam z tatą. Dzieciaki chyba poszły do salonu, gdzie śpią rodzice z Kenną... Biedną Kenną, która została sama w sadzie, narażona na zbirów, niemożliwy wysiłek fizyczny i psychiczny.

Po gorączkowe rozmowie rodziców, wybucha kłótnia, która nie trwa długo, po słychać trzepnięcie drzwiami. Zakładam, że to tata wyszedł, aby ochłonąć.

Tłumiąc szloch, wciskam twarz w poduszkę i zasypiam z myślą, że świat w którym żyjemy, jest jeszcze gorszy, niż nam się wydaje...



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witajcie :)
Wiem, że miał być dzisiaj rozdział, ale... Jakoś mnie coś tak naszło na One Shota. Po prostu przez ostatnie dwa dni pracowałam w sadzie i przypomniała mi się Rue... I jakoś tak wyszło, że postanowiłam coś o niej napisać. Mam nadzieję, że się Wam podoba, bo jest to mój pierwszy One Shot na blogu i w ogóle pierwszy jaki napisałam ^^
Wiem, że ciut pozmieniałam fakty, bo Rue miała pięcioro młodszego rodzeństwo, a tu jedna z sióstr jest starsza, ale tak mi bardziej pasowało do fabuły, więc mam nadzieję, że wybaczycie mi ten mankament ;)
I możecie zauważyć, że kilka wydarzeń stąd łączy się z wydarzeniami z książki, bo na przykład historia z Martinem jest prawdziwa (była w pierwszej części Igrzysk), albo to, że to Rue wygwizduje melodię kosogłosów na przerwę... :)
Mam nadzieję, że Wam się podoba i... Standardowo zapraszam do komentowania.
Chciałabym jeszcze raz podziękować za komentarze pod Q&A, wszystkie były niesamowicie miłe i bardzo podniosły mnie na duchu ♥
Do soboty, kochani, bo właśnie wtedy pojawi się kolejny wpis, ale nie rozdział, tylko seria o recenzowaniu blogów :)
Viks Follow

niedziela, 21 sierpnia 2016

Q&A #1 - ulubione filmy, moje marzenia i kim tak naprawdę jestem.

Witajcie :) Zacznę od tego, że nawet nie wiecie jak się cieszę z pytań, które mi zadaliście. A jest ich... Naprawdę dużo, co mnie bardzo cieszy. Wszyscy wykazaliście się ogromnym zaangażowaniem w tą akcję, więc jedyne co mogę powiedzieć to: dziękuję, jesteście najlepsi ♥



Zanim zacznę odpowiadać na pytania, muszę wyjaśnić pewną kwestię, a jest mi naprawdę ciężko to pisać. Domyślałam się, że mogą paść takie pytania jak: ,,Ile masz lat"?, ,,Do jakiej szkoły chodzisz"? i tym podobne. Wielu z Was jest przekonana, że od przyszłego roku idę do liceum, a jeszcze więcej, że do gimnazjum. I szczerze mówiąc, nigdy nikomu w komentarzu nie odpowiedziałam dokładnie. Czemu?
Załóżmy, że mamy taką sytuację: jest blog o tematyce Igrzyskowej pisany przez siedemnastolatkę, osiemnastolatkę, osobę doświadczoną, która chodzi do liceum, ma niedługo maturę i tak dalej. Świetnie pisze, nie robi błędów, ma genialny styl pisania. Z drugiej strony mamy trzynastolatkę, osobę, która chodzi to gimnazjum, robi błędy, jej styl zostawia wiele do życzenia i tym podobne.
Którego bloga czytacie chętniej? O właśnie, znam odpowiedź. Przypadek pierwszy. No bo kto chodzący do liceum będzie poświęcał swój czas na czytanie czegoś co pisze jakaś małolata w blogosferze? Właśnie...
I nagle jest pewna osoba, która zakłada bloga. Ma trzynaście lat, jednak blog robi się znany, z czasem przybywa czytelników. A im więcej czytelników, tym więcej komentarzy i pytań o życie prywatne. I taka osoba jest przerażona, że jak napisze o sobie, jak uświadomi wszystkim, że ,,Nie, nie, nie, ja mam dopiero trzynaście lat" Czemu jest przerażona? Bo uświadamia sobie pewną rzecz, a mianowicie to, co opisałam wcześniej. Że straci czytelników i wszyscy sobie uświadomią, że jednak nie jest taka ,,fajna" (?) jak im się wydawało. A przecież ta blogerka uwielbia te osoby, jej czytelnicy to cudowni ludzie i nie chce ich stracić. Boi się, że nikt już nie będzie poświęcał dla takiej osoby czasu.
Widzicie tą sytuację oczami wyobraźni? Tak? Świetnie, teraz jeszcze dodajcie do niej moją osobę i wszystko się zgodzi.

Nawet nie wiecie, jak ciężko mi się to pisało i jak boję się Waszej reakcji. Wiem, że parę osób było święcie przekonanych, że idę do liceum, a ja tego nie próbowała  zmienić... Ale nareszcie zebrałam się w sobie i to napisałam, i wiecie co? Lżej mi. A jak ktoś nie chce czytać mojego bloga ze względu na mój wiek i brak doświadczenia, mówi się trudno. Może po tym co przeczytacie, zostanie Was mniej lub wcale, ale wiem, że te osoby które zostaną, są prawdziwymi czytelnikami.
Przepraszam, że wprowadziłam większość z Was w błąd. Naprawdę mi przykro, ale zwyczajnie się bałam.

 

A teraz zapraszam wszystkich tych, którzy zamierzają czytać dalej, to mojego ulubionego momentu - pytań :)
Podzieliłam je na dwie części - Igrzyska i blog oraz życie prywatne.

Igrzyska i blog

1. Co sądzisz o epilogu " Igrzysk Śmierci" Zmieniłabyś coś? Dodałabyś? Powiązałabyś Katniss z innym facetem?

Powiem szczerze, że to jedno z tych trudniejszych pytań. Czy zmieniłabym coś i dodała? Hm, raczej zrobiłabym trochę dłuższy, bo czułam pewien niedosyt i zdecydowanie zawiodła mnie pewna rzecz - to, że tak powierzchownie zostały potraktowane takie postacie jak Johanna, Haymitch, Gale czy nawet Effie. Chciałabym się dowiedzieć, jak oni poradzili sobie po wojnie.
Co do innego faceta... Jak już, to albo Peeta, albo Katniss została by sama. Ale zdecydowanie Peeta ♥

2. Myślisz, że Katniss naprawdę kochała Peetę? Czy może było to przyzwyczajenie i głód bliskości jakiejś osoby, która mogłaby dać Katniss bezpieczeństwo? Czy może chciała po prostu spłacić ten dług, którym było uratowanie jej życia z przed kilku lat?

