poniedziałek, 19 grudnia 2016

Nowe opowiadanie? Zwiastun? :)

Hej :) Obiecałam, że wpadnę z ,,niespodzianką", a więc jestem.
Jak widzicie w tytule, TAK, będę miała nowe opowiadanie. Ale uprzedzając Wasze pytania, nie zostawiam tego. Wiem, że teraz mam ograniczony czas na bloga, więc nowe opowiadanie zacznę dopiero po skończeniu bloga, żeby nie było, że nie mam czasu ani na to, ani na to :)
Ale dzisiaj wpadłam (jak widzicie w drugiej części tytułu) ze zwiastunem, który jest już naszykowany do nowego opowiadania :) Co o nim sądzicie? Mi się niesamowicie podoba :)
Polecam włączyć sobie HD i napisy, bo inaczej może być słabo ;)
Do kolejnego wpisu :* (zostawcie swoje zdanie w komentarzu)
Viks Follow


Autorką zwiastunu nie jestem ja.

czwartek, 15 grudnia 2016

Rozdział 28 - ,,Nic nie jest jak dawniej"

Wygodniej poprawiam się w fotelu i przymykam oczy. Wiosenny wiatr delikatnie łaskocze moje policzki, a ciepły kubek z herbatą parzy ręce. Z uśmiechem na twarzy opieram głowę na zagłówku fotela i odprężam się...

***


- Ciocia Kannisss, ciocia Kanisss! - śmiech tego małego brzdąca wybudza mnie z zamyślenia. Otwieram oczy i wstaję, a moim oczom ukazuje się rozpędzony Jay, który biegnie wprost na mnie z otwartymi ramionami. Przytulam go i podnoszę na ręce.
Zerkam na korytarz, gdzie Haymitch rozmawia z Peetą. Nagle czuję łaskotanie i dostrzegam, że to Jay bawi moimi włosami swoimi malutkimi rączkami. Jego kręcone blond loczki sterczą w każdą stronę, okrągłe policzki są lekko różowe, a czerwone usteczka szeroko się uśmiechają. Kocham tego malucha, jestem taka szczęśliwa, że jest moim chrześniakiem.
Podchodzę z nim do Haymitcha, który zakłopotany rozmawia z Peetą.
 - ...ale jeśli to problem, to powiedz...
- Haymitch, żaden problem - Peeta uśmiecha się łagodnie i obejmuje mnie ramieniem.
- O co chodzi? - pytam, poprawiając śmiejącego się Jaya na rękach.
- Kochanie, Haymitch chce abyśmy dzisiaj zajęli się Jayem.
- Jasne, nie ma problemu - uśmiecham się szeroko, bo naprawdę uwielbiam spędzać z nim czas - wychodzicie gdzieś z Effie?
Haymitch śmieje się cicho, po czym klepie nas po ramionach i wychodzi z domu.

***

Czas tak szybko leci... Nim się obejrzymy, wszystko, co kochamy, przemija... Zmienia się... Nie możemy zatrzymać jednej chwili i żyć w niej na zawsze. Czas leci nieubłaganie, mimo że krzyczymy, aby zwolnił. Od tylko szyderczo się śmieje i ucieka dalej, zabierając ze sobą żywe wspomnienia, które uwieczniamy jedynie w swoich sercach. Powiada się, że ,,z czasem będzie lepiej". To prawda. Czas daje nowe wspomnienia, niesamowite, wzruszające, a czasami takie, przy których serce pęka nam na milion kawałeczków, nogi się uginają, a my potrafimy tylko bezradnie stać i patrzeć na przeszłość. Wtedy wspominamy ze łzami, jak cudownie było kiedyś, kiedy byliśmy beztroscy i przeżywaliśmy chwile przepełnione miłością.
Taki właśnie jest czas. Okrutny, nieubłagany, a jednocześnie dający nam coś, czego nikt nie zrozumie. Wspomnienia.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To chyba najkrótszy rozdział, wiecie? :/
Nie jestem z niego dumna, bo... Rozumiecie, jest krótki i taki właściwie o niczym, ale w kolejnym wyjaśni się kilka spraw. :)
Przepraszam, że tak dłuuugo mnie nie było, ale...Wracam :) Będę pisała teraz coraz częściej, a przynajmniej taką mam nadzieję. Dziękuję, że czekaliście i dawaliście o sobie znać w komentarzach :) Jesteście najlepsi ♥
W weekend mam dla Was malutką niespodziankę, więc wpadajcie tak w sobotę około 13 :)
Kolejny rozdział w przyszłym tygodniu ^^
Buziaki ;*
Viks Follow