poniedziałek, 12 września 2016

Rozdział 27 - ,,Wspomnienia"

Perspektywa Katniss

Przewracam się z boku na bok. Zerkam na Peetę i widzę, że jest głęboko pogrążone we śnie. Delikatnie dotykam dłonią jego czoła i odgarniam zbłąkane kosmyki z twarzy, aby mu nie przeszkadzały. Składam na jego czole delikatny pocałunek i po cichu podnoszę się z łóżka.

Schodzę schodami na dół, do kuchni, w której ku mojemu, zdziwieniu zastaję Annie. Potrzebuję paru chwil, aby przypomnieć sobie, co tu robi. Wiem! Ognisko, goście... Annie miała spać u Sylvii, ale Gale był w takim stanie, że on tam nocuje, a do nas przeniosła się Cresta. Johanna z Samem jest w moim starym mieszkaniu, a Haymitch z Effie u siebie.

Podchodzę do Annie i kładę jej ostrożnie dłoń na ramieniu, na co odwraca się przestraszona. Jej duże, zielone oczy odbijają blask księżyca wpadający przez okno, a po policzkach toczą się krystaliczne łzy. Szybkim ruchem dłoni wyciera twarz, a ja siadam na krześle obok niej.

- Annie? Wszy... Wszystko w porządku?

- Tak - odpowiada schrypniętym głosem. - Nie mogłam spać. Miałam... Miałam koszmar.

Marszczę delikatnie brwi i powoli wyciągam do niej rękę. Ściskam ją, pragnąc dodać otuchy i przekazać, że doskonale ją rozumiem.

- Chcesz o tym porozmawiać? - przełykam ślinę, ale kontynuuję. -  Peeta mówi, że to pomaga... Rozmowa.

Przez twarz Annie przemyka cień zawahania, ale po chwili decyduje się na rozmowę.

- Śnił mi się... Finnick. Braliśmy ślub, tam, w Czwórce. Zaprosiliśmy rodzinę i przyjaciół,było idealnie. Nagle... - dziewczyna zaciska oczy z których wypływają kolejne strumienie łez - Nagle zrobiło się zimno i cicho, niebo zasłoniły chmury. A z wody... - ręka Cresty zaczyna drżeć, więc przysuwam się do niej i delikatnie obejmuję ją ramieniem. - Zmiechy pojawiły się wszędzie. Były ogromne, przerażające. Chciałam uciekać, ale Finnick zaczął walczyć, aż w końcu go dopadły. Próbowałam go odciągnąć, ale nie mogłam niczego dotknąć, moje ręce przez wszystko przenikały, jakbym była duchem... A on... On umierał... Mój Finnick! - teraz dziewczyna kompletnie się rozkleja i cicho wypłakuje się w moje ramiona. Z trudem biorę wdech, starając się zahamować łzy wzbierające w moich oczach.

Dopiero po kilki minutach ciszy, zakłócanej jedynie jej łkaniem, Annie się uspokaja. Ociera łzy i podnosi na mnie błyszczące oczy.

- Wiesz... Wciąż o nim myślę. O jego cudownych oczach, którymi spogląda na mnie z miłością, o jego niesamowitym uśmiechu... Miłości do kostek cukru oraz pływania... O tym, że nikt tak naprawdę go nie znał, a jednak ja zawsze wiedziałam, jaki jest naprawdę. Miał niesamowite poczucie humoru, a jednak tak dobrze mnie znał i wiedział kiedy, i w jaki sposób mnie pocieszyć... - Annie spogląda na mnie smutno. - Jednak czasami zdarzają się momenty, kiedy normalnie przechadzam się brzegiem morza, robię zakupy czy szyję, a dopiero po chwili dociera do mnie, że przez chwilę o nim nie myślałam... I wtedy uświadamiam sobie, jaka jestem okropna, nieczuła... Jak choć przez chwilę mogłam oderwać myśli od osoby, którą kocham?

- Annie... To nie jest tak, że nie myślisz o Finnicku. Minęło tyle czasu, już prawie rok - pocieram dłonią czoło, starając się odpowiednio dobierać kolejne słowa i tłumiąc łzy. - Finnick zawsze pozostanie w naszych sercach, tak jak Prim czy Mags. Po prostu z czasem uczymy się żyć, nasze rany powoli się goją. To nic złego, że czasami o nim nie myślisz. Przecież to nie znaczy, że zapomniałaś.

Rudowłosa patrzy na mnie uważnie, a z jej oczu powoli ulatuje smutek zastąpiony dziwną pustką. Wstaje i obejmuje mnie, po czym mówi:

- Dziękuję Katniss. W głębi serca wiem, że masz rację. Wiem, że Finnick dla ciebie też był ważny. - uśmiecha się blado, po czym wraca do sypialni.

Wstaję z krzesła i zmęczona ruszam do pokoju, w którym śpi niczego nieświadomy Peeta. Kładę się obok niego i delikatnie głaszczę go po policzku. Nie mogę sobie  wyobrazić, co czuje Annie... Gdybym ja straciła Peetę... Może życie byłoby pozbawione sensu.