Zaraz, co? Jak ja mam na to odpowiedzieć? Naprawdę, nad odpowiedzią zastanawiałam się naprawdę długo... Myślę, że to była miłość. Może nie głęboka, szczera, polegająca na bezgranicznym zaufaniu - sądzę, że to tego doszło kilka lat później. Ale w jakimś sensie była to cicha, ale ważna miłość, ukryta gdzieś głęboko w Katniss. Co do przyzwyczajania i głodu... Raczej bardziej to drugie też miało wybór na jej wpływ, co do tego nie mam wątpliwości. Jeśli chodzi o ten dług, to sądzę, że Katniss, kiedy dokonywała wyboru nie kierowała się tym. Że tak powiem ,,rachunki mieli wyrównane", kiedy podjęła decyzję, że to Peeta jest odpowiednią osobą dla niej ♥ Mam nadzieję Paula, że taka odpowiedź cię zadowala ;)

3. Co najbardziej inspiruje cię do pisania i daje tak zwanego " kopa" na przód?

Zazwyczaj siadam przed komputerem i piszę. Nie mam zaplanowane, co dokładnie będzie w rozdziale - to przychodzi samo. A jak kompletnie nie mam pomysłu, to czytam swoje poprzednie rozdziały i słucham smutnych piosenek. A ,,kopa" dają mi Wasze komentarze :)

4 - Twoi ulubieni bohaterzy IŚ?

Katniss, Peeta, Finnick, Johanna, Haymitch, Effie. :D

5 - Ulubione paringi z IŚ?

Katniss i Peeta, Finnick i Annie, a tak nieoficjalnie - Haymitch i Effie wygrywają wszystko :D

6. Długo zastanawiałaś się nad założeniem bloga?

Tak, owszem. Sądzę, że pobiłam w tym temacie rekord na blogosferze, bo jednak rok to sporo, nie? :') Tak naprawdę jak przeczytałam książki w listopadzie 2014 r. od razu zaczęłam czytać ff o Igrzyskach. I gdzieś tak po pół roku zapragnęłam sama zacząć tak pisać, ale nie byłam co do tego przekonana na 100 %, a drugie pół roku przekonywałam mamę...

7. Czy jeśli chciałabyś zakończyć pisanie bloga, to napisałabyś nam o tym, czy zostawiła go tak po prostu i więcej się do nas nie odezwała?

....
Chyba znacie odpowiedź na to pytanie. Oczywiście, że bym go tak nie zostawiła i wręcz zmusiła się do napisania ostatnich rozdziałów i epilogu oraz podziękowań! To dla mnie oczywiste, blog to moje drugie życie - gdzie nie jestem zwyczajną ,,mną" , tylko inną, a zarazem tą samą osobą, gdzie pokazuję swoją pasję oraz podziwiam inne, podobne do mnie osoby. Więc odpowiedź brzmi: nie, nie zostawiłabym czegoś, co jest tak ważne w moim życiu.

8. Co skłoniło Cię do założenia bloga?

Chęć wylania swoich pomysłów na kontynuację ukochanej trylogii i podzielenia się tego z Wami oraz odnalezienia w swoim życiu tego ,,czegoś".

9. Czy uważasz swoich czytelników za swoich internetowych znajomych?

Owszem! Wszyscy jesteście dla mnie bardzo ważni :) I może nie znam Was naprawdę, ale z kilkoma osobami miałam przyjemność wymieniać się mailami, a z Paulą (PinQ EvelarkHutcherson Lawrence) poznałyśmy się przypadkiem na fb, ale z tym to się wiąże zabawna historia, której nie będę tu pisała, bo Was zanudzę ;)

10.Skąd wziął się pomysł, abyś zaczęła pisać bloga, o tematyce THG?

Odpowiedź napisałam w pytaniu nr. 6, ale czemu akurat o tematyce THG...? Sama nie wiem, o niczym innym nie czułam potrzeby wtedy założyć bloga ;)

Życie prywatne

11. 5 książek, które kochasz?

Wszystkie części: Harry'ego Pottera, Igrzysk Śmierci, Dotyku Julii, Rywalek i moja ulubiona książka z dzieciństwa - Tajemniczy ogród ♥

12. Jak naprawdę masz na imię?

Wiktoria... A miałam być Iza... :)

13. Mieszkasz bardziej w stronę gór czy morza, no i co wolisz?

Mieszkam obok Warszawy - kilka minut autobusem od stolicy :) A ogólnie wolę góry, bo lubię zimniejsze klimaty, deszcz i te sprawy...

14. Jak wyglądasz? Albo sam kolor włosów.

Hmm, jestem dosyć wysoka jak na swój wiek, średniej budowy ciała, mam brązowe włosy z blond pasemką (ale tylko jedną, co to ma być? :'), niebieskie oczy no i noszę okulary, bo mam sporą wadę wzroku.

15. Do jakiej szkoły się dostałaś i co zamierzasz potem?

Do jednego z dwóch najlepszych gimnazjów w moim mieście, potem liceum oraz studia, ale o nich w innym pytaniu ;)

16. Co lubisz, a czego nienawidzisz?

Lubię czytać, lubię ludzi szczerych, Igrzyska Śmierci oraz Jennifer Lawrence, a nie lubię osób nietolerancyjnych, kłamców oraz braku wolnego czasu.

17. Czy gdybyś mogła, zmieniłabyś narodowość?

Absolutnie tak. Bardzo chciałabym mieszkać w Stanach Zjednoczonych i w sumie tam widzę się za kilka lat.

18. Co jest dla Ciebie największą wartością?

Rodzina, miłość, zaufanie i szczerość.

19. Czy lubisz czekoladę?

Nie. Ja ją kocham <3 p="">
20. Masz zwierzątko domowe?

Tak, czarnego kotka Normana (wiem, dziwne imię), którego przygarnęłam dwa lata temu z ulicy jak miał trzy miesiące.

21. Do jakiej szkoły chodzisz? (Chodzi mi o podstawówkę, gimnazjum, liceum)

Gimnazjum.

22. Jaki jest twój ulubiony film?

Nie mam tego jedynego ulubionego filmu. Lubię wszystkie części HP, IŚ oraz wiele innych np. ,,Twój na zawsze", ,,Anioły i demony", ,,Love, Rosie"... Jest ich za dużo, abym je wszystkie wymieniła ;)
 
23. Byłaś na tegorocznych Warszawskich Targach Książki? Jeśli tak to udało Ci spotkać jakiegoś autora? Kupić książkę z dedykacją?

Niestety nie byłam, czego bardzo żałuję, bo była na nich Maja z kanału Maja K., Klaudia z totalbooknerd7 i wielu innych booktuberów, których chciałam poznać. Ale będę na tegorocznych, gdzie oni znowu się pojawią więc... :D :D Targi, nadchodzę...

24. Gdzie chciałabyś kiedyś zamieszkać?

 Stany Zjednoczone to moje marzenie.

25. Na jaki kierunek na studia planujesz iść? W jakim mieście? W jakim kraju?

Planowałam pójść na prawo (chociaż to jeszcze za wcześnie na takie przemyślenia), ale uznałam to za nie najlepszy pomysł, skoro w Stanach obowiązuje inne prawo i kodeks, więc albo pójdę na coś związanego z pisarstwem lub na studia już przeprowadzę się do Stanów.

 26. Jakie jest Twoje największe marzenie?

 Jest ich dużo, naprawdę, ale tak z najważniejszych to: zamieszkać w Stanach Zjednoczonych, spotkać Jennifer Lawrence, wydać własną książkę

27. Twój najbardziej niesamowity sen?

Miałam ich naprawdę sporo, ale nie pamiętam ich za bardzo. Taki ostatni dziwny sen jaki pamiętam, to że byłam z Voldemortem w domu mojej babci i  rzuciłam w niego zaklęciem, a on zniknął. I wtedy uświadomiłam sobie, że przecież nie zniszczyłam jeszcze jednego horkruksa i Voldemort kiedyś powróci...

28.  Czy chciałbyś się kiedyś ze mną spotkać? (od Pauliny Mruk)

Oczywiście, że tak!

29. Ile masz lat?

 13...

30. Co wolisz: kino czy oglądać filmy w domu?

 Kocham atmosferę w domu, ale jednak stawiam na kino.

31. Ulubiony kolor?

Biały, czarny, miętowy oraz delikatny fiolet.

32. Co wolisz? LA czy NYC?

New York City zdecydowanie <3 p="">
33. Ulubione zwierzę?

Koty i delfiny.

34. Ulubiony sklep z ubraniami?

Nie mam.

35. Lubisz słuchać muzyki? Twój ulubiony wykonawca/zespół ?

Kocham muzykę od zawsze jak samo jak czytanie. Nie mam ulubionego wykonawcę ani zespołu, bo miewam ,,fazy" na daną piosenkę, ale kocham zespół OneRepublic.

36. Gdzie chciałabyś w przyszłości pojechać na wakacje? Jakie miasto odwiedzić?

Paryż i Wenecja to moje marzenia. Tam jest pięknie ♥

Uff. Gratuluję wszystkim, którzy dotrwali do końca. Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was za bardzo. Dziękuję wszystkim za pytania i zaangażowanie ♥


A teraz czas na to, na co wszyscy czekali, czyli moje pytania:

1. Jakie jest Twoje największe marzenie?
2. Co jest dla ciebie najważniejsze w życiu?
3. Masz zwierzątko? Jak tak, to jakie i jak się nazywa?
4. Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z ,,Igrzyskami Śmierci"?
5. Będziesz na tegorocznych Warszawskich Targach Książki? Jak tak, to chciałabyś się ze mną tak spotkać? ♥
6. 3 najgorsze i najlepsze książki, jakie przeczytałeś?
7. Masz rodzeństwo?
8. Co najbardziej cenisz, a co cię najbardziej irytuje w ludziach?
9. Jak masz naprawdę na imię?
10. Skąd pomysł na Twój nick?

Okej, stop. Wiem, że pytań jest trochę dużo, ale teraz uprzedzam: odpowiedzcie tylko na te, które Wam się podobają, nie musicie na wszystkie, a jak nie chcecie odpowiadać wcale, to nikogo nie zmuszam :) To jest dla chętnych i aby ja Was bliżej poznała.

Mam nadzieję, że taki post Wam się podobał. Sądzę, że jeszcze kiedyś zorganizuję Q&A, może w listopadzie lub grudniu, zobaczymy. To wszystko zależy od Was.
Tymczasem zapraszam do komentowania, co sądzicie o moich odpowiedziach, kto chce, to odpowiada na moje pytania i... Do następnego wpisu, który będzie w środę ♥
Viks Follow

czwartek, 18 sierpnia 2016

Rozdział 26 - ,,Ognisko"

- Peeta...? - zerkam na niego niepewnie. Ma przybity wyraz twarz, na której maluje się udręka. Ściska kurczowo list, lecz po chwili wypuszcza go, a on ląduje idealnie pod moimi stopami. Odwraca się do mnie plecami i zmierza w stronę kuchni.

Szybkim ruchem podnoszę list i idę za nim, nie do końca wiedząc, o co mu chodzi. W kuchni zastaję go siedzącego przy stole, na którym walają się kolejno: szklana z jakimś trunkiem, siatki z zakupami, i... Dużo białych opakowań po jakiś tajemniczych tabletach oraz mnóstwo recept i ulotek. Zdezorientowana potrząsam głową i siadam naprzeciwko Peety. Przez chwilę panuje niezręczna cisza, podczas której staram się uważniej przyjrzeć opakowaniom. Blondyn dostrzegając na co patrzę, wrzuca wszystko do torby, którą upycha w szafie.

- Co to było, Peeta? - szepczę zdenerwowana – Po co ci tyle leków? Ataki wracają?

- Nie – ucina, pociągając dużego łyka ze szklanki. Nie patrzy mi w oczy, ale za dobrze go znam i wiem, że jest przybity.

- Więc co to było? Powiedz mi. Po co ci to?

- Nieważne. Ty też mi nie mówisz o wszystkim, prawda? - wzdycha, przeczesując blond kosmyki ręką. Przełykam ślinę, skubiąc nerwowo nitki swetra.

- Pogodziliście się chociaż? Z listu wynika, że po to przyjechał. Dla ciebie – niemal wypluwa te słowa, patrząc na mnie. Na jego twarzy nie malują się żadne emocje, zupełnie jakby ze wszystkich sił starał się zachować powagę.

- Nie przyjechał tu specjalnie dla mnie – rzucam szybko, pragnąc się usprawiedliwić – Ale tak, pogodziliśmy się. Peeta... - wzdycham – Naprawdę bardzo cię przepraszam. Nie chciałam cię zdenerwować, dlatego ci nie powiedziałam. Przepraszam, dobrze? Tylko rozmawialiśmy, spędziliśmy cały dzień w lesie i...

- Przestań. Nie mogę tego słuchać... Nie chodzi o to, że spędziłaś z nim cały dzień, tylko o to, że mi nie ufasz. Przynajmniej nie całkowicie.

Zdenerwowana i poirytowana całą tą sytuacją podchodzę do Peety. Zabieram mu szklankę, którą odstawiam do zlewu, a zawartość butelki wylewam do zlewu. Pustą, wyrzucam do śmieci i odwracam się twarzą do blondyna.

- Ufam ci. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, a to, że ci nie powiedziałam, było błędem, wiem. Ale to nie zmienia faktu, że ufam ci i nie chciałabym, żebyś kiedykolwiek w to zwątpił.

Patrzę mu w oczy, a jego twarz powoli łagodnieje. Wypuszcza z ust powietrze, jakby od dłuższego czasu wstrzymywał oddech.

- Przepraszam Katniss – szepcze, zamykając oczy – Nie chciałem się kłócić. I nie mam nic do Gale'a, cieszę się, że się pogodziliście, wierz mi. Może za nim nie przepadam, ale skoro jesteś szczęśliwa, to ja nie mam nic do tego. – mówi, po czym dodaje - Ostatnio dużo się dzieje, trochę mnie to wszystko przerasta.

Podchodzę do niego i siadam mu na kolanach, a on obejmuje mnie w pasie i jednocześnie przytula. Jego oddech roznosi ciepką woń alkoholu, ale na chwilę obecną nie przeszkadza mi to. Obejmuję dłońmi jego policzki i nachylam się do niego.

- Rozumiem – szepczę. - Ale co się dzieje w twojej głowie?

Nie odpowiada, tylko wpija się ustami w moje wargi. Delikatnie obejmuję go za kark, przyciągając bliżej. Pogłębiam pocałunek, wygodnie poprawiając się na jego kolanach.

- Nic poważnego – odpowiada, choć jego oczy mówią coś innego.