Perspektywa Gale'a - 6 godzin wcześniej

Przemierzam Rynek Główny, kierując się w stronę baru Śliskiej Sae. Chcę jak najszybciej sprzedać jej świeżo upolowanego indyka, aby jak najprędzej zacząć szykować się na ognisko Katniss. Trochę się zdziwiłem, że mnie zaprosiła. Wiem, że wszystko sobie wyjaśniliśmy i przynajmniej staramy się zachowywać jak dawniej, ale Peeta, ta cała Johanna... Nie wiem, czy są do mnie przekonani...

Wchodzę do baru, gdzie zastaję Sae rozmawiającą z jakąś dziewczyną. Niestety nie widzę kto to, więc staję z boku, czekając aż rozmowa się zakończy.

Po chwili Sae mnie dostrzega i macha na mnie ręką, aby podszedł.

- Gale! Miło cię widzieć - staruszka uśmiecha się ciepło. - Hmm, wy się chyba jeszcze nie znacie, prawda? Gale to Sylvia, Sylvia, to Gale.

Drobna dziewczyna odwraca się do mnie, uśmiechając nieśmiało, a mnie zapiera dech i przez chwilę nie wiem co powiedzieć. Włosy w kolorze jasno brązowym, duże, zielono - niebieskie oczy i drobne usta rozciągnięte w uśmiechu. Wyciąga do mnie dłoń i przemawia cichym, pięknie brzmiącym głosem:

- Witaj... Gale, tak? Jestem Sylvia.

Patrzę na nią oniemiały i dopiero po kilku dłużących się sekundach.

- Gale jestem - zaraz, co? Co ja wygaduję? Zerkam na Sylvię i widzę, że powstrzymuje śmiech.

Speszony odwracam wzrok i podaję Sae indyka. Starsza pani dziękuj mi skinieniem głowy, po czym próbuje wręczyć kilka banknotów.

- Nie, nie trzeba - uśmiecham się do niej, a na widok nieprzekonanej miny dodaję - Naprawdę.

- To ja już będę się zbierać - Sylvia uśmiecha się do Sae i mnie.

- Jeszcze raz dziękuję za przepisy, kochana.

- Ależ nie ma za co, proszę pani - brunetka podnosi torbę z stołka i kieruje się w stronę drzwi. Patrzę na nią niezdecydowany, po czym żegnam się z Sae i wybiegam za dziewczyną.

- Hej, Sylvia! - na dźwięk swojego imienia dziewczyna odwraca się do mnie z pytającą miną. - Odprowadzić cię?

- Jasne, jeśli to nie problem - uśmiecha się szeroko.

- Problem? Raczej przyjemność. - idziemy chwilę w milczeniu. - Jesteś tu nowa? Nigdy cię nie widziałem w Dwunastce.

- Tak, mieszkam tu od dwóch miesięcy. Przeprowadziłam się z dziesiątki razem z ojcem i starszym bratem.

- Wybacz ciekawość, mogę spytać, czemu się tu przeniosłaś? - pytam najdelikatniej jak potrafię, starając się jej nie urazić.

- Sprawy rodzinne - wzdycha, ale ciągnie tematu. - A ty? W sumie mieszkam tu od niedawna, ale też cię nigdy tu nie widziałam - spogląda na mnie tymi zielono - niebieskimi oczami, a moje serce zaczyna być szybciej.

- Mieszkałem tu od zawsze, lecz po wojnie pracowałem w Dwójce. Teraz postanowiłem wrócić. - wzruszam ramionami. - Zatęskniłem za domem. A właściwie gdzie mieszkasz?

Sylvia mruga zaskoczona, po czym uśmiecha się z zakłopotaniem.

- Właściwie... Możesz mnie już nie odprowadzać, zapomniałam, że muszę wpaść do sklepu na małe zakupy. Organizuję dzisiaj ze znajomymi takie spotkanie, wiesz... - tłumaczy.

- Mnie dzisiaj przyjaciółka zaprosiła na ognisko - śmieję się, po czym odruchowo łapię ją za rękę. - Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś zobaczymy.

Sylvia podchodzi do mnie i uśmiecha się. Brązowe włosy falują jej na wietrze... Jest naprawdę piękna.

- Do widzenia, Gale.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie. I jak się podobało? Pierwszy raz coś pisałam z perspektywy Gale'a więc... Zobaczymy jak to będzie :) Napiszcie co sądzicie w komentarzu.
Przepraszam, że tak dawno nic nie dodawałam. Chyba każdy zna moje wytłumaczenie - szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła... Miałam już trzy testy (czemu tak mało? Nauczyciele, coś się nie staracie :D *sarkazm jak coś :')*) a za dwa tygodnie kartkówka z biologii po angielsku...:D Nie umiem angielskiego, a jednak jestem w klasie dwujęzycznej, brawa dla mnie. Wspomniałam, że na środę mam mieć przeczytaną lekturę...? :)
A tak na poważnie - powoli przyzwyczajam się do nowej szkoły, planu dnia, więc mam nadzieję, że z czasem będę mogła poświęcać blogu więcej czasu. Postaram się - z naciskiem na ,,postaram"- dodać jeszcze jeden rozdział w tym tygodniu :) Tymczasem zapraszam was TU, TU i TU - bardzo bym się ucieszyła gdybyście odwiedzili te blogi, bo macie ku temu powody! Są świetne, więc gorąco zapraszam.
A jak u Was w szkole? Fajnie? Ciężko? Dużo nauki? Ja na szczęście mam już we wrześniu wycieczkę trzy dniową... Hura! :D
Do następnego wpisu.
Viks Follow