***

Leżę z głową opartą na jego piersi. Jest świt, obudziłam się dziś dość wcześniej niż zwykle. Nocowałam u Peety, z czym wiąże się mój brak koszmarów, chociaż sen miałam niełatwy.

Zerkam na blondyna. Sen ma dziś wyjątkowo niespokojny. Mięsień policzka drga mu delikatnie, a sam lekko się krzywi. Zastanawiam się, czy jest to spowodowane koszmarem. Przytulam się do niego mocniej w nadziei, że moja obecność ukoi go choć minimalnie.

Wracam do wczorajszego wieczoru. Jestem zła na siebie, że sprawy się tak potoczyły. Byłam naiwna i szczerze mówiąc nie wiem, co sobie myślałam zatajając obecność Gale'a. Że co? Że niby się nie dowie? Pff, gdybym była na miejscu Peety to szczerze mówiąc nie wiem, jakbym zareagowała. Pewnie tak jak on, może trochę ostrzej.

Z drugiej strony on też ma jakieś tajemnice. Ten alkohol... Nie upił się ze względu na mnie. Przed jego domem stałam około pięciu minut, a to za krótki czas na opróżnienie pół butelki alkoholu. Musiał pić w samotności od dłuższego czasu, ale dlaczego...? Co go do tego skłoniło?

Przypominam sobie o tej masie leków na stole. Na co one były? Na uspokojenie? Powstrzymanie ataków? Tyle pytań ciśnie mi się na usta, a dobrze wiem, że Peeta mi nie odpowie. Jest za bardzo skryty, zamknięty w sobie. Nie chce mnie martwić, a ja tak bardzo chcę mu pomóc.

Wzdycham w myślach i zła na siebie za to, co zamierzam zrobić, delikatnie podnoszę się z łóżka. Zakładam na siebie ciuchy z wczorajszego dnia i na palcach schodzę ze schodów, kierując się do kuchni. Rozglądam się przez chwilę, starając sobie przypomnieć gdzie Peeta schował torebkę z lekami. Wiem. Szafka obok okna, blisko stolika.

Odwracam się za siebie, upewniając się, że Peety nie ma w pobliżu i odchodzę do szafki. Drżącymi rękami dotykam uchwytu i zdecydowanym ruchem pociągam go do przodu.

Pusto. Stłumiłam jęk frustracji i zamknęłam szafkę. Gdzie to się mogło podziać?

- Dzień dobry kochanie – gwałtownie podskakuję na dźwięk głosu Peety i odwracam się szybko.

- Hej – uśmiecham się, starając się zepchnąć zdenerwowanie na dalszy plan.

Peeta patrzy na mnie podejrzliwie, ale chyba niczego nie dostrzega, bo w spokoju zabiera się za robienie śniadania.

Po kilku minutach na stole ląduje parująca jajecznica. Jemy w milczeniu, aż Peeta je przerywa, proponując z delikatnym uśmiechem na twarzy:

- Może byśmy zrobili wieczorem ognisko?

- Ognisko? - powtarzam, ale z zainteresowaniem podnoszę głowę. Spoglądam w jego błyszczące z emocji błękitne tęczówki i odruchowo się uśmiecham.

- Tak. Na tyłach mojego domu. Zaprosimy Johannę z Samem, Sylvię, Effie i Haymitcha, zadzwonimy po Annie i Beetee'go. Porozmawiamy, pośmiejemy się. Powspominamy. Co ty na to? - patrzy na mnie z nadzieją, lecz po chwili dodaje – Możemy również zaprosić Gale'a, jak chcesz.

Zamyślam się. W sumie pogodziłam się z Gale'm, ale żeby od razu zapraszać do na grilla...? Chodzi o to, że nie wiem, jak się będzie czuł w towarzystwie osób, które niezbyt za nim przepadają.

Z drugiej strony to dobra okazja, żeby przełamać pierwsze lody.

- Jasne, zaproszę go. Wpadnę do niego później – odpowiadam, przełykając kolejny kęs śniadania.

- A ja zaproszę pozostałych i zrobię zakupy – kończymy śniadanie, a Peeta sprząta stół. Informuję go, że wpadnę później i zmierzam do domu.

Zastaję Johannę rozłożoną na kanapie i oglądającą coś w telewizji. Opowiadam jej o pomyśle Peety, na co reaguje tak entuzjastycznie, jak się spodziewałam.
Później wpada do nas Sylvia, która już wie o pomyśle i informuje nas, że Sam poszedł do Peety pomóc mu w przygotowaniach, a Peeta przekazuje, że Annie zjawi się wieczorem. Jednak nie będzie Beetee'go, podobno jest zajęty i projektuje coś w Trójce. Dawno się od nas odciął, więc to żadna nowość, że unika tego typu spotkań.

Po południu idę sama do domu Deana, tam podobno zatrzymał się Gale. Johanna została z dziewczynami i zaczęła przygotowywać pokój dla Annie w domu Sylvii, bo u nas nie było już wolnych.

Chwilę mi zajmuje, zanim przypominam sobie, gdzie mieszkał Dean. Dopiero po chwili orientuję się, że to kawał drogi stąd, obok Złożyska. Docieram na miejsce po jakiś piętnastu minutach i zastaję brązowy domek, zadbany, ale skromny. Pukam delikatnie, na co w drzwiach staje uśmiechnięty Gale.

- Hej, Kotna.

- Cześć. Nie ma Deana? - zerkam mu przez ramię, ale dom wydaje się pusty.

- Nie, wyszedł na miasto – drapie się do głowie, zdezorientowany moim pytaniem – Wejdziesz?

- Nie, ja tylko na chwilę – opowiadam mu o ognisku, na co wydaje się dość niepewny, aczkolwiek nie mówi ,,nie”.

- Sam nie wiem. Chętnie bym poszedł, ale czy jestem tam mile widziany? - rzuca z powątpieniem.

Odpowiadam szczerze, że raczej nikt nie będzie miał nic przeciwko. Zgadza się, a ja mówię mu, aby przyszedł na dziewiętnastą do Peety.

Kiedy docieram do domu, orientuję się, że Annie już przyjechała. Witam ją z bladym, acz szczerym uśmiechem po czym we cztery kierujemy się do salonu. Podczas mojej nieobecności dziewczyny zdążyły dowiedzieć się, że Haymitch i Effie są już zaproszeni.

- Wszyscy już o ognisku wiedzą, zakupy zrobione, chłopaki szykują ognisko, a państwo Abernathy i Hawthorne przyjdą o dziewiętnastej – wylicza Johanna, spoglądając na zegarek – Z tego wynika, że nam zostało tylko przyszykowanie się. Mamy dwie godziny. Do roboty, dziewczyny.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie kochani <3 Od razu powiem: wiem, naprawdę wiem, że ten wpis należy do tych gorszych. Przepraszam, ale nie wiem nawet, dlaczego tak się stało. Nie byłam zadowolona z tej pierszej części, tak jakby tego wieczoru. Ale co cofałam się, żeby coś poprawić, nie wiedziałam co ani jak. Czułam taką niemoc i nie mogłam jakby nic z tym zrobić. Wiedziałam, że jest źle, ale jak chciałam to poprawić to nie miałam jak. Druga część postu też nie zachwyca, jedynie z czego jestem zadowolona, to z tych przemyśleń, jak Katniss była rano u Peety. Wydają mi się... Nawet dobre. Ale teraz uprzedzam, że kolejny rozdział będzie o wiele lepszy - na ten nie miałam pomysłu, z kolei kolejny planowałam od dłuższego czasu ;) Ale uprzedzam, że nie wiem, kiedy się pojawi. ;) Cieszę się, że pomysł z Q&A tak Wam przypadł do gustu! I teraz uwaga: Pod tym postem zadawajcie pytania do Q&A. Tak, kolejny wpis na blogu będzie poświęcony właśnie jemu. :) Zadawajcie ich ile chcecie - jedno, dwa, pięć dziesięć. Możecie pytać o wszystko: bloga, zainteresowania, moje życie poza blogosferą - wszystko. Od razu uprzedzam - nie na każde jestem zobowiązana odpowiedzieć. ;)
I dziękuję również dziewczynom, dzięki którym wywołała się taka ala ,,dyskusja" (?) pod poprzednim postem. ♥ Pokazało to, że ludzie na blogosferze są najmilsi pod słońcem. Nawet nie wiecie, jaka jestem szczęśliwa, że wszyscy się tak jednoczymy <3 Paulina Mruk, PinQ EvelarkHutcherson Lawrence, love dream, oraz wszyscy, którzy nie widzieli dyskusji - jesteście dla mnie niesamowici i bardzo chciałabym was wszystkich poznać ♥ Nie przedłużając, wspomnę jeszcze o tym, że pisałam rozdział do piosenki, co nie zdarza mi się za często - Alex & Sierra - Little Do You Know. Jak najedziecie na tytuł, to przeniesie Was do piosenki ;) Dajcie znać co o niej sądzicie, bo mi się baardzo podoba :)

Buziaki♥
Viks Follow
Pamiętajcie o pytaniach do Q&A!

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Urodziny Jennifer Lawrence!

Witajcie kochani! Tak widzicie w tytule postu, dziś Jennifer Lawrence kończy 26 lat! Z racji tego, że to moja ulubiona aktorka na równi z Heleną Bonham Carter, postanowiłam poświęcić temu wydarzeniu osobny wpis, bo uważam, że w pełni na to zasłużyła.

Biografia autorki:

Jennifer Lawrence urodziła się oraz wychowała w Lousville (Kentucky, USA), 15 sierpnia 1990 roku, jako córka Garry'ego i Karen Lawrence. W wieku 14 lat postanowiła rozpocząć karierę aktorską i nakłoniła rodziców, aby znaleźli jej agenta. Pierwszą większą rolą Jennifer była postać Lauren Pearson w serialu "Terapia domowa". W 2008 roku zagrała w debiucie reżyserskim Guillermo Arriagi "Granice miłości". Następnie otrzymała główną rolę w filmie Lori Petty pt. "The Poker House" z takimi aktorkami jak Selma Blair i Chloë Grace Moretz w obsadzie. W 2010 roku okazał się kamieniem milowym w jej karierze -  zagrała rolę Ree w filmie Debry Granik "Do szpiku kości". Obraz dostał na tym Festiwalu Filmowym w Sudance Nagrodę Główną Jury dla najlepszego filmu dramatycznego oraz nagrodę za scenariusz. Sama Lawrence otrzymała pozytywne recenzje od krytyków oraz nominacje do takich nagród, jak: Złoty Glob, Satelita, FINDIE, SAG, Oscar w kategorii "Najlepsza aktorka pierwszoplanowa". *

Dlaczego Jennifer Lawrence jest moją ulubioną aktorką?

Dwa lata temu nie zwracałam na Jennifer zupełnej uwagi. Była dobrą aktorką i na tym się kończyło, nawet nie oglądałam jakoś specjalnie z nią filmów. Do czasu, kiedy poszłam na Kosogłosa część 1. (nie oglądając WPO, brawo dla mnie) I po tym filmie zaczęłam się bardziej interesować Jennifer, ale jakoś nie zagościła na moim Top 5, czy nawet Top 10. Była dobrą aktorką i tyle.
Aż zaczęłam szperać na filmwebie i odkryłam takie filmy jak ,,Poradnik pozytywnego myślenia", ,,American Hustle" czy ,,Serena". Po tych filmach zakochałam się w tej aktorce! Doceniłam jej ogromny talent i to, że w każdym filmie gra inaczej - potrafi być bogatą damą, biedną nastolatką, zwariowaną żoną czy geniuszem, który skończył jak kura domowa. Od dwóch lat śledzę jej karierę, chodzę na filmy, w których gra. I jak widzicie, nie uwielbiam ją właśnie za ,,Igrzyska...", bo przecież jeden film nie czyni kogoś wspaniałym aktorem, prawda?

Za co najbardziej podziwiam Jennifer Lawrence?

W skrócie: za to, że jest sobą. Każdy chyba słyszał o słynnym upadku Jennifer na gali rozdania Oscarów w 2013 roku, prawda? A o tym, jak w tym roku zjechała dziennikarza na rozdaniu Złotych Globów? Zresztą takich przypadków jest miliony! Jennifer słynie z tego, że zawsze jest uśmiechnięta, wyluzowana, jest po prostu sobą. Pokazuje, że nikt nie jest idealny, nawet największym gwiazdą zdarzają się wpadki. Ona tego nie tuszuje, nie płaci dziennikarzom, aby to nie wyciekło do sieci. Jest sobą - stało się, to się stało, mówi się trudno. Potrafi się z siebie śmiać i za to jest ogromny plus. Ja tak nie potrafię.
Jest również bardzo utalentowana, ale nie chwali się tym na każdym wywiadzie. Jest skromna, ale wie, że ma talent, zna swoje wartości. Sama miała w życiu niezbyt lekko, zmagała się z wieloma przeciwnościami, a mimo wszystko zaszła bardzo daleko.Nie wiem czy wiecie, ale Jennifer również wspomaga innych, w te święta odwiedzała szpitale, a na ten, który mieści się w jej rodzinnej miejscowości przeznaczyła 2 miliony dolarów!

 Osiągnięcia:

Jennifer jest bardzo młodą aktorką, dzisiaj kończy zaledwie 26 lat, a mówi o niej całe Hollywood. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek, jak również najmłodszą aktorką z aż czterema nominacjami do Oscara, największej nagrody filmowej na całym świecie.
Jennifer zdobyła 42 nagrody, w tym Oscara i trzy Złote Globy oraz aż 47 nominacji! To naprawdę ogromne osiągnięcie, odkreślam, jak na młody wiek aktorki.
Nie przedstawię wam wszystkich nagród i nominacji, ale oto te najważniejsze:

Oscary:

- Najlepsza aktorka pierwszoplanowa za film ,,Do szpiku kości" (2010) - nominacja
- Najlepsza aktorka pierwszoplanowa za film ,,Poradnik pozytywnego myślenia" (2012) - wygrana
- Najlepsza aktorka drugoplanowa za film ,,American Hustle" (2013) - nominacja
- Najlepsza aktorka pierwszoplanowa za film ,,Joy" (2015) - nominacja

Złote Globy:

- Najlepsza aktorka w dramacie za film ,,Do szpiku kości" (2010) - nominacja
- Najlepsza aktorka w komedii lub musicalu za film ,,Poradnik pozytywnego myślenia" (2012) - wygrana
- Najlepsza aktorka drugoplanowa za film ,,American Hustle" (2013) - wygrana
- Najlepsza aktorka w komedii lub musicalu za film ,,Joy" (2015) - wygrana

 Jennifer wygrywała również takie nagrody jak: BAFTA, Saturn, MFF w Wenecji, People's Choice, Critics Choice, Teen Choice, Satelity, MTV czy Amerykańska Gildia Aktorów Filmowych oraz wiele, wiele innych.

Wystąpiła w takich filmach jak:

- ,,Terapia domowa"
- ,,Do szpiku kości"
- ,,Do szaleństwa"
- ,,X-Men: Pierwsza klasa"
- ,,Podwójne życie"
- ,,Poradnik pozytywnego myślenia"
- ,,Dom na końcu ulicy"
- ,,Igrzyska Śmierci"
- ,,American Hustle"
- ,,Igrzyska Śmierci: W pierścieniu ognia"
- ,,Igrzyska Śmierci: Kosogłos część 1"
- ,,Serena"
- ,,X-Men: Przeszłość, która nadejdzie"
- ,,Joy"
- ,,Igrzyska Śmierci: Kosogłos część 2"

Oraz wielu innych, tylko nie przetłumaczonych oraz paru serialach i teledyskach.

*Podkreślone filmy obejrzałam.



O tej aktorce mogłabym pisać wiele. Że świetnie gra, że w młodości nie interesowała się aktorstwem, że miała trudne dzieciństwo, że wizyty u psychologa w młodości zapoczątkowały jej pasję aktorstwem, że to, że jej Oscar zaginął jest nieprawdą i wszystko się już wyjaśniło, że uwielbia Adele i była na jej koncercie razem z Woodym Harrelsonem i Emmą Stone, że dofinansowuje i odwiedza szpitale, że nie jest w związku, że współpracuje z marką DIOR oraz wiele, wiele innych informacji, których naczytałam się przez te lata o tej aktorce. Ale sądzę, że Was zanudzam, więc nie będę pisała już zbędnych informacji.

#PolandRememberBirthdayJLaw - hasztag, którym oznacza się posty i wszelkie wpisy dotyczące urodzin Jennifer Lawrence. Pomysłodawcą jest PinQ EvelarkHutcherson Lawrence, wspaniała blogerka, a zarazem moja internetowa przyjaciółka - Paula, mam nadzieję, że mogę tak o Tobie mówić ♥ - , której bloga znajdziecie tu - >KLIK<. Jeśli jeszcze nie jesteście czytelnikami Pauliny,  to nie wiem, co wy tu robicie :) PinQ to najoryginalniejsza blogerka jaką znam - ma tyle pomysłów, organizuje tyle akcji, że nie pozostaje mi nic innego niż ją podziwiać :) Dodatkowo pisze świetnie, więc lećcie na jej bloga jak najszybciej!

Jeśli chcecie poczytać więcej o Jennifer i jej osiągnięciach zapraszam na filmweba - >KLIK<

W każdym bądź razie - Wszystkiego najlepszego Jennifer! Życzę ci zagrania w wielu filmach, zdobycia wielu nagród (może kolejnego Oscara?) oraz wielu nominacji, ale przede wszystkim szczęśliwego, spokojnego życia u boku osób, które kochasz i które cię wspierają. Zdrowia, spełnienia marzeń tych filmowych i nie tylko, abyś zawsze osiągała to, co zaplanujesz. Byś znalazła tą jedyną osobę, która zawsze będzie przy tobie. Jesteś  moją ulubioną aktorką, bardzo cię podziwiam i marzę o spotkaniu z Tobą, zdjęciu i autografie ♥ Jesteś niesamowita i bardzo, bardzo cię podziwiam. Wszystkiego, czego sobie wymarzysz. ♥

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Witajcie, kochani! Podziwiam wszystkich, którzy dotrwali do końca, naprawdę :)
Jak wam się podoba ten post z okazji urodzin Jennifer Lawrence? Mi się go pisało bardzo, ale to bardzo przyjemnie. Wszystkie ,,artykuły" napisałam ja, oprócz biografii, którą znalazłam na filmwebie.
A Wy? Czego życzycie naszej jubilatce? Pamiętaliście o jej urodzinach? Napiszcie w komentarzach :)
W ostatnich tygodniach krąży mi po głowie pewien pomysł, ale nie wiedziałam, czy o nim pisać, czy nie. Wiecie, że chcę mieć z Wami jak najlepszy kontakt, znać Was oraz dbam o to, abyście Wy znali mnie. Staram się odpisać na maile, pomagać Wam i po prostu mieć z Wami jak najlepsze relacje. Jednak nie znacie mnie za dobrze, mało o mnie wiecie i pomyślałam, żeby to zmienić. Co sądzicie o Q&A? Chyba każdy wie, co to jest, a jak nie - to po prostu pytania, na które bym odpowiadała. Pod tym postem napiszcie tylko co o tym sądzicie, a jak będzie dużo osób ,,za", to pod kolejnym rozdziałem poproszę Was o zadawanie pytań, na które odpowiem hurtem w osobnym poście poświęconym Q&A.
Ale żeby nie było, że tylko ja odpowiadam na pytania - w tym samym poście poświęconym Q&A przygotuję krótką listę pytań na które kto będzie chciał, to odpowie w komentarzu, ponieważ ja też bym chciała Was poznać :) Dzięki temu Wy poznacie mnie, a ja Was :D Jak macie jakieś pytania, to napiszcie w komentarzu, odpowiem.
Tymczasem zapraszam do komentowania co o tym sądzicie i jak wam się podoba post :)
Kolejny rozdział w środę lub czwartek ^^
Viks Follow

wtorek, 9 sierpnia 2016

Rozdział 25 - ,,Spotkanie"

Budzę się zlana zimnym potem. Ręce trzęsą mi się niemiłosiernie, włosy mam posklejane, a poduszkę mokrą. Łzy lecą mi siurkiem po policzkach, aż w końcu skapują z brody.

Wdech, wydech. Próbuję się uspokoić, jednak nie mogę zapomnieć snu, a właściwie koszmaru, który nawiedził mnie tej nocy. Jakby... Jakby miał jakieś znaczenie, czuję to. Ten wiersz... Na sam jego wspomnienie ciarki przechodzą mi po plecach...

Nagle rozlega się pukanie do drzwi, a ja podskakuję przestraszona. W szparze ukazuje się twarz Johanny, na której maluje się zmartwienie i troska.

- Mogę wejść?

- Ta...Tak – wycieram policzki i poprawiam posklejane kosmyki. Johanna siada obok mnie, kładąc jedną rękę na mojej kołdrze, a drugą poprawiając blond włosy, które opadły jej na czoło.

- Strasznie krzyczałaś przez sen – przełyka ślinę, spoglądając na mnie niepewnie – Pomyślałam, że może do ciebie wpadnę.

- Nic się właściwie nie stało. Miałam po prostu... Zły sen. Koszmar – pocieszam ją, robiąc dobrą minę do złej gry. Patrzy na mnie niepewnie, ale wolno kiwa głową.

- Dobrze. Wiesz... Będę musiała niedługo wyjść, dobrze? Sam zadzwonił i powiedział, że Peeta wziął dzisiaj wolne, więc razem z Sylvią idziemy pomagać w piekarni – uśmiecha się blado, ale chwilę później jej oczy rozjaśnia blask ekscytacji -To... No, ja się będę zbierała. Miłego popołudnia – uśmiecha się szerzej i wychodzi z pomieszczenia, delikatnie zamykając za sobą drzwi.

Wiem, co pomyślała. Że Peeta wziął wolne dla mnie, że pewnie coś zaplanował. Czyli Peeta nikomu nie powiedział o naszej kłótni...

W takim razie czemu nie poszedł dzisiaj do piekarni? Co takiego ważnego go zatrzymało? Czy jest coś, co przede mną ukrywa?

Potrząsam głową, wyrzucając wszystkie teorie spiskowe i złe myśli z głowy. Wstaję powoli, poprawiając kołdrę i prześcieradło, i kieruję się do łazienki. Postanawiam ogarnąć się i udać się do Peety. Musimy porozmawiać, na spokojnie. Byłam wczoraj trochę zdenerwowana. List od Gale'a, przemyślenia i wspomnienia... Naprawdę nie chciałam wyżywać się na Peecie.

***

Ubrana w przetarte dżinsy, kremowy sweter z rękawami do łokcia i w rozpuszczonych włosach, wychodzę z domu. Do mieszkania Peety mam około pięć metrów, które pokonuję w mgnieniu oka.

Podnoszę dłoń zaciśniętą w pięść, gotowa zapukać. Raz, drugi, trzeci.

Nikt nie otwiera. Przecież wziął wolne, musi być w domu. Okrążam budynek z nadzieją, że znajdę go na tyłach, ale zastaję tylko starannie wypielęgnowany ogród. Bez Peety.

Sfrustrowana, wzdycham w duchu i siadam na schodach. Przeczesuję palcami włosy. Gdzie on może się podziewać? Do lasu nie poszedł, niezbyt lubi to miejsce. Piekarnia? Raczej wątpię. Może poszedł na miasto, na zakupy? Trzymając się tej myśli, kieruję się na Rynek Główny.

***

Byłam wszędzie, dosłownie. Zrezygnowana udaję się do Śliskiej Sae, aby coś zjeść, ponieważ nie zrobiłam w domu obiadu. Naprawdę, nie mam pojęcia, gdzie Peeta może się podziewać. Tak nagle zniknął, wyszedł i nie powiedział, gdzie idzie. Jestem sfrustrowana i po prostu... Zła.

Nagle zatrzymuję się przed barem Sae. Zza rogu dochodzą jakieś głosy, dziwnie znajome.

- O tak, świeża zwierzyna zawsze się przyda – śmieje się staruszka, po czym wzdycha – Niby mięso z Kapitolu, w sumie dobre, ale nie dorównuje temu, na co kiedyś polowałeś z naszą Katniss.

W odpowiedzi słyszę tak znajomy śmiech, że zamieram, stojąc obok wejścia.

- To cieszę się, że się na coś przydałem. Nie wiem, jak długo zostanę w Dwunastce, ale postaram się niebawem coś jeszcze upolować. Niedawno przyjechałem.

Wchodzę cicho do baru, zerkając niepewnie na wszystkich. Goście siedzą przy drewnianych stolikach, a Sae stoi za blatem i porcjuje na części trzy dzikie indyki. Gale opiera się kolumnę, rozmawiając ze starszą panią.

Sae zerka w stronę drzwi i kiedy mnie dostrzega, rozciąga pomarszczoną twarz w szerokim uśmiechu i kiwa na mnie dłonią, abym do nich podeszła. Uśmiecham się blado i choć nogi mam jak z waty, podchodzę do nich drżącym krokiem.

Gale na mój widok zamiera z uśmiechem na twarzy, który stopniowo zaczyna przygasać. Niepewnie zerka na mnie spod rzęs.

- Hej – rzucam cicho, nie patrząc mu w oczy. Domyślałam się, że będzie w Dwunastce, ale nie tak szybko. Dopiero wczoraj przeczytałam jego list i nie byłam jeszcze gotowa na to spotkanie. Biorę wdech i zerkam na niego kątem oka.

Patrzy na mnie i wydaje się równie niepewny jak ja, przez co atmosfera robi się napięta. Śliska Sae chyba coś zauważa, bo znika na zapleczu, mrucząc coś pod nosem o kolejnych zamówieniach.

- Witaj... Wybacz, że cię nie uprzedziłem, że tak szybko przyjadę – mówi, drapiąc się po karku – masz teraz czas?

Patrzę w jego szare oczy w skupieniu. I tak nie mam co robić. Peety nigdzie nie ma, Johanna pomaga Samowi i Sylvii w piekarni. Zastanawiam się jeszcze chwilę, po czym kiwam głową.

- To może się przejdziemy? - uśmiecha się do mnie.

- Do lasu? - teraz to i ja cicho się śmieję, po czym oboje wychodzimy z baru i udajemy się w stronę Złożyska, ponieważ stamtąd mamy najłatwiejszą drogę do lasu.

Idziemy w milczeniu, od czasu do czasu rzucając jakąś uwagę dotyczącą odbudowy Dwunastku. Przechodzimy przez Dwunastkę, aż docieramy do siatki oddzielającej Dystrykt od lasu. W mgnieniu oka znajdujemy się pod drugiej stronie, po czym zmierzamy w stronę półki skalnej, na której w młodości przesiadywaliśmy całymi dniami. Sadowimy się na niej i przez dłuższą chwilę podziwiamy widok rozprzestrzeniający się przed nami.

- Więc... Zamierzałaś się ze mną spotkać, po tym co przeczytałaś? – pyta Gale w ciągu dalszym patrząc przed siebie.

- Tak

- Naprawdę? - zdziwiony odwraca się w moją stronę, patrząc na mnie spod przymrużonych powiek.

- Tak – powtarzam, podciągając kolana pod brodę – Nie ma sensu tego odwlekać.

Gale wzrokiem zachęca mnie, abym kontynuowała.

- Po prostu... Wierzę ci, dobrze? Zawsze zależało ci na Prim, więc nie sądzę, abyś skonstruował te bomby z myślą, że zostaną wykorzystane w ten sposób – wyrzucam na jednym wdechu.

Przez chwilę milczymy, oboje pogrążeni we własnych myślach. Po chwili Gale niepewnie obejmuje mnie ręką i przyciąga do siebie, a ja opieram głowę na jego ramieniu. Oboje wiemy, że nic już nie będzie takie samo, ale przynajmniej postaramy się zapomnieć o tym, jaką krzywdę wyrządziły Igrzyska naszej przyjaźni.

- Jesteś szczęśliwa? - szepcze, opierając brodę na czubku mojej głowy – Czy Mella... Peeta jest dla ciebie dobry?

Uśmiecham się blado pod nosem, po czym kiwam głową. Mimo, że obecnie nie jest najlepiej, to wiem, że właśnie przy Peecie odnalazłam szczęście. Prawdziwe szczęście.

- A ty? Jak sobie radzisz w Dwójce?

Wzdycha, po czym odpowiada:

- Dobrze. Pracowałem trochę tu i tam, ale obecnie nie wiem, czy tam wrócę. Jakoś nie potrafię odnaleźć tam szczęścia.

- To znaczy, że wracasz do Dwunastki? - ożywiam się, patrząc na niego wstrząśnięta.

- Nie wiem. Trójka, Siódemka, Kapitol – wszystko mi jedno. Nie mam na razie żadnych planów, obecnie zatrzymałem się tutaj – odpiera, przeczesując dłonią włosy – Mieszkam trochę u Deana, pamiętasz go?

Już mam odpowiedzieć ,,nie”, kiedy nagle sobie przypominam. Dean Markes to kolega Gale'a. Dobrze zbudowany, z jasnobrązowymi włosami i niebieskimi oczami. Zawsze uśmiechnięty.

Czasami rozmawiali w szkole, a później zaciągnęli się razem do kopalni. Gale czasem mu pomagał, porzucając mu dzikie indyki czy garście poziomek, w zamian Dean opiekował się jego rodzeństwem kiedy zostawiali sami w domu lub brał za niego zmiany w kopali, aby Gale mógł się targować na Ćwieku.

- Jasne – bąkam, wzruszając ramionami, na znak, że nie poświęcałam Deanowi zbytniej uwagi.

Rozmawiamy jeszcze trochę, opowiadając sobie nawzajem, co się u nas działo przez ostatnie miesiące. Opowiadam mu o sytuacji z rodziną Peety, na co podnosi głowę zainteresowany.

- Nie wiedziałem, że ktokolwiek przeżył. W dodatku siostra?

- My też nie wiedzieliśmy, więc to był spory szok. Ale Sam i Sylvia są naprawę mili. A zwłaszcza Sylvia, świetna z niej dziewczyna. Damska wersja Peety – żartuję, szturchając go w ramię.

- Ta. Już widzę, jak pałamy do siebie miłością z tą całą Sylvią – prycha, kręcąc z niedowierzaniem głową – Damska wersja Peety? Marzyłem o tym przez całe życie – rzuca z sarkazmem, na co przewracam oczami i zaczynam się śmiać.

Rozmawiamy jeszcze przez długi czas, że aż nie zauważamy, kiedy zrobiło się ciemno. Wzdycham, zastanawiając się, czy Peeta wrócił już do domu.

Zbieramy się i wchodzimy z lasu wolnym krokiem. Gale postanawia mnie odprowadzić do Wioski Zwycięzców, na co ochoczo się zgadzam. Jakoś nie widzi mi się wracanie samej do domu, jest już naprawdę późno. Po drodze żartujemy i nawet nie zauważam, aż znajdujemy w Wiosce. Gale zaczyna podążać w stronę mojego mieszkania, ale uprzedzam go i mówię, że pójdę do Peety.

- Nie widziałam się z nim jeszcze dzisiaj – tłumaczę.

- Jasne – uśmiecha się Gale – Pozdrów go ode mnie. I przeproś, że tak późno wracasz do domu. Chyba nie chcesz, żeby się martwił, co? - zerka na dom Peety z ukosa, po czym kieruje spojrzenie z powrotem na mnie.

Niepewnie przestępuję z nogi na nogę, po czym rzucam szybko:

- Peeta nie wie, że jesteś w Dwunastce.

- Wiem, przecież dopiero dzisiaj przyjech... - nagle coś sobie uświadamia – Zaraz, zaraz. Nie powiedziałaś mu, że w ogóle tu będę, prawda?

Przełykam z trudem.

- Katniss? - niecierpliwi się.

- No... Dobrze, nie powiedziałam. Nie chciałam, żeby się denerwował, rozumiesz?

- Katniss! A ja nie chcę, żeby jeszcze bardziej mnie nienawidził – wzdycha poirytowany, ale po chwili się uspokaja – Powiedz mu, dobrze?

- Dobrze – szepczę – Zobaczymy się jeszcze?

- Pewnie – uśmiecha się szeroko, błyskając w ciemności szarymi oczami – Wpadnę do ciebie w tym tygodniu, co ty na to?

Kiwam głową, po czym żegnamy się długim uściskiem. Jestem szczęśliwa, że wyjaśniliśmy sobie wszystko, a nawet rozmawialiśmy przez cały dzień jak przyjaciele. Cieszę się, że go dzisiaj spotkałam, naprawdę.

Wolnym krokiem przemierzam przez Wioskę, aż znajduję się przed domem Peety. Unoszę dłoń, żeby zapukać, ale zostaję uprzedzona. Drzwi otwierają się gwałtownie, a smród alkoholu odrzuca mnie do tyłu.

Peeta opiera się o drzwi, w jednej ręce trzymając butelkę, jak się domyślam, jakiegoś alkoholu, a w drugiej... Niebieski papier błyska w mroku, ukazując lekko krzywe, ale staranne litery.

Mój list.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie :)
Przepraszam, że musieliście tyle czekać na rozdział, ale od poniedziałku do czwartku byłam w swoim domu, gdzie - jak wiecie, a jak nie to >KLIK< - nie mam komputera. Wróciłam w piątek, ale jednocześnie miałam wtedy urodziny, więc sami rozumiecie, że nie miałam jakoś ochoty siedzieć w ten dzień przed komputerem.
A w weekend... Niestety, przeżywałam (i nadal przeżywam!) strasznego kaca książkowego. Więc jakbym napisała coś na weekendzie, to bym pewnie uśmierciła połowę osób i tyle :) Sama nie wiem, jakim cudem udało mi się dziś napisać ten rozdział, w ciągu dalszym mam doła, którego zawdzięczam jakże cudownej serii DIMILY ... Ktoś czytał? Jak nie, to polecam, ale je docześnie ostrzegam - przeczytanie przed wydaniem trzeciego tomu w Polsce grozi kacem książkowym, załamaniem nerwowym i innymi skutkami ubocznymi :') Poważnie, płakałam na koniec drugiego tomu - drugi raz w życiu płakałam podczas czytania - i nie były to łzy smutku, a raczej rozpaczy. Wiecie jaka byłam wściekła, kiedy drugi tom się skończył? Najgorsze zakończenie ever, a jak przeczytałam po angielsku opis trzeciego tomu, to moje serce rozpadło się na małe kawałki...:(
A i wiecie, że ta książka to było początkowo fanficition na Wattpadzie? Autorka miała 17 lat (obecnie ma 20) kiedy zaczęła publikować! Niesamowite...
Dobra, nie przynudzam Was moimi wywodami (...) nad tą oto pozycją, tylko zadam standardowe pytanie: jak wam się podoba rozdział? Jest dłuższy niż zazwyczaj, ale chciałam Wam wynagrodzić brak postów ostatnim czasie. Mam nadzieję, że notka się Wam podoba ;)
Miłych wakacji - cieszcie się ostatnimi tygodniami, bo już niedługo do szkoły :) Następny post nie wiem kiedy i nie wiem, czy to będzie rozdział, czy coś z nowego cyklu o recenzjach. Pożyjemy, zobaczymy :)
A i dziękuję, za ponad 20 tysięcy wyświetleń (21, ale ćsi...:') Jesteście niesamowici! :D
Zapraszam do komentowania i obserwowania bloga ;3
Do następnego wpisu kochani :))
Viks Follow